DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

„To była najpiękniejsza wigilia Zbyszka”

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Grazyna Rebeca

Nie dziele sie ze swiatem wiadomosciami o sobie....

W Wigilię wszystko może się zdarzyć. Zwierzęta mogą przemówić ludzkim głosem, a ludzkie serca zaczną bić mocno, emanując szczęściem i dobrocią.

To była najpiękniejsza wigilia ZbyszkaDla Zbyszka była to wyjątkowa Wigilia… (Fot. Getty Images)

Szara, polska rzeczywistość
Zbyszek wyjechał na Wyspy Brytyjskie za chlebem kilka lat temu. Był z zawodu pracownikiem budowlanym. Bez problemu znalazł tam pracę i mieszkanie. Najpierw zatrudnił się w firmie prowadzonej przez Polaka, a potem, kiedy udoskonalił swój warsztat pracy i nabrał doświadczenia, przeniósł się do angielskiego pracodawcy. Znał już wysokie wymagania dotyczące standardów wykonania robót, przyswoił sobie potrzebne nawyki, poznał lepiej język angielski i uzyskiwał niezłe zarobki.

Początkowo, jak większość Polaków, mieszkał z innymi rodakami w trzypokojowym mieszkaniu. Kiedy jednak zaczął dobrze zarabiać, wynajął sobie małe, ale samodzielne mieszkanie. Regularnie posyłał do domu pieniądze, bo żona Ania nie pracowała, a w domu była dwójka małych dzieci. Co parę miesięcy odwiedzał swoją rodzinę, której dzięki jego wyjazdowi na Wyspy Brytyjskie niczego nie brakowało.

W Londynie czuł się bardzo samotny, chociaż nie narzekał na brak towarzystwa kolegów, którzy byli
w podobnej do niego sytuacji rodzinnej. Relaksowali się, spożywając w domu alkohol lub wychodząc na piwo. Doskwierał mu brak kontaktu z żoną i bardzo tęsknił za dziećmi, ale nie miał wyjścia. Tylko praca za granicą pozwalała mu na wysokie zarobki, a żyjąc oszczędnie w Anglii, mógł także odkładać pieniądze na przyszłość. Miał świadomość, że rozłąka z żoną stwarza zagrożenie dla ich miłości, ale nie szukał towarzystwa innych kobiet. Przecież dwa lub trzy razy w roku, przyjeżdżał do Polski i swojej rodziny. Mogli się wtedy w pełni sobą nacieszyć.

Po trzech latach spędzonych w UK zauważył, że Ania coraz rzadziej dzwoni do niego w weekendy, a jak już rozmawiają, to jest jakby nieobecna i mniej ciekawa tego, jak mu się pracuje i co robi w wolnym czasie. Na jego pytanie o powody takiego nastawienia, żona odpowiadała, że jest zmęczona samotnym wychowywaniem dzieci, prowadzeniem domu, sprawami szkolnymi, zakupami i brakiem męża u swego boku w codziennym życiu. Raz zapytała nawet, czy nie lepiej by było jakby wrócił do Polski i spróbował tutaj ułożyć swoje życie zawodowe. Stwierdziła także, że niedługo dzieci zapomną, jak wygląda ich tata, a po tym jak teraz poszły do szkoły, to bardzo go potrzebują.

Mało tego, ona ciągle tylko siedzi sama w domu i nigdzie nie wychodzi, a jest przecież jeszcze młoda i chciałaby czasami trochę relaksu. Jak był w Polsce, to zawsze gdzieś wychodzili, bo przecież dziadkowie tak chętnie zostawali z ich dziećmi.

Najpierw zatrudnił się w firmie prowadzonej przez Polaka, a potem, kiedy udoskonalił swój warsztat pracy i nabrał doświadczenia, przeniósł się do angielskiego pracodawcy… (Fot. Getty Images)

Żona źle znosi pobyt Zbyszka w Londynie
Po trzech latach, zarówno w czasie jego pobytu w kraju, jak też w trakcie ich kontaktów telefonicznych, ten temat ciągle wracał. Kiedy przyjeżdżał do Polski, to starał się zabierać żonę do znajomych, rodziny, czy do restauracji, ale to jakby jej nie wystarczało. Ciągle powtarzała, że taki stan rzeczy nie może za długo trwać, bo ona tego nie wytrzyma. Zawsze starał się jej wytłumaczyć, że przecież zbierają pieniądze na remont i rozbudowę domu, dzieci dużo kosztują, a on pracując w Anglii, spokojnie na to wszystko zarobi. W końcu, za rok lub dwa, wróci do domu i będą mogli spokojnie żyć.

Najgorzej było zawsze w święta. Ledwie tylko przyjechał, a Ania już liczyła, za ile dni wyjeżdża. Podobnie dzieci. Po pewnym czasie przestały ich cieszyć nawet atrakcyjne prezenty, które miały wynagrodzić ich rozłąkę. W ostatnie Święta Wielkanocne nawet się pokłócili z żoną, bo Ania zaczęła mu zarzucać, że on sobie żyje spokojnie w Londynie, a ona musi zajmować się tutaj domem i dziećmi. Padło nawet stwierdzenie: „Ja nie mam nic z tego życia”. Wtedy i on nie wytrzymał i powiedział, że on także nie ma łatwego życia w Wielkiej Brytanii. Ciężko pracuje po dziesięć godzin i więcej, a potem siedzi samotnie przed telewizorem, bo mu żal wydawać pieniędzy na mieście. Jego obecne życie to tylko dom, praca i telewizja, ale nie narzeka, bo robi to wszystko dla ich rodziny.

W końcu Ania stwierdziła, że dłużej tak być nie może i albo wraca na stałe do Polski pod koniec roku i od Świąt Bożego Narodzenia są już wszyscy razem, albo ich małżeństwo nie ma sensu i wystąpi o rozwód. Wyżyje spokojnie z dziećmi z jego alimentów, a może pójdzie nawet do pracy, gdzie będzie między ludźmi i nie będzie żyła jak samotna mniszka.

Zrobiło się gorąco. Zbyszek odpowiedział jej, że chyba zwariowała, jeżeli myśli, że teraz, kiedy dostał podwyżkę i ma świetne perspektywy pracy, to on to wszystko rzuci, ponieważ ona czuje się samotna? On też jest przecież samotny, ale to potrwa tylko jakiś czas i wszystko się ustabilizuje. Wtedy usłyszał coś, co go bardzo zdenerwowało. „Może ty tam w Londynie kogoś masz i dlatego tak rzadko przyjeżdżasz do Polski i nie chcesz wrócić na stałe?”…

Zbyszek już się przyzwyczaił do angielskiej rzeczywistości… (Fot. Getty Images)

Tego już było dla niego za wiele. Na szczęście wyjeżdżał do Anglii na drugi dzień rano i obyło się bez dalszych kłótni, które ich dzieci bardzo źle znosiły. Pożegnał się tylko z dziećmi, a żonie powiedział,
że jak ochłoną, to porozmawiają telefonicznie. Podjął jednak decyzję, że nie zadzwoni pierwszy, bo to żona obraziła go swoimi podejrzeniami, a poza tym nie ma racji w kwestii jego powrotu na stałe do kraju w tym momencie. Kiedy wylądował na lotnisku Stansted Londyn, to odetchnął z ulgą i nawet padający deszcz wydawał mu się czymś przyjemnym. Stwierdził też, że chyba przyzwyczaił się już do życia tutaj w Anglii i ciężko będzie mu się przestawić na polskie realia, ale przecież nie musi od razu podejmować żadnej decyzji.

Zmiany w londyńskim życiu Zbyszka
Mijały kolejne dni, a Ania nie dzwoniła. Zbyszek jak postanowił, tak pierwszy nie próbował skontaktować się z żoną. Nie mogąc znieść całej sytuacji, zaczął szukać towarzystwa kolegów. Znowu wychodzili w weekendy „na miasto” i jakoś czas mu leciał. Koledzy przekonali go jednak, że nie warto się upierać i trzeba zadzwonić do domu, chociażby ze względu na dzieci.

Wykonał więc w sobotę telefon, który odebrał starszy syn. Na pytanie o mamę, odpowiedział, że poszła z ciocią i wujkiem na wesele koleżanki, a w tamtym tygodniu była na jej wieczorze panieńskim. Dodał też mimochodem, że mama jak wróciła, to śmierdziała wódką.

Zapytał, kto się nimi opiekuje? Syn stwierdził, że zawsze jak mama wychodzi, to zajmuje się nimi babcia lub dziadek. Stwierdził też, że odkąd tata wyjechał po świętach, to mama często gdzieś wychodzi. Dzieci prosiły go także, żeby jak najszybciej wracał.

No to pięknie. Ania już nie „żyje jak samotna mniszka” i nie wiadomo z kim spędza czas. Poczuł zazdrość, ale jego duma nie pozwoliła mu na telefon i wyrzuty w stosunku do żony. Postanowił, że on też nie będzie samotnie spędzał czasu i zaczął wychodzić ze znajomymi do Klubu Orła Białego, POSKlubu i innych miejsc wieczornej rozrywki w Londynie. Trochę go to kosztowało, ale przecież jemu też się coś od życia należy, bo ciężko pracuje, a przez ponad trzy lata żył jak mnich w klasztorze. Zresztą, teraz tak dobrze zarabia, że stać go na to.

Pewnego wieczoru poznał w jednym z lokali dziewczynę z Polski. Początkowo zwrócił tylko uwagę na jej atrakcyjny wygląd, ale kiedy dłużej rozmawiali, to okazało się, że Ewa jest inteligentną i wrażliwą osobą, która po zerwaniu związku przez jej partnera, zdecydowała się dwa lata temu wyjechać do Anglii, aby zmienić swoje życie. W czasie zabawy pili alkohol, rozmawiali, tańczyli do upadłego, a potem nie wiadomo kiedy wylądowali w łóżku, w mieszkaniu Zbyszka.

Od tego wieczoru zaczęli spędzać razem dużo czasu i pomimo wyrzutów sumienia, Zbyszek sam dążył do zacieśnienia kontaktów, bo chwile spędzone z Ewą były balsamem na jego cierpiącą duszę. Żałował tylko, że nie spotkał Ewy, kiedy był wolny, ale było mu z nią tak dobrze, że nie zastanawiał się nad dalszymi konsekwencjami swojego zachowania. Poza tym podejrzewał, że Ania także nie jest mu wierna, skoro spędza tyle czasu poza domem, także po spożyciu alkoholu, po którym tak często kobiety się zapominają. Teraz już nawet nie był zazdrosny.

Londyn w święta też może być piękny… (Fot. Getty Images)

Zbliżały się święta
Mijał tydzień za tygodniem i zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Zbyszek rozmawiał kilka razy telefonicznie z żoną, ale ich rozmowy ograniczały się wyłącznie do pieniędzy, dzieci i spraw ogólnych. Jeden raz tylko Ania zapytała, czy pamięta ich rozmowę o jego powrocie do Polski oraz oświadczyła, że czeka z dziećmi na jego ostateczny powrót przed świętami i że nie zmieniła zdania na temat przyszłości ich rodziny.

Zbyszek odpowiedział tylko, że jak przyjedzie, to powie jej o swojej decyzji. Owszem wybierał się do domu, ale po bardzo długich przemyśleniach postanowił, że obecnie nie wróci do kraju i czy się to żonie podoba, czy nie, zostaje na Wyspach Brytyjskich na dłużej. Oczywiście duży wpływ na jego decyzję miała także osoba Ewy i ich znajomość, której nie zamierzał przerywać.

Zakupił wcześniej prezenty dla całej rodziny, zrobił przez Internet rezerwację, ale do kraju poleciał dopiero w wigilię rano. Chciał być w Polsce kilka dni wcześniej, ale ze względu na konieczność zakończenia kontraktu, było to niemożliwe. Nie dzwonił też do domu z informacją, kiedy przyjedzie, bo sam nie mógł przewidzieć, kiedy to w ogóle będzie możliwe. Ania też nie dzwoniła, więc nie miał żadnych skrupułów. Wreszcie pożegnał deszczowy i wietrzny Londyn, a powitał pokrytą śniegiem Polskę. Pociąg miał dopiero za trzy godziny, więc poszedł do restauracji na lotnisku, aby jeszcze raz wszystko na spokojnie przemyśleć. Do domu dotarł późnym popołudniem.

Czy to sprawiła magia Świąt Bożego Narodzenia?
W drodze z przystanku do domu jego głowa „stawała się coraz cięższa”, a kroki coraz wolniejsze. O ile
w Londynie nie miał wątpliwości co do podjętych decyzji, to teraz tutaj zaczął mieć szereg dylematów. Starał się wyobrazić sobie codzienne życie Ani i dzieci, jej obowiązki domowe, szkolne, samotne wieczory i noce w towarzystwie swoich lęków, myśli i wątpliwości, którymi nie miała się z kim podzielić.

Święta najważniejsze są dla dzieci… (Fot. Getty Images)

No, ale przecież w zamian za to miała pieniądze i pewność dnia jutrzejszego. A może już kogoś poznała i ma z kim ułożyć sobie dalsze życie? No i jak mogła go zdradzać taka „kobieta z zasadami”. A jeżeli go nie zdradziła, a on prawie pół roku żył z Ewą tak blisko? Co ma zrobić, aby nikogo nie unieszczęśliwić, ale i samemu być szczęśliwym? Co powiedzą dzieci na ich rozwód i ile dostarczy im to cierpienia?

Głowa zaczęła mu pękać od natłoku myśli i nagle stwierdził, że stoi przed swoim rozświetlonym domem, w którego oknie widać kolorowo ubraną choinkę ze światełkami, a zza okien dochodziły głosy i śmiech jego dzieci. Kiedy wszedł do domu, rzuciły mu się na szyję, a kiedy podeszła do niego Ania, aby się przywitać, usłyszał ze zdziwieniem jej słowa „Myślałam kochany, że już nie przyjedziesz”. Natomiast w jej oczach zobaczył łzy, a on nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa. Żona szybko jednak poszła do kuchni, skąd usłyszał tylko słowa: „umyjcie ręce, bo jak jest już tata, to siadamy do kolacji wigilijnej”.

Dopiero wtedy zauważył stół nakryty białym obrusem, na którego środku leżało siano na talerzu, opłatki w koszyczku oraz jak co roku pięć talerzy, bo ten jeden, zawsze stawiali dla „niespodziewanego gościa” lub osoby, która nie miała z kim spędzić tego magicznego wieczoru. Pachniała choinka, pieczone ciasta, barszcz czerwony, a z kuchni dobiegał zapach jego ulubionego pieczonego karpia. Kiedy zaś dzielili się opłatkiem, wszyscy życzyli sobie, aby w każdą wigilijną noc byli zawsze razem.

Ani Zbyszek, ani Ania nie poruszali tematu jego powrotu, jakby się bali, że padną słowa, które zmienią na zawsze ich życie. Po kolacji cała rodzina śpiewała kolędy, a potem wzięła udział w Pasterce. Kiedy dzieci poszły spać, usiedli przy lampce wina i patrzyli sobie w oczy w oczekiwaniu na to, co musi nastąpić. Wtedy pierwsza odezwała się Ania, która cichym głosem powiedziała: „Cieszmy się z dziećmi wspólnymi świętami, a potem powiesz, co zadecydowałeś”. Zbyszkowi bardzo to pasowało, bo na tę chwilę nie wiedział, co chciałby jej powiedzieć. Potem spędzili razem noc.

Święta minęły szybko na zabawach z dziećmi i odwiedzinach rodziny. Zbyszek trochę się uspokoił, wyciszył, ale myśl o tym, co ma powiedzieć Ani, która tak ufnie patrzyła mu w czy, nie dawała mu spokoju. Dzieci natomiast już planowały, co będą robiły z tatą w ferie i gdzie chciałyby pojechać. Kiedy w pewnej chwili młodsza córka powiedziała tuląc się do niego przy choince: „Tatusiu, jak dobrze, że znowu jesteś z nami. Tak bardzo nam ciebie brakowało”, ze wzruszenia nie mógł nic powiedzieć i tylko przygarnął do siebie swoje dzieciaki i poczuł, jak bardzo ich potrzebuje.

Ostateczna rozmowa
W drugi dzień świąt, późnym wieczorem, kiedy położyli już dzieci do łóżek, Zbyszek i Ania usiedli przy choince z lampką wina. Najpierw panowało milczenie, ale w końcu Zbyszek nie wytrzymał i zapytał żonę: „Czy ty kogoś masz?”.

Świąteczny czas spędził z rodziną… (Fot. Getty Images)

Jej reakcja była dla niego zaskoczeniem. Patrząc mu prosto w oczy, spokojnym głosem odpowiedziała: „Wiesz przecież, że tylko ciebie kocham i jesteś też ojcem moich dzieci. Nie mogłabym tego zrobić bez rozwiązania naszego małżeństwa. Przecież mnie dobrze znasz”. Potem Ania zapytała go o to samo, na co on, ku swojemu zdziwieniu i bez zająknięcia odpowiedział: „Przecież ty też mnie znasz. Nie mógłbym czegoś takiego zrobić tobie i dzieciom”. Zdziwił się trochę łatwością swojego kłamstwa, ale wtedy właśnie podjął decyzję, że będzie ratował swoje małżeństwo i jedność rodziny, ponieważ nie będzie umiał ciągle żyć w rozdarciu – pomiędzy Anglią i Polską oraz między Ewą, a swoją dotychczasową rodziną. No i jeszcze krzywda i cierpienie ich dzieci, które w te święta były takie ufne i radosne.

Ania zapytała go, dlaczego nie zabrał wszystkich swoich rzeczy z Londynu, skoro postanowił wrócić na stałe do Polski, a on znowu skłamał, że opłata za bagaż jest wysoka, a kolega po nowym roku przyśle mu je w paczce, za połowę ceny. W odpowiedzi na jego kłamstwa, Ania mocno się do niego przytuliła i stwierdziła, że znowu jest szczęśliwa i wszystko się ułoży tak jakby chcieli, bo przecież zależy to tylko od nich samych. Dodała też, że będą to święta, o których będzie pamiętała przez resztę swojego życia. Zbyszek także w swoich myślach stwierdził, że chyba wigilia i święta Bożego Narodzenia, które tak od dziecka uwielbiał sprawiły, że podjął taką, a nie inną decyzję.

W Polsce też da się żyć
Po świętach Zbyszek bez problemów załatwił sobie pracę w dużej firmie budowlanej, gdzie jego zarobki były wprawdzie niższe niż w Londynie, ale kiedy doliczył do nich swoje koszty życia w drogiej stolicy Wielkiej Brytanii, to stwierdził, że nie jest wcale tak źle. Kiedy natomiast Ania podjęła pracę w pobliskim sklepie, to ich dochody praktycznie zrównały się z jego zarobkami na Wyspach Brytyjskich.

Od tego czasu rodzina spędzała każdą wolną chwilę razem, a związek Ani i Zbyszka rozkwitał na nowo. Nieraz w jego głowie pojawiała się wprawdzie myśl o jego kłamstwach, ale wytłumaczył sobie, że „cel uświęca środki” i gorzej by było dla wszystkich, gdyby prawda wyszła na jaw. Poza tym poszedł w święta do spowiedzi i komunii świętej i dostał rozgrzeszenie, co dla niego, jako katolika było równoznaczne z odpuszczeniem winy.

zrodlo:londynek.net

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: