B. premier i przywódca Socjaldemokratów Rober Fico Fot. Wikipedia CC 0.0

Rządzący na Słowacji Socjaldemokraci (SMER) przeforsowali ustawę, która ma zakneblować media do czasu wyborów. Panika u rządzących to efekt afery taśmowej, która nieoczekiwanie wybuchła w trakcie śledztwa dotyczącego morderstwa dziennikarza.

SMER przyjął ustawę wydłużającą zakaz publikowania sondaży przez 50 dni przed wyborami. Takiej sytuacji nie ma nigdzie indziej w Europie. Już wcześniej Słowacja miała najdłuższy okres „ciszy wyborczej” wynoszący 14 dni.

Panika SMER, ale i drugiej największej partii na Słowacji – Chadeków, to efekt afery taśmowej. Chodzi o tzw. „Aferę Goryla”, które nieoczekiwanie wybuchła na nowo w trakcie śledztwa dotyczącego morderstwa dziennikarza Jana Kuciaka.

„Afera Goryla” zaczęła się jeszcze w 2005 roku. Wówczas funkcjonariusz słowackich służb specjalnych odkrył, że w budynku, w którym mieszkał odbywają się spotkania najważniejszych polityków socjaldemokratów i chadeków z przedstawicielami najpotężniejszego koncernu środkowej Europy Penta.

Funkcjonariusz przez lata nagrywał spotkania, jakie odbywały się u jego sąsiadów. Jak się bowiem okazało, tuż obok mieszkanie wynajmował były policjant zatrudniony przez biznesmenów jako ochroniarz. Ze względu na jego fach i wygląd operacja otrzymała kryptonim „Goryl”.

Gdy o podsłuchach dowiedzieli się rządzący operację kazano przerwać. Funkcjonariusz wyleciał z pracy, ale zabrał ze sobą stenogramy rozmów. Gdy pierwszy raz trafiły do mediów w 2011 roku politycy i biznesmeni stwierdzili, że to fałszywki.

Teraz jednak, w trakcie zatrzymania biznesmena, który miał zlecić zabójstwo dziennikarza badającego powiązania ludzi wokół premiera Roberta Fico, śledczy odnaleźli taśmy z nagraniami.

Oprócz taśm z operacji „Goryl” znaleziono też inne nagrania. Wśród nich rozmowy biznesmena z Prokuratorem Generalnym, który skopiował taśmy jako swoją polisę „na życie”.

Źródło: EurActiv