Prezydent USA ma rozpocząć wizytę w Polsce 31 sierpnia, by dzień później wziąć udział w oficjalnych obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Ma też odwiedzić bazę, w której stacjonują amerykańscy żołnierze.

O to, aby Trump nie jechał do Polski, na łamach „The Washington Post” zaapelowali dyrektorka fundacji Human Rights Firts Melissa Hooper i specjalizujący się w zagadnieniach Europy Środkowej i Wschodniej publicysta Dalibor Rohac. – Prosimy, nie jedź – piszą.

Na początku tekstu zaznaczają, że nie można zaprzeczyć, iż Polska jest ważnym sojusznikiem USA: „Polscy żołnierze walczyli i ginęli wraz ze swoimi amerykańskimi towarzyszami broni zarówno w Afganistanie, jak i w Iraku. A 80. rocznica wybuchu II wojny światowej, w której upamiętnieniu Trump ma uczestniczyć w Warszawie, jest znacząca i zasługuje na obecność czołowych światowych przywódców”.

Jak twierdzą, to właśnie ze względu na wagę amerykańsko-polskich stosunków Trump powinien powstrzymać się od wizyty na oficjalnych obchodach, aby nie zostały one zamienione w jego „kolejne widowisko”.

Donald Trump i kluczowe postaci w jego zespole czują pociąg do Polski z powodów ideologicznych i podzielają poglądy partii PiS na temat restrykcyjnej polityki imigracyjnej, sceptycyzmu wobec Unii Europejskiej oraz kwestii kulturowych, takich jak aborcja i prawa LGBTQ” – piszą Hooper i Rohac.

Według autorów komentarza wizyta Trumpa odbędzie się w napiętym momencie, kiedy to Polska zmierza do spolaryzowanych wyborów parlamentarnych. W takich okolicznościach każde błędne posunięcie Trumpa – takie jak włączenie się w zaciekłe wojny kulturowe kraju lub udział w trwającej kampanii parlamentarnej – mogłoby wyrządzić nieodwracalne szkody w partnerstwie między Stanami Zjednoczonymi i Polską po zmianie rządu w Warszawie.

Budapeszt w Warszawie i upolitycznione sądy

„Już w 2011 r. lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński obiecał zbudować »Budapeszt w Warszawie« i naśladować autorytaryzm premiera Węgier Viktora Orbána. Po zwycięstwie partii w 2015 r. Organizacje niepolityczne – w tym publiczne media, prokuratorzy, a nawet wspólnoty wojskowe i wywiadowcze – zostały upartyjnione” – czytamy na łamach „The Washington Post”.

Hooper i Rohac wspominają m.in. o upolitycznieniu polskiego sądownictwa: „Mimo że rząd zrezygnował z najbardziej niebezpiecznych zmian pod naciskiem Unii Europejskiej, parlament zdominowany przez PiS dał Ministerstwu Sprawiedliwości nadzwyczajne uprawnienia do usuwania sędziów i stworzył upolityczniony organ dyscyplinarny, który ma władzę nad postępowaniami przeciwko sędziom – w tym sędziom Sądu Najwyższego. Minister odwołał już co najmniej 149 sędziów z kierownictwa sądów niższej instancji i dziesiątki w sądach wyższego szczebla”.

Najwyżsi urzędnicy chcieli zdyskredytować sędziów

Hooper i Rohac w tekście odwołują się do informacji ujawnionych przez portal Onet.pl, dotyczących prób zdyskredytowania sędziów, którzy sprzeciwiali się zmianom w sądownictwie. Jak argumentują, prezydent USA powinien dążyć do utrzymania demokracji, wolności jednostki i praworządności w Polsce. A nie ma powodów, aby oczekiwać, że obecność Trumpa spowoduje cokolwiek innego niż pogłębieniem podziałów istniejących w polskiej polityce. „Ze względu na długofalowe zdrowie polskiej demokracji, NATO i amerykańsko-polskiego partnerstwa lepiej byłoby, aby prezydent został w domu w przyszłym tygodniu”.

The Washington Post