Grzegorz Schetyna. Foto: PAP
Grzegorz Schetyna. Foto: PAP

Na zamkniętym posiedzeniu zarządu krajowego PO miało dojść do partyjnego zamachu stanu. Jak podaje „Wprost”, Grzegorz Schetyna ugiął się pod naporem tzw. frakcji młodych i zgodził się na ogromne ustępstwa.

Czy to koniec rządów Schetyny i szeregu kompromitacji jego partii?

Jak informują młodzi politycy PO, „w regionach partii wrze”. Aż 90 proc. działaczy regionalnych chce, by zmieniło się kierownictwo partii.

Tłumaczą to tym, że gdyby Schetyna startował dziś w wyborach, uzyskałby zaledwie 10 proc. poparcia.

– Z kretesem by przegrał – mówi anonimowy działacz PO z „frakcji młodych”.

Z informacji przekazanych przez polityków wynika, że Schetyna poszedł na wielkie ustępstwa. Miał obiecać, że nie będzie kandydował na szefa PO w styczniu. W zamian za to ma otrzymać stanowisko wicemarszałka Sejmu. Ponadto ma ustąpić z posady szefa klubu PO.

– Schetyna nie wystawi kontrkandydata dla Budki i Borys te wybory wygra. A nie wystawi go dlatego, że wie, że jego kandydat przegra – mówi polityk PO w rozmowie z „Wprostem”.

Gazeta ma jednak pewne obawy. Jak zaznaczono, ustępstwa te mogą być zasłoną dymną i grą na zwłokę. Celem tego działania miało by być uśpienie opozycji wewnątrz PO.

Źródło: fakt.pl