Policja. Obrazek ilustracyjny. Foto: policja.pl
Policja. Obrazek ilustracyjny. Foto: policja.pl

Świąteczne policyjne pościgi na polskich drogach. W Warszawie kierowca nie zatrzymał się do kontroli, zaczął uciekać przed stróżami prawa i doprowadził do kolizji. Z kolei w Gdańsku pijany 18-latek jechał pod prąd i nie reagował na wezwania funkcjonariuszy. Padły strzały.

Do policyjnego pościgu w Warszawie doszło w pierwszy dzień świąt około godziny 14. Do akcji wkroczyli policjanci z grupy „Speed”, zajmującej się zwalczaniem piratów drogowych.

Policjanci podjęli próbę zatrzymania mężczyzny na ul. Modlińskiej. Podczas interwencji, kiedy funkcjonariusz próbował otworzyć drzwi do mazdy, kierowca tego samochodu ruszył z impetem i zaczął uciekać. Zatrzymał się dopiero na skrzyżowaniu ul. Marymonckiej i Al. generał Marii Wittek, gdzie doprowadził do kolizji z innym pojazdem – przekazał Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji.

Kierowca w wydychanym powietrzu miał prawie 2 promile alkoholu. Noc spędzi w izbie wytrzeźwień. Dopiero po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty.

Strzały w Gdańsku

W Gdańsku policyjny patrol natknął się na samochód marki volkswagen polo jadący pod prąd. Kierowca prawdopodobnie chciał w ten sposób ominąć korek na ulicy Świętokrzyskiej. Funkcjonariusze ruszyli za nim, dali mu sygnały do zatrzymania, ale kierowca nie reagował na nie.

Ścigany kierowca wjechał na ulicę Myśliwską, gdzie w pobliżu stacji benzynowej porzucił samochód i zaczął uciekać pieszo. Funkcjonariusz oddał strzał ostrzegawczy w powietrze. W rezultacie, po krótkim pościgu, mężczyzna został zatrzymany.

Jak się okazało, za kierownicą siedział 18-latek, który nie posiadał prawa jazdy, a w wydychanym powietrzu miał 0,3 promila alkoholu. W związku z tym grozi mu do 5 lat więzienia.

 

Źródło: PAP/NCzas.com