Mateusz Morawiecki. / foto: PAP
Mateusz Morawiecki. / foto: PAP

Ten absurd szykowany przez rząd jest tak skrajny, że nawet spółka skarbu państwa protestuje przed jego wprowadzeniem. Z jednej strony władza będzie rozdawała nasze pieniądze na wspieranie retencji, a z drugiej będzie je wyciągać.

Nowelizacja prawa wodnego, jeśli zostanie znowelizowana według zaproponowanego kształtu, zwiększy ceny wody i ścieków. Protestują władze samorządowe, izby gospodarcze a nawet spółka skarbu państwa.

Nowelizacja wraz z dokumentami liczy 630 stron. Wśród tych papierów ukryta jest legalizacja odrzucanego przez sądy sposobu obliczania tzw. opłaty stałej za pobór wody i zrzut ścieków.

– W trakcie rozmów w resorcie gospodarki morskiej przedstawiciel resortu jednoznacznie stwierdził, że o tym zapisie dyskutować nie będzie. W ustawie ma się znaleźć i nie ma szans na jego zmianę – powiedział money.pl jeden z uczestników spotkania.

Wcześniej ustalono, że gdy od 1 stycznia ubiegłego roku wchodziło nowe prawo wodne, pozwolenia wydane wcześniej będą ważne. Jednak pojawiły się problemy, gdyż ciężko było wyliczyć nowe opłaty na podstawie poprzednich pozwoleń. Bowiem „nie ma w nich informacji o korzystaniu z wody mierzonym w m3/sekundę”, za to „inne wartości – np. maksymalne ilości pobieranej wody w m3/godzinę, m3/dobę i m3/rok”.

– Nie ma prostego przełożenia między tymi trzema wartościami. Maksymalna zadeklarowana w pozwoleniu wartość godzinowa jest wartością chwilową. Nikt nie ma prawa przemnożyć jej przez 24, a następne przez 365 i pobrać takiej ilości wody – ocenia Barbara Mulik, doradca do spraw bezpieczeństwa zdrowotnego i jakości wody.

Wody Polskie postanowiły, że opłatę stałą będą obliczać na podstawie wskazania m3/godzinę. Dzięki temu zarabiały najwięcej. – Ministerstwo tłumaczy, że to rozwiązanie podobne do stosowanego w energetyce. Resort nie chce jednak zrozumieć, że w przypadku umów z energetyką maksymalny pobór, za który płacę abonament, jest ilością, którą mogę pobierać bez przerwy – mówi inny uczestnik negocjacji. Temu podejściu sprzeciwiły się sądy. Te chciały obniżenia opłat.

W nowelizacji zaś jest informacja, że w razie braku wskazania w m3/sekundę, opłatę oblicza się na podstawie „wyrażonych w m3 na godzinę maksymalnych ilości możliwych”.

Przeciwko temu rozwiązaniu jest nawet państwowy gigant PGNiG. – Spółka pokazała wyliczenia, z których wynika, że w jednej ze spraw prowadzonych przez PGW Wody Polskie spraw opłata stała liczona wg metodologii godzinowej wyniosła 7600 zł. W razie zastosowania wskaźnika rocznego wynosiłaby… 85 zł – czytamy.

Źródło: money.pl