Liczniki energii elektrycznej Foto: Pixabay

Liczniki energii elektrycznej Foto: Pixabay

Urząd Regulacji Energetyki podaje, że w 2016 r. ceny prądu wynosiły 250, a w 2018 r. – 242 zł/MWh. Gdyby nie rekompensaty dla sprzedawców energii elektrycznej i zamrożenie cen, gospodarstwa domowe płaciłyby w 2019 r. średnio między 299 a 313 zł za MWh. To o ok. 20 proc. więcej niż płacą teraz.

URE podkreśla, że w 2019 r. sytuacja znacząco różniła się od lat poprzednich (gdy regulator zatwierdzał określony poziom taryf). Nastąpiło bowiem tzw. ustawowe zamrożenie i ceny prądu pozostały na poziomie z czerwca 2018 r.

Quasi taryfa

W powszechnym mniemaniu ceny nie wzrosły – podkreśla Urząd. Dotyczy to jednak wyłącznie ich nominalnego poziomu w rozliczeniach z odbiorcami, a nie rynkowych stawek.

To, że odbiorcy końcowi na swoich rachunkach za energię elektryczną nie widzieli większych kosztów energii, to zasługa zamrożenia cen. Wprowadził je ustawodawca jako rozwiązanie wyjątkowe – zaznacza prezes URE, Rafał Gawin. Jak dodaje, nie oznacza to, że koszty realnie ponoszone przez przedsiębiorstwa energetyczne pozostały na niezmienionym poziomie w 2019 r. – Wprost przeciwnie, ustawowe wprowadzenie systemu rekompensat wynikało z tego, że ceny energii rosły. Rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych (sprzedawców) miały pokryć różnicę pomiędzy rzeczywistymi wyższymi kosztami a niezmienionymi cenami dla odbiorców końcowych – wskazuje Gawin.

Według szacunków URE, ustalona zgodnie z rozporządzeniem wykonawczym do „ustawy prądowej” cena energii dla odbiorców końcowych w gospodarstwach domowych powinna w 2019 r. wynosić średnio od ok. 299 zł/MWh do ok. 313 zł/MWh, a maksymalnie nawet 330 zł/Mwh. Jak zaznaczył Urząd, w ten sposób w rozporządzeniu ustalono „quasi taryfę” dla gospodarstw domowych.

Ja twierdzi URE, gdyby nie tegoroczne dopłaty dla przedsiębiorstw energetycznych, to sprzedawcy, zgodnie z rozporządzeniem, na rachunkach dla odbiorców umieszczaliby ceny na takim właśnie poziomie.

Zgodnie z zatwierdzanymi w poprzednich latach taryfami, w 2016 r. średnia cena dla gospodarstwo domowych wynosiła 251,8 zł/MWh, w 2017 – 240,2 zł/MWh, a w 2018 r. – 241,7 zł/MWh.

Dialog rządu z firmami

Urząd przypomina też, że postępowania taryfowe mają na celu zapewnienie, że ceny energii elektrycznej proponowane odbiorcom końcowym będą miały racjonalne uzasadnienie w kosztach ponoszonych przez przedsiębiorców. Spółki obrotu wnioskują o poziom taryfy na kolejny rok. Przedstawiają szczegółowe kalkulacje i uzasadnienie prezesowi URE, który następnie analizuje przedłożone wyliczenia.

W tegorocznych wnioskach sprzedawcy, kalkulując swoje taryfy, bazowali na cenach energii elektrycznej odzwierciedlających notowania na Towarowej Giełdzie Energii – zwraca uwagę Urząd.

Tak długo, jak regulator nie będzie przekonany, że dany poziom taryfy odpowiada aktualnym warunkom rynkowym i odzwierciedla uzasadnione koszty działalności prowadzonej przez sprzedawców, trwał będzie dialog z przedsiębiorcami – komentuje URE.

Źródło: PAP