Rząd PiS, publikując projekt budżetu państwa na 2020 rok, nazwał go „zrównoważonym”. To „zrównoważenie” opiera się na założeniach, które trudno nazwać trwałymi i przewidywalnymi, bo na tak zwanych dochodach jednorazowych, które pojawią się w tym roku.

Okazuje się więc, że po wyeliminowaniu dochodów jednorazowych i uwzględnieniu całości wydatków, deficyt wyniesie co najmniej 1,3% PKB a w rzeczywistości będzie dużo większy, bo Kaczyński zapowiedział kolejne wydatki i kolejne zwiększanie podatków.

Pozostaje więc pytanie, na ile nowe obietnice programowe zwiększą deficyt i ile jeszcze takich zmian rząd PiS do wyborów zaproponuje. Co nas czeka w najbliższej przyszłości? Przede wszystkim skokowy wzrost podatku (nazywanego niesłusznie składką) ZUS. Na tym stracą praktycznie wszystkie firmy a kolejne pieniądze zostaną zabrane z rynku.

Taki wysoki klin podatkowy będzie zniechęcał do pracy w Polsce wykwalifikowanych specjalistów, od których pracy w dużym stopniu zależy innowacyjność gospodarki. Po drugie, taka zmiana zniechęcałaby do rzetelnego płacenia składek ZUS.

źródło: FOR / Twitter