Brandenburgia stawia płot

W Lubuskiem do niedawna nie było ognisk ASF. Pojawiły się w listopadzie, wirus stwierdzono już u ok. 50 martwych dzików.

Niemcy boją się, że ASF, który przyszedł do Polski z Białorusi i Ukrainy, dojdzie także do nich. Dlatego władze Brandenburgii zdecydowały się postawić ogrodzenie na 120-kilometrowym odcinku granicy landu z Polską. W piątek rozstawiono je w okolicach Guben.

Płot wygląda jak „pastuch”, liczy niecały metr wysokości i jest oczywiście pod napięciem. Jest mobilny, można do niego dokładać kolejne elementy. Niemieckie służby wysypały także odstraszającą substancję zapachową. Przypomina zapach wilków, rysiów albo niedźwiedzi.

Niemiecki Deutsche Welle podaje, że Ursula Nonnemacher, minister spraw społecznych, zdrowia, integracji oraz ochrony konsumentów landu, chce, by środki ostrożności objęły przede wszystkim okręg Oder-Spree oraz okolice Frankfurtu nad Odrą, czyli rejony położone najbliżej wytyczonych w Polsce stref buforowych.

Co z polskimi rolnikami?

Deutsche Welle wskazuje jednak, że samo ogrodzenie, choć pomocne, nie jest w stanie całkowicie powstrzymać rozprzestrzeniania się ASF, bo wirus także przenoszą ludzie.

Zbigniew Barski, wójt gminy Gubin, o płocie wie, ale od mieszkańców, nikt z niemieckich służb go nie informował.

– Właściwie nie musieli tego robić, w końcu płot jest po ich stronie – przyznaje. Obawia się o polskich rolników, którzy mają swoje pola przy granicy i sprzedają towar Niemcom.

Bo kilka dni temu niemieckie gazety ostrzegały, że ASF może trafić do Niemiec wraz z polskimi produktami rolniczymi. Jeśli Niemcy wpadną w panikę, Polacy stracą rynek zbytu.

– A jest to spory rynek. Wielu rolników obsiewa swoje pola na biomasę, ale to także spory rynek zbóż i warzyw – mówi wójt Barski.

Leżymy jak te dziki

W Niemczech w każdej wsi jest spalarnia biomasy. Niemcy skupują sorgo, siano, kiszonkę. Sami po nią przyjeżdżają. Kursy zbóż, oczywiście, w euro.

Pan Andrzej ma 80 ha pola 17 km od granicy. Kiedyś hodował krowy, dziś skupia się na sorgo i rzepaku. Na razie w jego gminie Brody nie stwierdzono wirusa ASF.

Mapa lubuskich gim zagrożonych ASF, grudzień 2019 r.Mapa lubuskich gim zagrożonych ASF, grudzień 2019 r. Arch. powiatu nowosolskiego

– To, co mieliśmy, już sprzedaliśmy, gdy ASF nie szalało. Czy Niemcy się przestraszą? Wszystko wyjaśni się wiosną, ale to bardzo restrykcyjny naród. Nie muszą zapaść żadne decyzje, wystarczy, że ktoś nieoficjalnie rzuci, żeby od nas nie kupować. I oni nie kupią. Nie będą ryzykować. Nawet biomasy do spalarni. A jeśli zwalczanie ASF zajmie Polsce trzy lata, leżymy i kwiczymy jak te dziki – mówi.

https://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/7,35182,25540379,niemcy-postawili-plot-na-dziki-przygraniczni-rolnicy-boja-sie.html