Czy z powodu oszczędności częstochowscy bezdomni będą musieli opuścić schronisko w swoim mieście i wyjechać do placówek położonych setki kilometrów dalej? Tak, alarmowały w ostatnich dniach lokalne media oraz aktywiści Lewicy Razem. Ci ostatni wzywają do anulowania przetargu, jaki został rozpisany w tej sprawie. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Częstochowie przekonuje, że żadnych wiążących umów jeszcze nie zawarto i nie ma powodów do paniki.

Pewne jest jedno: wraz z końcem 2019 r. kończy się umowa, jaką częstochowski MOPS zawarł z Caritasem Archidiecezji Częstochowskiej, dotycząca udzielania osobom bezdomnym pomocy w schronisku im. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie. W związku z tym ośrodek rozpisał nowy przetarg na, cytując dosłownie ogłoszenie, „świadczenie usług opieki społecznej dla bezdomnych osób dorosłych przebywających na terenie miasta Częstochowy, polegających na udzieleniu tymczasowego schronienia”. W zamówieniu wyszczególniono cztery zadania: udzielenie schronienia odpowiednio 75 i 35 mężczyznom w miesiącu (w uśrednieniu), udzielenie schronienia z usługami opiekuńczymi 40 mężczyznom oraz udzielenie schronienia 5 kobietom, także średniomiesięcznie.

Jak wynika z ogłoszenia, jedynym kryterium przetargu była cena usługi. Żadnych dodatkowych wymagań, jak np. zastrzeżenia, że bezdomnymi z Częstochowy powinien opiekować się podmiot z Częstochowy czy okolic, nie zapisano. I właśnie konsekwencje tego faktu oburzyły lewicowych aktywistów. Okazało się bowiem, że chociaż do przetargu, na wszystkie cztery zadania, stanęły podmioty z Częstochowy, dotąd związane umowami z MOPS, to w trzech zadaniach jako najkorzystniejsze oferty wybrano zgłoszenia spoza miasta. Opiekę nad 35 bezdomnymi mężczyznami i 5 kobietami w miesiącu miałby przejąć MARKOT z Bełchatowa, zaś udzielanie schronienia z usługami opiekuńczymi miałoby odbywać się w Bieganowie (pow. Grodzisk Mazowiecki).

– Nie wolno przesuwać ludzi o kilkadziesiąt/kilkaset kilometrów i kompletnie ich wykorzeniać ze swojego środowiska. Część ma tu rodzinę, przyjaciół, a nawet pracę w spółdzielniach socjalnych. Wiele jest osób starszych w trakcie leczenia, w oczekiwaniu na zabieg czy operację – podkreśla w rozmowie z Portalem Strajk Piotr Pałgan, działacz Lewicy Razem z Częstochowy. Zaznacza, że jego organizacja będzie starała się o unieważnienie konkursu ofert i rozpisanie innego, w którym oprócz ceny zostanie wskazane jeszcze jedno kryterium: lokalizacja placówki. – Mamy nadzieję, że mowa o niedopatrzeniu, a nie celowym działaniu. Nie zgadzamy się na „wysiedlenia” naszych bezdomnych z Częstochowy – podsumowuje Piotr Pałgan.

Dla działaczy Lewicy Razem sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że różnice w proponowanych stawkach za osobodzień nie były drastycznie różne. W zadaniach udzielania schronienia bezdomnym mężczyznom i kobietom wynosiły odpowiednio 5,5 oraz 6 zł. W przypadku udzielania schronienia z usługami opiekuńczymi – 20 zł. Z podobnym żalem całą sytuację skomentował na Facebooku dyrektor częstochowskiego Caritasu ks. Marek Bator. – Podopieczni są zbulwersowani – osobiście ich rozumiem – bo po raz kolejny traktowani są przedmiotowo i na zasadzie „za ile” możemy pozbyć się problemu. Jest już zimno a oni będą przewożeni do Bełchatowa – bo „za tyle są warci” ! – napisał.

Częstochowski MOPS stara się uspokajać. – Stan faktyczny na dziś jest taki, iż zgodnie z wymogami formalnymi zostały ogłoszone wyniki tego postępowania. Sprawa jest jednak w toku, żadne umowy nie zostały podpisane, podejmowane są działania, które pozwolą na rozstrzygnięcie sprawy. Nieuzasadnione są więc na ten moment wszelkie stwierdzenia mówiące o tym, iż zapadła decyzja o przeniesieniu osób bezdomnych w inne miejsce. Nie ma też możliwości teraz i w przyszłości, by kogokolwiek przenieść wbrew jego woli – pisze dyrektorka ośrodka Małgorzata Mruszczyk na Facebooku. – Wielowymiarowe wsparcie osób bezdomnych i ich podmiotowe traktowanie było i jest priorytetem w naszym ośrodku.

Uspokajać starają się również częstochowskie placówki, które opiekują się osobami w kryzysie bezdomności. Jak dowiedział się Portal Strajk, częstochowski Caritas nie zamierza odmawiać nikomu pomocy, niezależnie od tego, czy i jak wysokie będzie otrzymywać miejskie dofinansowanie. Podobnie Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Agape w Częstochowie, które złożyło oferty w trzech z czterech zadań, ale zostało wybrane jedynie do realizacji zadania pierwszego (schronienie dla 75 mężczyzn). – Zapewniliśmy wszystkich, że nikt bez własnej woli nigdzie nie pojedzie, bo najważniejszy jest Człowiek – pisze na Facebooku Kazimierz Słobodzian z tejże organizacji pod postem dyrektor MOPS.

Lewicowi aktywiści z Częstochowy nadal jednak są pełni obaw, że to kolejna sytuacja, w której władze miasta, wywodzące się z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, zmuszone do pewnych oszczędności postanawiają realizować je kosztem najsłabszych, a jeśli się wycofają, to głównie za sprawą medialnego rozgłosu. Wcześniej, jesienią tego roku, Częstochowa wprowadziła podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej i zlikwidowała program bezpłatnych przejazdów dla uczniów. – Rozumiem, że z powodu braku odpowiedniego finansowania rządowego i spadku wpływów z tytułu PIT, związanego ze zwolnieniem z tego podatku pracowników do 25. roku życia, miasto skupia się na oszczędnościach. Nie kupuję jednak tego, żeby oszczędzać właśnie na ludziach, którzy potrzebują wsparcia! Być może warto zacząć od siebie i obniżyć zarobki np. prezesom miejskich spółek czy członkom ich rad nadzorczych, nierzadko z politycznego nadania? – komentuje w rozmowie z Portalem Strajk Martin Saczek, obecnie bezpartyjny aktywista socjalistyczny, do lata tego roku członek Lewicy Razem.  – Mimo wszystko trzymam kciuki za Nową Lewicę i zmiany w mentalności jej działaczy. Mam nadzieję, że lider partii Włodzimierz Czarzasty czy rzeczniczka Anna Maria-Żukowska będą z powodzeniem szczepić w lokalnych strukturach socjaldemokratycznego ducha. Wychowawcze rozmowy mają sens. Wzorem nam Jarosław Kaczyński – podsumowuje nie bez sarkazmu.

strajk.eu