Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydent Andrzej Duda zapowiadają wcześniejsze emerytury z ZUS. Nawet od 53. roku życia. Wszystko zależy od stażu pracy w zawodzie.

Do propozycji wcześniejszej emerytury rząd powrócił przed wyborami parlamentarnymi. Teraz hasło pobierania świadczeń od 53. roku życia podchwyciły związki zawodowe.

Przekonują one, że osoby, które np. rozpoczęły pracę w wieku 18 lat, powinny mieć prawo do skorzystania z wcześniejszej emerytury.

PiS ma następujące propozycje dla nauczycieli:

  • wcześniejszą emeryturę uzależnioną od stażu pracy,

  • przy 30-letnim stażu pracy i 20 latach „przy tablicy” nauczyciele mogliby przejść na emeryturę bez względu na wiek,

  • opcję wcześniejszej emerytury dla nauczycieli, którzy zatrudnieni byli w szkole co najmniej na pół etatu przez 25 lat, w tym 25 lat w szkolnictwie specjalnym.

Są także propozycje dla pozostałych grup zawodowych. PiS rozważa powrót do prac nad projektem prezydenta Andrzeja Dudy, który zakładał możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę uzależnioną od wypracowanego stażu pracy.

Bez względu na wiek na emeryturę można byłoby przejść:

  • po 40 latach pracy w przypadku mężczyzn,

  • po 35 latach pracy w przypadku kobiet.

Emerytura w wieku 53 lat to chwytliwe hasło. Skrócenie wieku uprawniającego do świadczenia entuzjastycznie powitane zostało przez wielu pracowników. Projekt zmian w systemie emerytalnym ma być więc jednym z postulatów wyborczych prezydenta Dudy.

Eksperci alarmują, że wcześniejsze emerytury to pułapka pracowników, bo po tak krótkim okresie składkowym emerytura będzie bardzo niska. Przeciętne świadczenie emerytalne to obecnie nieco ponad połowa ostatniej pensji. W 2060 roku dostaniemy już z ZUS mniej niż jedną czwartą tego, co zarabialiśmy przed uzyskaniem świadczenia. Osoba, która tuż przed przejściem na emeryturę zarabiała 4 tys. zł, będzie musiała wyżyć za mniej niż 1 tys. zł – wylicza Instytut Emerytalny.

Źródło: dziennikzachodni.pl