Stanisław Piotrowicz/fot. PAP/Paweł Supernak
Stanisław Piotrowicz/fot. PAP/Paweł Supernak

Jest rok 1988. SB i milicjanci rozbili właśnie obóz młodych działaczy opozycyjnej KPN. Zostają przewiezieni do siedziby SB, gdzie na ich nieszczęście, osobiście przesłuchuje ich Stanisław Piotrowicz. 31 lat później Prawo i Sprawiedliwość wystawi tego człowieka jako kandydata na sędziego TK.

– Wiesiek i dwie inne osoby były maglowane przez Piotrowicza. Rozmowa była dość sucha, nieprzyjemna – mówi w rozmowie z „Faktem” Mariusz Ambroziak – za czasów PRL działacz podziemnej „Solidarności”, a potem poseł AWS.

Sytuacja o której mowa rozegrała się w Cieklinie koło Jasła. Młodzi działacze KPN zorganizowali obóz dla opozycjonistów w tych okolicach.

W nocy do domu, w którym ukrywali się działacze, wpadli z rewizją milicjanci i esbecy. Pochwycili opozycjonistów i przewieźli ich do siedziby SB, gdzie osobiście przesłuchiwał ich Stanisław Piotrowicz.

Wbrew temu, co dziś opowiada były komunistyczny prokurator i prominentny polityk PiS, wcale nie stosował „taryfy ulgowej” w stosunku do działaczy podziemia.

„Czy Piotrowicz, jak deklarował[…] umorzył tę sprawę? Czy pomógł opozycjonistom? Nic z tych rzeczy. Działacze skarżyli się potem, że był bardzo ostry” – czytamy w „Fakcie”.

Tę wersję zdarzeń potwierdzają inni obecni na miejscu zdarzenia działacze KPN.

– Kiedyś Wiesiek mi o tym opowiadał, nawet notatki robiłem. Mówił, że był zatrzymany, a potem trafił na przesłuchanie do prokuratora Stanisława Piotrowicza – mówi dziennikarzom Fakt24 Robert Nowicki, obecnie szef wydawnictwa Akces.

Piotrowicz utrzymywał dotychczas, że brał udział tylko w dwóch sprawach politycznych: Antoniego Pikula (była to bardzo głośna sprawa) oraz Zofii Jankowskiej. Okazuje się, że człowiek, którego PiS rekomenduje na sędziego TK, czyli strażnika Konstytucji, może kłamać.

Były prokurator z czasów PRL utrzymuje, że „nie ma powodu się wstydzić”.

Źródło: Fakt.pl/Fakt24