Źródło: Twitter/Snaeffelsjokull

Na stronie rządowej we Francji pojawiła się informacja, ze „Francja i jej partnerzy zaproponowali utworzenie Obserwatorium Nauczania Historii w Europie. 23 państwa poparły ten projekt”.

Wygląda to na próbę narzucenia postępowej wizji historii na poziomie… kontynentalnym. Jeśli bowiem wejrzeć głębiej w paryski anons rewizji dziejów to włos jeży się na głowie.

Oto trzy fragmenty oficjalnego tekstu rządowego:

„W XX wieku panowała jednostronna wizja historii, podsycana wojenną retoryką, która wspomagała rozprzestrzenianie się nacjonalizmu i wywołała najstraszniejsze wojny na naszym kontynencie.!

„Dzisiaj w Europie jesteśmy świadkami ponownego wystąpienia rasistowskich, ksenofobicznych i antysemickich pomówień, zwłaszcza w Internecie. Europejski projekt mający na celu promowanie pojednania narodów został osłabiony. Historia Europy jest wspólnym dziedzictwem, które musi łączyć, a nie dzielić ”.

I fragment trzeci: „Obserwatorium będzie stymulować debatę oraz rozpowszechniać dobre praktyki nauczania historii, jako jeden ze sposobów wsparcia i wzmocnienia wspólnego europejskiego sumienia.”

Pod tymi frazesami kryje się niebezpieczna próba przeróbki całej wielowarstwowej historii świata na manichejską wizję lewicy. Sprawcą całego zła są tylko nacjonalizmy, ale już inne „izmy”, zwłaszcza te w odcieniach różu i czerwieni, są dobre.

Historia ma być „antyfaszystowska”, „antyrasistowska”, „antypopulistycza” i pewnie jeszcze „antykapitalistyczna”. Historia nie jest tu nauczycielką życia, ale propagandowym usprawiedliwieniem idei lewicowego „postępu”. Przeredagowanie historii naszego kontynentu to nie tylko kwestia samego nauczania, ale wychowania, czyli realizacja konkretnego projektu politycznego.

Jest wreszcie „wspólne europejskie sumienie”, niby bełkot, ale naprawdę konstruowanie „nowego człowieka”. ”Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość” – pisał proroczo już Orwell, którego podobno Macron czytał…

Źródło: FL24