Tak rząd „walczy z otyłością”. W wyniku nowego podatku najbardziej podrożeją napoje dietetyczne

Napoje słodzące. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Napoje słodzące. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Skoro bowiem chodzi o cukier, to dlaczego projekt ustawy ma uderzyć bardziej w wykorzystanie słodzików?” – pyta Rafał Chabasiński na „Bezprawniku„. Jak zauważa, w wyniku tzw. podatku od cukru, najbardziej podrożeją napoje, które cukru nie zawierają.

W swoim tekście „Coca-Cola Zero będzie kosztować 8-9 złotych. Czyli rząd tak walczy z cukrem, że najbardziej zdrożeją napoje ‚light’” przypomina, że rządzący jak mantrę powtarzają hasła o trosce o zdrowie obywateli. Pomijając fakt, że to nie rządzących sprawa, jak chcą się odżywiać ludzie, to hasło to zwyczajnie jest łgarstwem. Bo najbardziej wcale nie podrożeją napoje z dodatkiem cukru.

Podrożeją napoje bez cukru

Jak podkreśla, „z jakiegoś powodu w projekcie ustawy słodziki obłożono wyższą stawką podatkową, niż sam cukier”.

O ile w przypadku produktów słodzonych cukrem dodatkowy koszt ma wynieść 70 gr. na litr, o tyle w przypadku produktów „light” stawka wyniesie już 1 zł. za każdy litr napoju. W przypadku dwulitrowej Coca Coli Zero czy Max będzie to podwyżka ceny towaru o 2 zł. To naprawdę sporo, biorąc pod uwagę że do tej pory oscyluje w okolicach 5 zł” – czytamy na bezprawnik.pl.

Chabasiński podkreśla też, że „na poziomie czysto konstrukcyjnym podatek cukrowy jest właściwie nie do obronienia”.

Owszem, spożycie cukru w Polsce sukcesywnie rośnie. Owszem, cukier jest jedną z przyczyn otyłości. Podobnie jednak jak mnóstwo innych czynników – takich jak chociażby brak ruchu, nadużywanie tłustego jedzenia, czy niewielka świadomość dietetyczna Polaków” – zwraca uwagę.

Ponadto Ministerstwo Zdrowia chciałoby zmian w projekcie. Wśród nich jest m.in. opodatkowanie syropu glukozowo-fruktozowego. Substancja jest w oczach dietetyków skrajnie niezdrowa. Mimo tego, rząd nie opodatkowuje jej i jest stosowana powszechnie w produktach spożywczych.

Rząd rżnie głupa

Skoro cukier został opodatkowany jako substancja niezdrowa, czy troska o zdrowie nie nakazywałaby tym bardziej nałożyć większego podatku na syrop? Owszem, ale nie o zdrowie tutaj chodzi. A o nasze pieniądze.

Rządzący w ostatnim czasie bardzo potrzebują dodatkowych pieniędzy, które mogłyby zasilić budżet państwa. Zwłaszcza odkąd pomysł zlikwidowania limitu trzydziestokrotności składek na ubezpieczenie społeczne spalił na panewce” – przypomina Chabasiński na bezprawnik.pl.

Należy też podkreślić, że gdyby rządzącym zależało na zdrowiu Polaków, nie zmuszaliby nas do utrzymywania nieefektywnego państwowego systemu zdrowia. Nie rabowaliby też tak Polaków podatkami i opłatami. Moglibyśmy wtedy własne pieniądze przeznaczyć na dobrą, prywatną służbę zdrowia.

Ale nie na zdrowiu naszym rządzącym zależy, lecz na naszych wypracowanych ciężko pieniądzach.

Źródło: bezprawnik.pl