Zdjęcie ilustracyjne. / foto: PAP/Tomasz Gzell

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: PAP/Tomasz Gzell

Sąd w Katowicach zdecydował, że nie będzie dłużej czekać na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Czy to początek problemów PiS z ustawą dezubekizacyjną?

PiS uchwalając ustawę dezubekizacyjną bał się oskarżeń o wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej. Dlatego zostawił furtkę w postaci odwołania.

Byli pracownicy cywilni i funkcjonariusze np. SB mogli odwoływać się od decyzji o odebraniu im emerytury. Argumentowali to np. krótkim stażem służby lub służby z narażeniem życia.

Ci, którzy odwoływali się od decyzji o odebraniu im emerytury wpadali jednak na ścianę. Od lat sędziowie zawieszali sprawy, w oczekiwaniu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który miał orzec czy ustawa jest zgodna z konstytucją.

Teraz sąd w Katowicach jako jeden z pierwszych w Polsce uznał, że nie zamierza czekać dalej na wyrok TK. Sąd nakazał podjąć zawieszone postępowanie.

Postępowanie odwoławcze dotyczy byłego komendanta Policji w Będzinie Krzysztofa Kwiatkowskiego. Kwiatkowski stracił emeryturę, bo w PRL przez osiem miesięcy jako funkcjonariusz milicji ochraniał konsulat Czechosłowacji oraz przedstawicielstwo handlowe ZSRR w Katowicach. Wówczas jego jednostkę włączono w struktury Służby Bezpieczeństwa.

W Policji pracował do 2012 roku. Kierował w tym czasie m.in. zabezpieczeniem pielgrzymki papieża Jana Pawła II w Sosnowcu w 1999 roku.

Co więcej, MSWiA ignorowało odwołanie Kwiatkowskiego również w zakresie służby z narażeniem życia, mimo, że Rejonowa Komisja Lekarska zakwalifikowała go ponownie do trzeciej grupy inwalidztwa i ustaliła, iż jego inwalidztwo powstało w związku ze służbą.

Decyzja sądu w Katowicach oznacza, że sędzia odpowiedzialny za rozpatrzenie jego sprawy przeciwko MSWiA, będzie musiał wydać wyrok w sprawie o przywrócenie emerytury.

A to może wywołać lawinę kolejnych wniosków, w których sądy będą musiały wydawać wyroki, nie czekając na orzeczenie TK.

Źródło: GW