DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

Podróż za milion zdjęć: Szariat, czyli pięć filarów islamu

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Pięć dni wystarczyło, by doświadczyć wszystkiego w Katarze. Od trudności z oddychaniem z powodu upałów i zatkanego przez piasek nosa, aż po orzeźwiające udrożnienie dróg oddechowych w klimatyzowanych muzeach, galeriach sztuki, liniach metra, ryneczkach i centrach handlowych. I to klimatyzowanych na zewnątrz, czyli na pustyni. Nawet stadion piłki nożnej Fifa 2022 jest w pełni klimatyzowany!

3 miesiące pracy w Londynie, 7 miesięcy podróży za jedną wypłatę – wszystko jest możliwe! Historia Tomasza Dworczyka ma na celu inspirowanie innych do… wzięcia wyjątkowego urlopu!

Podróż za milion zdjęć: Szariat, czyli pięć filarów islamuKilkadziesiąt lat temu nie było tam niczego poza pustynią i kilkoma osadami poławiaczy pereł… (Fot. T. Dworczyk / Podróż za milion zdjęć)

Opowieść rozpoczyna się dwa lata temu, jeszcze w Polsce. Zmęczony ciężką pracą w korporacjach, zbierając pieniądze na wymarzony urlop poczuł, że coś w nim pękło. Ile byś nie pracował i ile byś nie zarabiał, to i tak pieniądze rozchodziły się gdzieś – a to rachunki, a to dojazdy czy podatki… Starczało ledwo na wypad za miasto. Kiedy zapytał szefa o urlop i usłyszał, że w tym terminie nie może nigdzie pojechać, miarka się przebrała – i tak zaczęła się przygoda, a właściwie urlop życia pochodzącego z Koluszek Tomasza Dworczyka. Zobacz, jak to się zaczęło…

Katar z rozmachem szykuje się do mistrzostw świata w piłce nożnej, inwestując miliardy dolarów w infrastrukturę i… zmieniając nastawienie do przybyszów z innej kultury.

 Jeśli ktoś z was będzie wybierał się do Azji, gorąco polecam zorganizować sobie bilety lotnicze z przesiadką właśnie w tym kraju, ponieważ ich cena będzie taka sama, a nawet niższa niż przy locie bezpośrednim, a traficie do jednego z najbardziej imponujących państw na Ziemi.

Nocleg można załatwić przez Couchsurfing, poruszać się taksówkami – pamiętacie? – śmiesznie niskie ceny paliwa, a i tak najciekawsze miejsca, są położone blisko stacji metra (2 zeta za podróż). Pozostaje tylko żarcie, ale to możecie zabrać ze sobą. Jeśli jednak postanowicie spróbować lokalnych specjałów, to średnia cena na ryneczkach to wydatek 15-30 zł.

Tym samym zwiedzenie najbogatszego kraju na świecie powinno zamknąć się w 200 zł. O ile nie zachce się komuś nocować w hotelach. Najtańszy, jaki znalazłem, to 80 zł od osoby/160 za parę – i to naprawdę o wysokim standardzie.

Polecam też najlepsze linie lotnicze świata – Qatar Airways, które mają w swojej ofercie całodniowe wycieczki po najciekawszych atrakcjach Kataru. W przerwie między lotami możecie więc wsiąść w busa, odwiedzić najbardziej interesujące miejsca, strzelić foty i wrócić na czas na lotnisko.

W Katarze mieszka niecałe 3 mln ludzi na powierzchni 11,5 tysięcy kilometrów kwadratowych. W parkach do dyspozycji wszystkich są marmurowe grille, fontanny i źródełka z wodą pitną. Nikt nie zostawia tam nawet papierka, a trawa jest lepszej jakości niż na polu golfowym.

Proporcja: populacja do zasobów pieniężnych sprawia, że Katar lokuje się na liście najbogatszych krajów świata. A należy pamiętać, że kilkadziesiąt lat temu nie było tam niczego poza pustynią i kilkoma osadami poławiaczy pereł… Aż do momentu odkrycia złóż ropy i gazu. I tak w ciągu kilkunastu ostatnich lat stolica Kataru – Doha – zamieniła się w metropolię.

Można powiedzieć, że mieszkańcy tego kraju przeskoczyli z ery radia, telefonów kablowych i wielbłądów, prosto do ery plazmy, smartfonów i Rolls-Royce’ów. Drugi na świecie, zaraz po Rosji, dystrybutor gazu ciekłego, zamienił pustynię w pokrytą neonami i klimatyzowaną oazę.

Restrykcyjne prawo i religia zabrania wiązania się z osobami innej narodowości i wyznania, a ponieważ rdzennych mieszkańców jest tam tak mało, dochodziło nawet do zawierania związków między kuzynostwem.

Służba zdrowia w Katarze jest całkowicie bezpłatna, od dentysty po transplantacje serca… No i nie ma tam podatków!

Za litr benzyny trzeba zapłacić jakieś 1,80 zł. Ale wwożenie alkoholu jest surowo zabronione. Mimo panującego tam prawa szariatu, bez problemu możemy się napić w restauracjach, hotelach i klubach nocnych. Trzeba jednak pamiętać, że spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jest niezgodne z prawem. Najlepiej więc po imprezie zamówić taksówkę prosto pod drzwi hotelu. Obowiązuje też stosowny strój, dlatego nie należy publicznie pokazywać się w zbyt „skąpych” ubraniach.

Pamiętajcie też, że wokół mnóstwo jest multimilionerów wrażliwych na puncie swojego wizerunku, którzy raczej niechętnie pozują do zdjęć.

Katar powstaje niemal jak w grze SIM CITY: ktoś układa plan miast na planszy, wciska przycisk zatwierdź i już… Mamy nowoczesne miasto na pustyni. Jest nawet sztuczna wyspa The Pearl – Qatar, ociekająca złotem i luksusem.

I jeszcze centrum handlowe Villaggio Mall – gdzie znalazło się miejsce dla wesołego miasteczka, kolejki górskiej i lodowiska. I nigdy byście nie zgadli – mają nawet Carrefour!

A jeśli ładnie się uśmiechniecie do recepcjonistki w Hotelu Torch Tower, może wpuści Was do restauracji na 47. piętrze budynku przypominającego kształtem… latarkę. Ogromna wieża wznosi się tuż obok wspomnianego centrum handlowego i Stadionu FIFA 2022. Stamtąd za darmochę możecie podziwiać panoramę miasta.

Muszę też przypomnieć o panującej tam cenzurze. Wiadomości w lokalnej prasie i telewizji są selekcjonowane, a karze podlega wszelka krytyka władz.

Weekend zaczyna się w czwartek wieczorem, a dniem wolnym od pracy jest piątek i sobota.

Po zwiedzeniu 26 państw leciałem do Kataru z nastawieniem, że raczej nic mnie tam nie zaskoczy, ale nawet Islamic Museum Of Art i National Museum of Qatar zrobiły na mnie imponujące wrażenie, chociaż nie jestem fanem zwiedzania muzeów.

Ps. Nie spotkałem żadnej osoby z katarem, a informacja o tym, że ich kraj nazywa się „running nose” powodowała salwy śmiechu… A psiiik!

Londynek.net objął patronat nad projektem.

Podróżnicze opowieści Tomasza można śledzić na Instagramie w codziennym INSTA STORY @travel4million oraz na Facebooku: Podróż Za Milion Zdjęć.

Zdjęcia FB/Tomasz Dworczyk/ Podróż za milion zdjęć

zrodlo:londynek.net

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

na pierwszych stronach
%d bloggers like this: