Armia Nigerii Fot. Twitter

Nigeria i Burkina Faso spędzają Boże Narodzenie w żałobie. W Nigerii w Wigilię siedem osób zostało zabitych w ataku Boko Haram. Islamiści napadli na chrześcijańską wioskę niedaleko Chibok. Porwano też nastolatkę i spalono kilka domów.

Dziesiątki dżihadystów podjechały pod wioskę ciężarówkami na motocyklach. Strzelano do mieszkańców, którzy salwowali się ucieczką. Plądrowano domy, które później podpalano. Terroryści przyjechali z pobliskiego lasu Sambisa. To kryjówka bojowników Boko Haram.

To właśnie w 2014 r. w Chibok uprowadzono 276 licealistek, co wywołało głośne oburzenie na arenie międzynarodowej. Od tego czasu stacjonują tam regularne oddziały wojska, ale terroryści napadają na okoliczne wioski.

Od 2009 r. zginęło tu 36 tys osób. Prawie dwa miliony uciekły w inne regiony Nigerii. Przemoc rozprzestrzeniła się też na kraje sąsiednie, jak Niger, Czad i Kamerun. Kraje te postanowiły nawet utworzyć regionalną koalicję wojskową do walki z dżihadystami.

W tym samym czasie w Burkina Faso śmierć poniosły 42 osoby. 7 żołnierzy i 35 cywilów, z czego 31 to kobiety. Był to najbardziej śmiercionośny atak dżihadystów w Burkina od pięciu. Rząd twierdzi, że w odwecie „zneutralizował” około 80 terrorystów.

Mord miał miejsce w czasie, kiedy papież Franciszek wygłaszał urbi et orbi orędzie pokojowe. Prezydent Burkina Faso, Roch Marc Christian Kaboré ogłosił dwudniową żałobę.

Według źródeł wojskowych „znaczna liczba terrorystów jednocześnie zaatakowała bazę żołnierzy i ludność cywilną Arbinda w prowincji Soum”. Rannych zostało dodatkowo sześciu cywilów i około 20 żołnierzy.