Benjamin Netanjahu, premier Izraela. Foto: PAP/EPA
Benjamin Netanjahu, premier Izraela. Foto: PAP/EPA

Benjamin Netanjahu ogłosił w poniedziałek, iż rezygnuje z misji tworzenia nowego rządu. Uczynił to dokładnie na dwa dni przed upływem konstytucyjnego terminu.

Trudno doszukiwać się w tym przypadku. Ten dzień został celowo wybrany ponieważ wczoraj wypadały urodziny premiera Izraela. Być może mamy więc do czynienia z symbolicznym pożegnaniem z władzą.

Benjamin „Bibi” Netanjahu ma już 70 lat i jest politykiem, który utrzymał się na stanowisku premiera najdłużej w historii państwa Izrael. Po raz pierwszy objął tekę szefa rządu w 1996 roku i dzierżył ją przez 3 lata. Do władzy wrócił w 2009 roku i jest premierem aż do teraz.

Jeżeli misja powołania nowego rządu przez Benny’ego Gantza z ugrupowania Niebiesko-Biali nie powiedzie się być może dotrwa na stanowisku do kolejnych przedterminowych wyborów.

Porażka w formowaniu rządu będzie się prawdopodobnie wiązała się z postawieniem Netanjahu zarzutów. W tym tygodniu izraelski Prokurator Generalny, Avichai Mandelblit, ma wraz z innymi prokuratorami podjąć decyzję w tej sprawie.

Na „Bibim” ciążą zarzuty defraudacji publicznych środków w trzech sprawach, a także zarzut korupcji. Według prawa nie musi rezygnować ze stanowiska póki nie zostanie uznany za winnego ale jeżeli misja Gantza się powiedzie, straci immunitet i może formalnie usłyszeć zarzuty.

n.czas.pl