• Będąca w konflikcie z Rosją Ukraina, ograniczyła ustawowo używanie języka rosyjskiego w szkołach, ale przy okazji ofiarą padły inne języki mniejszości, w tym węgierski
  • Węgierski premier Viktor Orbán wykorzystuje tę kwestię w swojej nacjonalistycznej retoryce, a przy okazji blokuje Ukrainie kontakty z NATO i Unią Europejską
  • Prezydent Donald Trump usłyszał na spotkaniu z Orbánem wiele złych słów na temat Kijowa, co później wykorzystał do dyskredytacji Ukrainy, broniąc się w swojej sprawie o impeachment
  • W Polsce trwa proces trzech powiązanych z Rosją skrajnych prawicowców, oskarżonych o podpalenie ośrodka kultury węgierskiej w zakarpackim Użhorodzie
  • Konflikt wzmacnia poczucie niepewności politycznej i ekonomicznej wśród ukraińskich Węgrów, których tysiące już wyjechało za pracą na Zachód, a ci co zostali, żyją w stanie zawieszenia

Artykuł w oryginale na stronie POLITICO.eu

Festyn we wsi Czoma na południowo-zachodnim krańcu Ukrainy, jeśli by go traktować jako symptom kryzysu dyplomatycznego, wygląda całkiem niewinnie. Ale jeśli przyjrzymy się bliżej, to wyraźnie widać oznaki napięcia.

Niewielki tłum zebrał się przy miejscowym cmentarzu na święto kultury węgierskiej. Na tych terenach wielu ludzi jest przekonanych, że w IX wieku to tędy właśnie pierwsi jeźdźcy węgierscy przeszli Karpaty i wkroczyli na obszar Europy Środkowej.

Ta część Ukrainy kiedyś należała do Węgier. Sądząc z zachowania zgromadzonych, wielu z nich wolałoby, żeby znów tak było. Tłum milczy, kiedy grany jest hymn Ukrainy, ale zaraz potem śpiewa hymn Węgier. Sporo ludzi ma zegarki nastawione na czas środkowoeuropejski, taki, jaki obowiązuje w Budapeszcie, a nie na kijowski.

– Cmentarz jest ważny, bo Ukraińcy twierdzą, że Węgrzy nie są tu miejscową ludnością, ale to on jest świadectwem, że mieszkamy tu co najmniej od IX wieku – mówi Andras Mester, wójt sąsiedniej wsi.

Pod koniec dnia ludzie się rozchodzą, nie niepokojeni, a właściwie prawie nie zauważeni przez lokalne władze. Te obchody jednak to fragment znacznie szerszej próby sił między Budapesztem, a Kijowem, która nabrała intensywności w 2017 r. i jest jedną z dalszych konsekwencji konfliktu między Rosją, a Ukrainą

Pierwszeństwo dla języka ukraińskiego

Niesnaski zaczęły się na dobre, kiedy w owym roku Kijów ograniczył możliwość używania języka rosyjskiego w szkołach, a przy tym niechcący ograniczył prawa mniejszości węgierskiej.

Decyzja ta pozostaje punktem zapalnym dla węgierskich nacjonalistów takich jak premier Węgier Viktor Orbán. W znacznej mierze to on przyczynił się do podsycania kryzysu i w odwecie za ustawę językową zablokował proces wstępowania Ukrainy do NATO i UE.

Jego rząd szczodrze wspiera mniejszość węgierską na tym obszarze i przyznał jej członkom paszporty, chociaż Kijów zakazuje posiadania podwójnego obywatelstwa. W szeroko rozpowszechnionym klipie z 2018 r. węgierski konsul wznosi toast na cześć grupy nowych posiadaczy paszportów, mówiąc: „Nie mówcie nic ukraińskim władzom”. Wielu z nich przekracza granicę, aby głosować na Węgrzech w wyborach lokalnych.

– Węgrzy na Ukrainie kochają Orbána – mówi mi w trakcie festynu László Brenzovics, do lipca jedyny poseł narodowości węgierskiej do Dumy. – On zapewnił im znaczne wsparcie.

Kiedy Duma uchwalała prawo ograniczające stosowanie w szkołach innych języków niż ukraiński, nikt się nie przejmował mniejszością węgierską.

Debata nad ustawą nakazującą, aby to ukraiński był dominującym językiem w nauczaniu, skupiała się na tym, jak ograniczyć stosowanie rosyjskiego. Rosyjski bowiem uznano za zagrożenie dla bezpieczeństwa po tym, jak Moskwa wykorzystała obecność rosyjskojęzycznej ludności na Krymie i we wschodnich obwodach kraju jako pretekst do interwencji.

Nie było wtedy jasne, jaki nowe prawo wywrze skutek, jeśli chodzi o używanie innych języków, np. węgierskiego. Niektórzy posłowie twierdzili, że wprowadzono wyjątek dla urzędowych języków krajów UE, ale tak nie było. – Strzelając do Rosji, trafili w Węgry – powiedziała Beatrix Tölgyesi, wykładająca na budapeszteńskim uniwersytecie Loránda Eötvösa.

Sprawy szybko obrały jak najgorszy obrót. Węgry zaczęły blokować spotkania na wysokim szczeblu Ukrainy z NATO, a w lutym 2018 r. konflikt doszedł do tego, że dwa razy podpalono ośrodek kultury mniejszości węgierskiej w zakarpackim Użhorodzie.

Pozostaje niejasne, kto zlecił te ataki. Władze w Kijowie zarzucają Moskwie urządzenie prowokacji. W Polsce od marca trwa proces trzech powiązanych z Rosją skrajnych prawicowców, oskarżonych o pierwszy z tych ataków, zaś dwaj Ukraińcy, którzy twierdzą, że zostali wynajęci do drugiego ataku, stanęli przed sądem na Ukrainie.

– Rosjanie nigdy nie zaniechają pozamilitarnych działań na Ukrainie. Będą manipulować kwestią mniejszości narodowych – powiedział były minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin, który ustąpił ze stanowiska w sierpniu.

Budapeszt jest innego zdania. – Według nas źródłem problemów i ataków jest Ukraina, nie Rosja – twierdzi Attila Demkó, były wysoki urzędnik ministerstwa obrony Węgier.

Orbán kontratakuje w NATO

Od kiedy w maju wybory prezydenckie na Ukrainie wygrał Wołodymyr Zełenski, zarówno Kijów, jak i Budapeszt twierdzą, że zaangażowały się w poprawę wzajemnych relacji. Ale na razie nie widać oznak, by napięcie osłabło.

W październiku Węgry znów urządziły pokaz siły w ramach NATO, wetując deklarację w sprawie Ukrainy, ponieważ nie wspominano w niej o obowiązku ochrony mniejszości węgierskiej. Po poprawce deklaracja NATO wzywała Ukrainę do „poszanowania” praw mniejszości i wprowadzenia zmian w prawie oświatowym.

– Węgry nie poświęcą swojej ludności zakarpackiej na rzecz geopolityki – oświadczył wówczas minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó.

Orbán wykorzystał sprawę, aby zbliżyć się do najważniejszych sojuszników takich jak USA i Rosja oraz wzmocnić nacjonalistyczny przekaz.

Podczas spotkania z Donaldem Trumpem w Białym Domu w maju wypowiadał się bardzo krytycznie o Ukrainie, a zwłaszcza o sposobie traktowania mniejszości węgierskiej. Kilka dni po rozmowie z Orbánem, Trump mówił, że Ukraińcy to „straszni ludzie” i „wszyscy są skorumpowani”.

Nielegalne naciski Białego Domu na Zełenskiego stały się podstawą rozpoczęcia wobec prezydenta USA procedury impeachmentu – w tej sytuacji jedną z linii obrony Trumpa jest próba dyskredytacji Kijowa.

Budapeszt planuje wydać prawie 17 mln dol. na przyszłoroczne obchody upamiętnienia setnej rocznicy traktatu z Trianon, podpisanego na zakończenie I wojny światowej, w myśl którego Węgry utraciły około dwóch trzecich ludności i terytorium (w tym ten gospodarczo zapóźniony południowo-zachodni kraniec Ukrainy, gdzie leży wieś Czoma).

Rząd ogłosił plan zbudowania granitowej alei prowadzącej do budynku parlamentu ze ścianami zapełnionymi nazwami 13 tys. miejscowości znajdujących się obecnie na Ukrainie, w Rumunii i Serbii, a będących niegdyś częścią Węgier.

Nie jest jasne, co wydarzy się dalej. Spór o ustawę językową opóźnił wejście jej w życie aż do 2023 r. Nie wiadomo też, w jaką stronę pójdzie polityka zagraniczna pod rządami Zełenskiego.

Jednak według ekspertów, skuteczne utrącenie przez Węgry inicjatyw NATO w sprawie Ukrainy, stawia pod dużym znakiem zapytania jej ewentualne wejście do tego sojuszu albo do UE. Spór ten pokazuje również Rosji, do jakiego stopnia NATO jest podzielone w sprawie Ukrainy.

Przede wszystkim jednak konflikt ten wzmacnia ogólne poczucie niepewności politycznej i ekonomicznej wśród ukraińskich Węgrów. Tysiące z nich już wyjechało za pracą na Zachód. Ci, co zostali, mówią, że czują się w nieprzyjemnym stanie zawieszenia.

– Dla nas najważniejsze są dzieci, a nie żadna polityka – mówi Maria Kesler, Ukrainka w węgiersko-ukraińskiej szkole w Jasini w obwodzie zakarpackim. Jej szkoła wiele lat temu wprowadziła dwujęzyczne nauczanie, aby zaspokoić potrzeby mieszanej ludności. Teraz obawia się, że nowe prawo to uniemożliwi, co tylko zwiększy napięcia na miejscu.

– Jesteśmy zakładnikami całej tej sytuacji – mówi Kesler.

blob:https://onet.tv/6ce4091f-577c-4eb3-9e8e-30b22bc76d22

Ian Bateson jest dziennikarzem pracującym na Ukrainie i stypendystą Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Prace nad tekstem były możliwe dzięki wsparciu programu „Reporterzy w terenie” prowadzonym przez Fundację Boscha wespół z organizacją dziennikarską n-ost.

Redakcja: Michał Broniatowski