Urząd skarbowy, hieny. Foto: yt

Urząd skarbowy, hieny. Foto: yt

Aby uniknąć kary za błąd w rozliczeniu z Urzędem Skarbowym, należy złożyć tzw. czynny żal, czyli poinformować fiskusa o pomyłce. Trzeba to zrobić zanim urzędnik dopatrzy się błędu. Jak się okazuje, wolno zrobić to tylko poprzez złożenie fizyczne dokumentu. Jeden z podatników wypełnił elektronicznie formularz i wysłał go przez Internet. Hieny ze skarbówki potraktowały to jako… donos na samego siebie! W efekcie mężczyzna został ukarany.

Dla hien ze skarbówki najwyraźniej każda okazja do rabowania jest dobra. W zeszłym roku wybuchł ogólnopolski skandal po tym, jak mechanik, który po godzinach pracy pomógł kobietom – które okazały się być prowokatorkami fiskusa – i przyjął symboliczną zapłatę „za fatygę” dostał mandat i sprawę w sądzie.

Teraz absurd jest jeszcze większy. Bulwersującą sprawę opisał „Dziennik Gazeta Prawna”. – Kto złoży skruchę przez internet, ten nie uchroni się przed grzywną ani inną sankcją karnoskarbową. Pokajać można się tylko na piśmie bądź ustnie do protokołu – czytamy.

Mężczyzna skorzystał z elektronicznej skrzynki ePUAP, by wyrazić czynny żal wobec Urzędu Skarbowego. Został za to ukarany. Fiskus potraktował to bowiem jako donos na samego siebie.

Ministerstwo Finansów potwierdza, że urząd może tak zareagować i hieny ze skarbówki mogą w ten sposób zdzierać pieniądze z polskiego podatnika. Czynny żal bowiem można jedynie wyrazić albo na papierze, albo ustnie, lecz urzędnik musi spisać nasze zeznanie do protokołu.

Natomiast wysyłanie informacji przez Internet to dla skarbówki właśnie donos. Obecne przepisy określają, że wyrażenie czynnego żalu „uważa się za bezskuteczne, jeżeli organ posiada już udokumentowaną wiadomość o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia skarbowego”.

Źródło: gospodarka.dziennik.pl