Marek F. przed polskim sądem w 2016 roku. Foto: PAP
Marek F. przed polskim sądem w 2016 roku. Foto: PAP

Marek F. (44 l.) to bohater afery taśmowej PO, dzięki któremu poznaliśmy treść rozmów, które politycy prowadzili u „Sowy i Przyjaciół”. W areszcie oślepł na jedno oko i coraz gorzej widzi też na drugie, a mimo to nie może udać się na operację.

– Jest w strasznym stanie psychicznym. To zaćma. Choroba nasiliła się w areszcie, a do tego dochodzi jeszcze depresja – powiedziała „Faktowi” osoba znająca szczegóły sprawy.

Marek F. chcąc mieć pewność, że jego wzrok zostanie wyleczony poprawnie, uparł się na prywatną operację, za który oczywiście sam chciał zapłacić.

– Sam chciał za to zapłacić, ale nie dostał zgody – przekazuje informator „Faktu”.

Fakt podaje, że jest w posiadaniu nieoficjalnych informacji, z których wynika, że to nie dyrekcja aresztu na prywatną operację nie przystała, ale lekarze, których opłacić chciał F.

– Uznali że to trudne logistycznie. Konwój, strażnicy z bronią. Nie chcieli sensacji i problemów – dodaje inny rozmówca gazety.

F. jest pilnowany 24/h ze względu na próby samobójcze, których podejmował się w przeszłości. Areszt uczynił z niego wrak człowieka.

– Zdecydowano o przeprowadzeniu zabiegu na koszt aresztu w szpitalu MSWiA. Wyznaczane były już cztery terminy zabiegów, trzykrotnie jednak skazany odmawiał wyjazdu na zabieg – powiedziała Faktowi ppłk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Być może Marek F. nie ma zaufania do państwa polskiego i, w jego sytuacji, trudno mu się dziwić.

Źródło: Fakt