„Słowa Putina o polskim ambasadorze-antysemicie, który obiecywał postawienie pomnika Hitlerowi, dotknęły Warszawę do żywego. Powód: tam nie chcą uznać tej części swojej historii, a Polskę przedstawiają jako niewinną i bezgrzeszną ofiarę Berlina i Moskwy. Jednak historia Polski mówi o czymś innym” – napisał na Twitterze rosyjski senator Aleksiej Puszkow.

„Warszawa przebija dno, broniąc znanego antysemity!” – stwierdził z kolei Wiaczesław Nikonow, deputowany do rosyjskiej Dumy, który jest wnukiem Wiaczesława Mołotowa. „A gdybyśmy my mieli wzywać polskiego ambasadora do MSZ za każdy antyrosyjski wybryk w Polsce (np. niszczenie pomników tych, którzy zginęli na wojnie z nazizmem), to musiałby zamieszkać przy placu Smoleńskim, gdzie mieści się siedziba MSZ” – napisał na Facebooku.

Wypowiedzi Putina bronił również senator i emerytowany generał rosyjskiej służby bezpieczeństwa Władimir Dżabarow. Według niego „bez względu na to, jak bardzo denerwuje to polskich polityków, czarnej plamy współpracy z Hitlerem nie da się ukryć”.

Polsko-rosyjski spór o historię. Putin mówi o „antysemickiej świni”

Przedwczoraj MSZ pilnie wezwał rosyjskiego ambasadora w Polsce Siergieja Andriejewa w związku z wypowiedziami prezydenta Rosji. Władimir Putin powiedział m.in. podczas spotkania z kierownictwem rosyjskiego MON, że Józef Lipski, ambasador RP w Berlinie w latach 1934-1939, „całkowicie zgadzał się z Hitlerem w jego poglądach antysemickich” i „był bydlakiem i antysemicką świnią, nie da się inaczej powiedzieć”.

Prezydent Rosji wcześniej oskarżał Polskę o współdziałanie z Niemcami w latach 30. w celu eksterminacji Żydów. Wyraził też pogląd, że przyczyną wybuchu II wojny światowej nie był pakt Ribbentrop-Mołotow, ale pakt monachijski. – Polska wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji – mówił, odnosząc się do zajęcia Zaolzia w 1938 r.

Reakcja polskiego MSZ: słowa Putina nawiązują do propagandy z czasów totalitaryzmu stalinowskiego

Oprócz wezwania ambasadora Andriejewa polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym stwierdzono, że „słowa Putina są zaprzepaszczeniem dorobku jego poprzedników, szukających drogi prawdy i pojednania w stosunkach polsko-rosyjskich”. „Wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina dot. II wojny światowej nawiązują do propagandy z czasów totalitaryzmu stalinowskiego” – napisano.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział również: – Konieczne jest najwyraźniej przepracowanie przez władze na Kremlu faktu porażki projektu sowieckiego.

Gotowi jesteśmy tłumaczyć rosyjskim dyplomatom prawdę historyczną tak długo, jak będzie trzeba. Do czasu, kiedy pogodzą się z tym, że świat nie zapomni paktu Ribbentrop–Mołotow i parady sowiecko-hitlerowskiej w Brześciu” – napisał wiceszef MSZ na Twitterze.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosyjscy-politycy-krytykuja-polske-za-reakcje-na-slowa-putina/njl9w40