DZIŚ NA ŻYWO - 21.00 CZĘŚĆ 1 MATERIAŁ REPORTERSKI WYWIAD Z PIOTREM RYBAKIEM I JEGO WSPÓŁPRACOWNIKIEM ANDRZEJEM KRAWCZYKIEM - MARSZ 11.11.2019 + JACEK MIĘDLAR KIM JEST TEN CZŁOWIEK ? NA PEWNO NIE JEST PATRIOTĄ ! ZAPRASZAM MATERIAŁ WŁASNY REPORTERSKI JACK CALEIB22 listopada 2019
21.00 START LIVE STREAM

M-forum A.V Live.

Najnowsze informacje , Polska i świat artykuły przedruki filmy zdjęcia i dokumenty.Unikatowe informacje i materiały które na innych portalach są cenzurowane z przyczyn politycznej poprawności..Do dyspozycji czytelników i widzów chat obsługujący wszystkie formaty multimediów które można załączać w dyskusji.Ponadto możliwość zakładania indywidualnych imiennych kont z możliwością publikowania wszelkich materiałów i multimediów BEZ CENZURY

Feromony – mit czy fakt naukowy? CZYLI KTO POSIADA ZDOLNOŚCI – ATAWIZM”ZWIERZĘCY” I DODATKOWY ZMYSŁ WĘCHU …

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ
images1

Feromony to substancje chemiczne, za pomocą których osobniki różnych gatunków zwierząt komunikują się ze sobą. Jednak powodem, dla którego najczęściej się o feromonach wspomina, jest ich wpływ na pożądanie płciowe, również u ludzi. Przeczytaj, czym są feromony, jak działają i dowiedz się, czy są skuteczne.

Bez tytułu 3
test-brudnego-podkoszulka_5d8266bc

Feromony to lotne związki chemiczne najczęściej złożone z kilku substancji, z jednym dominującym składnikiem. Ich wpływ na emocje oraz pożądanie u człowieka interesują naukowców od bardzo dawna. Za to, że możemy stwierdzić ich obecność w powietrzu, a raczej wokół osoby, wobec której poczujemy tzw. miętę, ma odpowiadać narząd lemieszowo-nosowy (w skrócie VNO, od ang. vomeronasal organ). Jego istnienie odkrył w 1703 lub 1724 roku (zdania są podzielone) holenderski lekarz Frederick Ruysch. Twierdził on, że narząd występuje tylko u zwierząt, a nie u ludzi. Naukowcy, którzy badali kwestię feromonów później, dodawali, że narząd odpowiedzialny za ich „wyczuwanie” ludzie mają w życiu płodowym, ale później on zanika. Okazało się, że i oni nie mieli racji.

Feromony – co mówią o nich naukowcy?

Do dzisiaj kontynuowane są badania na temat istnienia bądź braku narządu lemieszowo-nosowego u ludzi – okazuje się, że niektórzy go mają, a inni nie. Takie rezultaty przyniosły m. in. badania przeprowadzone w 1985 roku przez naukowców z Cardiff University na… ludzkich zwłokach, a konkretniej – ich przegrodzie nosowej1. Obecność VNO zaobserwowano u 37 procent poddawanych sekcji ciał.

Badania dotyczące feromonów przeprowadzili również polscy naukowcy z Wojskowego Instytutu Medycznego w 2007 roku2. Przebadali oni 634 osoby różnej płci, które były pacjentami Kliniki Otolaryngologii WIM. Okazało się, że istnienie narządu lemieszowo-nosowego stwierdzono u 49,12 procent badanych, narząd częściej występował u mężczyzn niż u kobiet, nie stwierdzono natomiast zależności między obecnością narządu a wiekiem badanych. Naukowcy zapytali również tych pacjentów, u których zaobserwowano VNO, o doznania erotyczne. Wyniki były ciekawe, choć trudne do interpretacji. Ponad 27 procent badanych potwierdziło, że ich podnieceniu towarzyszą „dziwne” uczucia w obrębie nosa, które trudno im zdefiniować. Osoby bez narządu lemieszowo-nosowego zaobserwowały podobną zależność zaledwie w 2,79 procenta przypadków.

Według jednej z teorii, włosy na głowie i włosy łonowe mają odpowiadać za rozprzestrzenianie naszych naturalnych feromonów.

Feromonami zajęli się również naukowcy z Chin, a konkretniej z Chinese Academy of Sciences Institute of Psychology3. Profesor Zhou Wen przeprowadziła badania aż na czterech grupach: heteroseksualnych kobiet, kobiet bi- i homoseksualnych (w jednej grupie) oraz hetero- i homoseksualnych mężczyzn. Przedstawiono im na ekranie ludzką sylwetkę, składającą się z 12 świecących punktów, które odpowiadały konkretnym stawom oraz z kolejnych 3 punktów, oznaczających głowę, miednicę i klatkę piersiową. Podczas doświadczenia jego uczestnicy zostali poddani działaniu feromonu męskiego (androstadienonu) i żeńskiego (estratetraenolu), a także preparatu, który nie zawierał żadnych feromonów. Wszystkie substancje miały zapach goździków. Okazało się, że kobiety, które poddano działaniu feromonu męskiego, oceniły chód złożonej z punktów sylwetki jako męski, natomiast u heteroseksualnych mężczyzn pod wpływem męskiego feromonu takiej zależności nie stwierdzono. Ci sam heteroseksualni mężczyźni, wystawieni na działanie kobiecego feromonu, widzieli sylwetkę jako żeńską, natomiast heteroseksualne kobiety, na które działał ten sam feromon – nie. Homoseksualni mężczyźni reagowali na to, co widzą tak, jak heteroseksualne kobiety, a reakcja homo- i biseksualnych kobiet mieściła się między heteroseksualnymi mężczyznami i kobietami.

Ciekawe badanie związane z działaniem feromonów przywołuje również w swojej książce „Skóra. Fascynująca historia”4 dr med. Yael Adler, niemiecka dermatolog i dietetyczka. Naukowcy spryskali męskimi i żeńskimi feromonami w sprayu (ponieważ feromony można też produkować sztucznie, o czym niżej) ustawione w sali krzesła. Następnie zaprosili do niej kobiety oraz mężczyzn i poprosili o zajęcia miejsc – okazało się, że panie przyciągały krzesła popsikane męskimi feromonami, a panów – jak można się domyślić – żeńskimi.

Czy feromony pachną? Jak je odbieramy?

Feromony, wbrew powszechnej opinii, nie mają zapachu, chyba że występują w bardzo dużym stężeniu, ale i wtedy jest on bardzo delikatny. Kolejnym zaskoczeniem jest fakt, że narząd VNO, za pomocą którego wyczuwamy ich obecność, jest umiejscowiony w nosie – prowadzą do niego dwa otwory, zlokalizowane po obu stronach przegrody nosowej. Jak to się dzieje, że odbieramy działanie feromonów? Impulsy, które płyną z narządu lemieszowo-nosowego docierają do mózgu, a konkretniej do podwzgórza, pełniącego ważne funkcje wydzielnicze. Podwzgórze zostaje więc pobudzone, a „zapach” feromonów odebrany.

Działanie feromonów

Nazwę „feromony” utworzyli w 1959 roku Peter Karlson i Martin Lüscher. Warto jednak dodać, że miała ona oznaczać substancje, dzięki którym osobniki jednego gatunku mają się ku sobie, ale nie dotyczyła konkretnie ludzi. Choć od tego momentu minęło już kilkadziesiąt lat, feromony nadal pozostają dla nas zagadką, a naukowcy z najbardziej prestiżowych uniwersytetów (Uniwersytet w Berkeley, Uniwersytet Skanska) głowią się nad ich działaniem i istnieniem. Bo choć są badania, które potwierdzają działanie feromonów na część osobników, nie ma jeszcze żadnych konkretnych tez mówiących o tym, jak konkretnie miałby wyglądać ten mechanizm. Z całą pewnością potwierdzono obecność dwóch feromonów u człowieka – męskiego androstadienonu (womeroferyny) i żeńskiego estratetraenolu, jednak i ich działanie nie jest do końca poznane. W eksperymentach używa się tych reklamowanych przez różnego rodzaju producentów, jednak przeważa opinia, że u ludzi proces doboru partnera jest bardziej skomplikowany niż u zwierząt – sami go sobie w pewien sposób komplikujemy, ponieważ u nas rolę odgrywa nie tylko chemia, ale i uczucia oraz intelekt.

Nazwa „feromon” pochodzi z greki – „ferein” oznacza „niesie”, a „horme” – „pobudzenie”.

Działanie i istnieje feromonów zostało najlepiej przebadane wśród owadów – w ich przypadku oprócz feromonów płciowych zidentyfikowano te znaczące terytorium, agregacyjne (sprawiające, że osobniki gromadzą się w jednym miejscu) i rozpraszające (mające odwrotnie działanie: utrzymujące osobniki w pewnej odległości od siebie). Z ssakami już tak łatwo nie jest, a z ludźmi – najtrudniej. Najbardziej znane badania dotyczące działania ludzkich feromonów przeprowadziła w 1971 roku Martha McClintock w kobiecym więzieniu w Chicago – wynikło z nich, że feromony powodują synchronizację cyklów menstruacyjnych grup kobiet przebywających razem przez dłuższy czas w jednym miejscu. Ma też istnieć feromon odpowiedzialny za przywiązanie dziecka do rodzica, a nawet za to, że potrafi ono rozpoznać płeć rodzica czy za większe przywiązanie matek do synów i ojców do córek.

Ta sama Martha McClintock stwierdziła, że w pocie i oddechu mężczyzn znajdują się substancje działające na kobiety. Feromony działające na ludzi mają znajdować się w pocie i moczu i wpływać na naszą podświadomość tak, że niejako bez udziału woli (intelektu), zaczynamy kojarzyć daną osobę jako atrakcyjną seksualnie, i odbieramy od niej sygnały o gotowości do odbycia stosunku. Z drugiej strony, za pomocą feromonów (naturalnych i sztucznych) sami mamy również stawać się atrakcyjniejszymi kąskami dla płci przeciwnej (lub tej samej w przypadku homoseksualistów).

==================

Sztuczne feromony – skład i działanie

Choć badania nad feromonami u ludzi cały czas trwają, na rynku dostępne są preparaty dla kobiet i mężczyzn, służące ich przeobrażeniu się w idealnych kandydatów na partnerów seksualnych. Wśród substancji obecnych w sztucznych feromonach wyróżnia się:

  • androstenol

Androstenol to feromon przeznaczony dla mężczyzn do „wabienia” kobiet. Badania naukowe wykazały obecność tej substancji w pocie i moczu, przede wszystkim panów właśnie. Kobiety produkują go przed owulacją, w fazie folikularnej. Choć bardziej odpowiednim stwierdzeniem byłoby „chłopcy” i „dziewczęta”, ponieważ u ludzi feromon ten występuje tylko w okresie dojrzewania. Androstenol ma sprawiać, że mężczyźni, którzy użyli preparatu stają się w oczach kobiet atrakcyjniejsi, za to inni panowie schodzą im z drogi. Substancja ma poprawiać nastrój kobiet i wpływać na ich pobudzenie seksualne. Mężczyźni unikają toalet nim spryskanych (ponieważ teren został oznaczony), za to chętnie czytają czasopisma, na których znajduje się jego warstwa – odbierają je jako bardziej męskie. Sami mężczyźni są znacznie mniej wrażliwi na działanie androstenolu niż kobiety.

  • androstenon

Androstenon to również feromon męski (choć w przeciwieństwie do androstenolu używany w mniejszym stopniu również przez kobiety), tak silny, ze kojarzący się z agresją – podobno osoby przebywające w więzieniach mają jego większe stężenie w organizmie niż inni. Androstenon jest jednym ze składników ludzkiej śliny, potu i moczu. Wrażliwych na jego działanie ma być 80 procent kobiet, choć ta wrażliwość zależy od fazy cyklu i stosowania tabletek antykoncepcyjnych. Androstenon nie tylko przyciąga panie, ale i działa na panów, którzy stają się wobec danego mężczyzny bardziej przyjaźnie nastawieni. Androstenonem spryskuje się trudne do sprzedania miejsca w kinach, ponieważ wtedy chętniej wybierają je kobiety i geje.

Większość sztucznych feromonów jest przeznaczona dla mężczyzn.
  • androsteron

Androsteron jest reklamowany jako feromon, który „sygnalizuje zwycięzcę” i zwiększa skuteczność działania innych feromonów. Również należy do feromonów męskich, produkowanych wyłącznie przez człowieka, ma niwelować negatywny – agresywny charakter androstenonu. Mężczyźni pod wpływem adrenaliny produkują większe jego ilości, jednak ich poziom spada wraz z wiekiem. Dlatego też stosowanie androsteronu zaleca się dojrzałym mężczyznom.

  • androstadienon

Androstadienon jest produkowany przez kobiety i mężczyzn (przez tych drugich w większej ilości). Zawartość substancji wykryto w moczu, nasieniu, pocie i we włosach pod pachami. Androstadienon ma być wyjątkowym feromonem, wpływającym na emocje, zwiększającym tętno i częstotliwość oddechów. Działa jednak tylko między kobietą a mężczyzną, nie między osobami tej samej płci.

  • estratetraenol

To z kolei feromon kobiecy, o budowie zbliżonej do estrogenu, występujący u kobiet w 3. trymestrze ciąży. Ma sprawiać, że panie stają się w oczach mężczyzn seksowniejsze i bardziej uwodzicielskie. Feromon ten wzmacnia również podniecenie seksualne u obu płci. Estratetraenol polepsza nastrój mężczyzny, zwiększa jego zdolność koncentracji, podnosi poziom energii i zmniejsza zmęczenie.

  • kopuliny

Kopuliny znajdują się w wydzielinie pochwowej kobiety i mają działanie zbliżone do estratraenolu – czynią panie atrakcyjniejszymi w oczach mężczyzn. Aż w takim stopniu, że zwiększają u panów poziom testosteronu o 150 procent. Ilość wydzielanych feromonów ma być większa w okresie płodnym.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: