Akcja ABW/fot. ilustracyjne/fot. PAP
Akcja ABW/fot. ilustracyjne/fot. PAP

Lider prorosyjskiej partii Zmiana Mateusz Piskorski udzielił wywiadu Onetowi. Oskarżył w nim ABW, że nie ostrzegło go przed niebezpiecznymi kontaktami, jakie utrzymywał.

Były poseł Samoobrony i lider partii Zmiana Mateusz Piskorski został aresztowany w 2016 roku. Usłyszał zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin.

Z więzienia wyszedł tuż przed wyborami parlamentarnymi. Teraz udzielił wywiadu portalowi Onet, w którym nie kryje żalu do ABW.

Piskorski nie zaprzeczył, iż ma prorosyjskie poglądy i spotykał się z obywatelami tego państwa. Jednocześnie ujawnił, iż wielokrotnie kontaktował się z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

ABW pytał m.in. o Siergieja Musjenko z pozarządowej organizacji Centrum Analityczne EcooM. Był on opisany w mediach jako osoba związana z białoruskimi służbami.

– Z ABW rozmawiałem kilkukrotnie. Spotkania odbywały się zarówno z mojej inicjatywy, jak i z inicjatywy ABW. Gdy miałem wątpliwości, co do charakteru pracy moich zagranicznych rozmówców, zwracałem się do ABW z prośbą o ochronę kontrwywiadowczą. Oświadczam, że ABW nigdy nie ostrzegało mnie przed żadnymi kontaktami, które utrzymywałem. Ta służba w najmniejszym nawet stopniu nie chroni polskich obywateli – mówi w wywiadzie rozżalony Piskorski.

Lider prorosyjskiej partii zaprzecza, by brał pieniądze za przekazywanie informacji. Miał otrzymywać jedynie honoraria za udział „w różnego rodzaju konferencjach i sympozjach”.

I jak twierdzi – nigdy tego nie ukrywał.

Jednocześnie zapewnił, iż nie współpracował z ABW, ani innymi polskimi lub zagranicznymi służbami.

Źródło: Onet