Wojciech Cejrowski i Greta Thunberg. Foto: PAP
Wojciech Cejrowski i Greta Thunberg. Foto: PAP

Wojciech Cejrowski był gościem radia WNET. Popularny podróżnik rozmawiał o aborcji i eko-dyktaturze! Dostaje się również Grecie Thunberg.

– Hiszpańska gazeta relacjonowała podróż i to wystąpienie na szczycie klimatycznym w Madrycie, szwedzkiej nastolatki. Szczerze to nie wiedziałem, że ona tam przyjedzie. Greta coś tam – zaczyna swoja wypowiedź o pseudoekologi Wojciech Cejrowski.

– I ona podróżowała środkami, podobno ekologicznymi czyli katamaranem, zrobionym z plastiku. Dodatkowo potem jeździła pociągiem elektrycznym. A jak wiadomo pociąg elektryczny czerpie elektryczność! A żeby wytworzyć elektryczność, to już ekologia kończy się na kablu. Bo tam jest jakaś elektrownia węglowa, czy atomowa, a one smrodzą i brudzą, ale to jest cena naszej cywilizacji – dodaje podróżnik.

– Mówienie, że ona podróżowała ekologicznie, byłoby prawdą jakby ona przyszła na piechotę ze swojej Szwecji. A ona przyjechała pociągiem… Czym się ona różni od lotu samolotem? Jeśli chodzi o ekologię to niczym się nie różni! Jedno truje i drugie truje.

– Bruksela chce osiągnąć plan neutralności klimatycznej. To jest groźne, bo oznacza rezygnacje z różnych osiągnięć technologicznych. Zamiast rozwijać się w kierunku – coraz mniej węgla ten pociąg potrzebuje, czy elektryczności. To my chcemy zlikwidować pociąg…

– To, że w ciągu 30-lat, UE chce sobie osiągnąć plan neutralności klimatycznej oznacza rezygnację z węgla i gazu. To co mamy robić? Lasy mamy wyrąbać teraz? Drewnem grzać w domach? – pyta się Wojciech Cejrowski.

n.czas.com