Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pexels

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pexels

Rząd pracuje nad projektem, który zakończy nadużywanie zwolnienia chorobowego, powszechnie określanego jako L4. Projekt zakłada poważne ograniczenie otrzymywania jakichkolwiek pieniędzy. Po długiej chorobie trzeba będzie przepracować co najmniej 90 dni. Mało tego – oberwą także kobiety w ciąży.

Władza bierze się za walkę z nadużywaniem L4. Obecnie można przebywać na zasiłku z tytułu zwolnienia chorobowego przez 182 dni. W przypadku gruźlicy lub powikłań ciążowych okres ten wynosi 270 dni. Po zakończeniu zwolnienia należy wrócić do pracy lub przedstawić kolejne L4 wystawione z powodu innej choroby.

Łatwo też załatwić sobie L4 np. w ramach protestu. Robili tak policjanci podczas tzw. „psiej grypy” a nawet strażacy. Masowe przejścia na zwolnienie chorobowe wskazują, że otrzymać je w Polsce nietrudno.

Podsekretarz stanu w ministerstwie finansów Leszek Skiba ujawnił, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma w planach walkę z nadużywaniem zwolnień chorobowych. Ma ono polegać na utrudnieniu przejścia z jednego zwolnienia na drugie.

Teraz aby otrzymać zasiłek chorobowy, trzeba będzie przepracować 90 dni. U wielu ludzi wywołało to istny atak paniki.

– To absurd i głupota. Jak można ludziom zabronić chorować? Przecież to nie od nich zależy – mówi „Super Expressowi” Katarzyna Śnieżewska (47 l.) z Koszalina. – Rozumiem walkę z nadużyciami, ale proste instrumenty mają bardzo poważne skutki. Trzeba wyłączyć przewlekle chorych z nowych przepisów – komentuje dyrektor Federacji Pacjentów Polskich Witold Michałek.

To nie wszystko. Oberwie się także kobietom w ciąży. Wprowadzony zostanie okres wyczekiwania dla kobiet chcących skorzystać z zasiłku opiekuńczego i macierzyńskiego. Będą musiały przepracować 90 dni lub prowadzić własną działalność gospodarczą przez 180 dni. Ma to przeciwdziałać sytuacji, gdy kobieta zatrudnia się będąc w ciąży tylko po to, by przejść na L4.

Źródło: se.pl