Jacek Sasin / Fot. PAP
Jacek Sasin / Fot. PAP

– Wbrew zapowiedziom nie wszystkie spółki Skarbu Państwa trafią pod nadzór ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Choć koncepcja ponownego odtworzenia resortu skarbu była inna. Może to oznaczać, że część ministrów zachowa swoje strefy wpływów – donosi dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda.

Prawo i Sprawiedliwość w 2016 roku, w czasie kadencji premier Beaty Szydło, postanowiło o poćwiartowaniu Ministerstwa Skarbu Państwa na mniejsze podmioty.

Konfederacja ustaliła, przyglądając się spółkom skarbu państwa, szczególnie tym rolniczym, że eksperyment ten zakończył się katastrofą.

Po prawie czterech latach PiS chce zszyć te podmioty z powrotem w jedną całość, choć dla niepoznaki ten twór będzie się nazywać Ministerstwem Aktywów Państwowych.

Okazuje się jednak, że mimo, iż zabawa PiS-u w rozrost biurokracji doprowadziła spółki skarbu państwa na skraj bankructwa, to niektórzy ministrowie, nawet dla dobra racji stanu, nie chcą oddać swoich wpływów.

Szef MON Mariusz Błaszczak zachowa nadzór nad Polską Grupą Zbrojeniową – zbrojeniowy potentat zostanie przekształcony w Agencję Uzbrojenia – ustaliło RMF FM.

„Minister Spraw Wewnętrznych Mariusz Kamiński wynegocjował zachowanie nadzoru nad Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych, a szef resortu kultury Piotr Gliński będzie nadzorował media publiczne” – informuje radio.

Najbardziej bulwersujące jest pozostawienie pod wpływem Zbigniewa Ziobry Banku PeKaO SA.

Jacek Sasin będzie więc zawiadywał uboższą i rozczłonkowaną wersją Ministerstwa Skarbu Państwa sprzed 2016 roku.

Źródło: RMF FM