Smutny chłopiec Źródło: Pixabay

Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok ws. odebrania Polce syna i oddanie go do rodziny zastępczej. Norwegia naruszyła konwencję praw człowieka.

W 2012 roku Norwegia i jej Urząd ds. Ochrony Dzieci (Barnevernet) stał się „sławny” za sprawą skandalu z odebraniem 3-letniego syna Polce. Chłopiec trafił do ośrodka opiekuńczego, a następnie do rodziny zastępczej.

W 2014 roku Polka złożyła wniosek o powrót dziecka z rodziny zastępczej, ale już w 2015 roku norweski sąd zakazał matce kontaktów z synem. Co więcej, utajniono przed kobietą adres, pod jakim przebywało jej dziecko.

Teraz Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok, w którym stwierdził, że Norwegia naruszyła konwencję praw człowieka. Chodzi o art. 8, który gwarantuje prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

– Norweskie władze i sądy zdecydowały o umieszczeniu małoletniego dziecka w rodzinie zastępczej, choć matka nie wyraziła na to zgody. Odmówiono jej także prawa do kontaktu z dzieckiem – czytamy w komunikacie prasowym Trybunału.

Norwegia broniła się, że chłopiec ma już 10 lat i przywiązał się do rodziny zastępczej i rozstanie byłoby szkodliwe. Ponadto chłopiec miał negatywnie reagować na biologiczną matkę.

Z kolei Trybunał stwierdził, że Polka ukończyła kursy, dzięki którym nabyła kompetencje do opieki nad chłopcem, ale norweskie władze nie dostrzegały jej pracy nad sobą i postępów, które poczyniła.

Mało tego, Trybunał ocenił, że nie było podstaw, by przetrzymywać chłopca w rodzinie zastępczej przez tak długi czas. Z kolei decyzja sądu z 2015 roku, o zakazie kontaktów z dzieckiem, została wydana w oparciu o nieaktualne raporty z 2012 roku, a informacje o reakcjach dziecka na matkę wyłącznie na podstawie relacji rodziny zastępczej.

Norwegia musi zapłacić Polce 25 tys. euro zadośćuczynienia. Ponadto władze muszą naprawić naruszenia jej praw.

W Europejskim Trybunale Praw Człowieka przeciwko norweskiemu Barnevernet toczy się ok. 30 spraw, w większości o naruszenie ww. art. 8 w rodzinach imigrantów.

Źródło: Moja Norwegia