Banaś zwolnił zonę szefa CBA Iwonę Pongowską. Pracowała tam 10 lat. Nikt nie widział konfliktu interesów a dopiero nowy Banaś przeciął te więzy.

Iwona Pogonowska w NIK pracowała jako starszy inspektor kontroli państwowej i specjalista kontroli państwowej. Dalsza praca jego żony w NIK nie miała racji bytu – mówi informator Onetu.

Ciekawe że do tej pory nikomu nie przeszkadzało takie powiązanie wysokiego urzędnika NIK z szefem CBA.

Marian Banaś jak Jarosław Kaczyński nie wieży bankom i gotówkę trzyma w domu ?

Zbiegiem okoliczności kiedy CBA zaczęło badać oświadczenia szefa NIK znalazło 200 tysięcy złotych w gotówce w domu Banasia ten zwalnia żonę szefa tych służb. “Banaś nie potrafił się przekonująco wytłumaczyć z tych pieniędzy, a zeznania podatkowe i rachunki bankowe nie dały odpowiedzi” – poinformował informator “DGP”. Banaś miał twierdzić, jakoby zarobił te pieniądze w latach 80. i 90. w USA.

Dodatkowo według CBA Banaś nie wpisał do oświadczenia majątkowego darowizny dla syna opiewającej na blisko 2 mln złotych, którą wykonał po sprzedaży krakowskiej kamienicy, wynajmowanej wcześniej osobom z tzw. półświatka krakowskiego.

Marian Banaś pisze do premiera: Bałtyk może zostać zatruty

Zagrożeniem dla Bałtyku są toksyczne chemikalia, pozostające tam głównie z czasów II wojny światowej. Pismo, podpisane przez szefa NIK Mariana Banasia, trafiło właśnie do kancelarii premiera z ostrzeżeniem o grożącej nam katastrofie – podaje RMF FM.

Według kontrolerów NIK rząd nic nie robi, by zapobiec tej katastrofie. “NIK zarzuca rządzącym całkowite umywanie rąk i ucieczkę przed realnymi problemami przez instytucje, które mają dbać o bezpieczeństwo ekologiczne.” – czytamy na stronie stacji. Mowa tutaj m.in. o ministerstwie środowiska czy gospodarki śródlądowej.

Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM do kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego wpłynęło w tej sprawie pismo podpisane przez Mariana Banasia. Zawiera ono ostrzeżenie o katastrofie, która może sprawić, że życie w morzu umrze nawet na sto lat.

Poprzedni prezes NIK, Kwiatkowski stwierdził, że w Krajowym Planie Zarządzania Kryzysowego szacuje się, że uwolnienie zaledwie jednej szóstej środków chemicznych ze zbiorników zalegających na dnie Bałtyku mogłoby całkowicie zniszczyć życie w Bałtyku na ok. 100 lat.

gazetaplus