DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

Tajemnicza choroba Merkel. Co dalej z kobietą przed którą drżała cała Europa?

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb
fot: pixabay.com

Przez lata przed Angelą Merkel drżała cała Europa. Pamiętamy epizod głosowania nad niemieckim kandydatem na fotel przewodniczącego Rady Europy, Donaldem Tuskiem. Jako jedyny wystawiony kandydat zdobył on 27 głosów przeciwko jednemu, Polski. Słynne 27:1 pokazało, jak płytka jest w rzeczywistości ta cała europejska demokracja.

Prawie idealna jednomyślność i jedyni kandydaci byli znakiem firmowym komunistów, od Moskwy po Hawanę. Ale czasy w końcu się zmieniają. Merkel zaczęła się staczać politycznie i fizycznie. W ciągu ostatnich kilkunastu dni można było obserwować dwa napady drgawek Merkel podczas publicznych ceremonii. 18 czerwca Merkel miała napad niekontrolowanych drgawek podczas powitania prezydenta Ukrainy. 27 czerwca podobne drgawki napadły ją podczas ceremonii wręczenia nominacji nowej minister sprawiedliwości. Po pierwszym publicznym ataku drgawek w świat poszła narracja, że to wina upałów i że Merkel „wypiła trzy szklanki wody”, i od razu poczuła się lepiej. Podczas drugiego publicznego napadu drgawek (już nie na słońcu, ale w klimatyzowanym gmachu) Merkel odmówiła wypicia podanej jej szklanki wody i stwierdziła później, że „nie ma nic specjalnego do zgłoszenia”. Dlaczego najpotężniejsza polityk Europy, z racji wpływów nazywana Cesarzową, ukrywa prawdę o swoim stanie zdrowia?

W starym stylu

Demokracja demokracją, transparentność transparentnością, ale ukrywanie stanu zdrowia umiłowanych przywódców jest częścią europejskiej kultury politycznej. Prezydent Francji François Mitterrand zachorował na raka wkrótce po objęciu urzędu i chociaż wyraźnie schudł i zmarniał, jego choroba pozostała oficjalną tajemnicą państwową aż do końca 14-letniej prezydentury (1981–1995). Mitterrand zmarł kilka miesięcy po zakończeniu swojego mandatu, w wieku 80 lat. Jeden z poprzedników Mitterranda, Georges Pompidou, też ukrywał swoją chorobę (rzadka odmiana białaczki o nazwie Makroglobulinemia Waldenströma) podczas swojej prezydentury w latach1969–1974 i zmarł w czasie pełnienia urzędu. Podobnie jak Mitterrand, Pompidou zachorował na początku swojej prezydentury. W ostatnim roku swojego życia Pompidou napęczniał jak balon od lekarstw, ale pozostał przy sterach do samego końca: na kilka dni przed swoją śmiercią 2 kwietnia 1974 r. przewodniczył jeszcze posiedzeniu rady ministrów. Zmarł w wieku 63 lat.

Na wschodzie było podobnie. Upadek Związku Sowieckiego szedł w parze z fizycznym upadkiem przywódców. W pierwszej połowie lat 80. pierwsi sekretarze komitetu centralnego KPRZ – Breżniew, Andropow i Czernienko – byli ledwo trzymającą się na nogach ekipą tetryków. Breżniew, który rządził w latach 1964–1982, cierpiał na szereg dolegliwości, od arteriosklerozy, poprzez leukemię, po chorobę wieńcową, mówiło się też o demencji i chorobie Parkinsona. W ostatnich latach swoich rządów Breżniew wyglądał na ledwo funkcjonującego, a stan jego zdrowia stał się tematem żartów, w stylu „Od czego zaczyna się dzień na Kremlu? Od reanimacji Breżniewa”, „Związek Radziecki przeprowadził demonstrację siły. Breżniew zrobił 10 kroków bez niczyjej pomocy”, „Dlaczego Breżniew musi spać na stojąco? Żeby kwas nie wylał mu się z akumulatora”. Breżniew zmarł w wieku 74 lat. Teorie spiskowe głoszą, że akumulator wyłączył mu jego następca, szef KGB Jurij Andropow, który sam był chodzącą kartą chorobową: cierpiał na zapalenie i marskość nerek, nadciśnienie, cukrzycę. W lutym 1983 r. siadły mu nerki, w sierpniu 1983 r. przeniesiono go do szpitala gdzie pozostał aż do swojej śmierci. Andropow zmarł w lutym 1984 r. Miał 70 lat. Następcą Andropowa został 83-letni Konstantyn Czernienko. Podczas pogrzebu Andropowa Czernienko miał problemy z wejściem na trybunę, a wygłaszając mowę z trudem klecił zdania. Szybko skończył na wózku inwalidzkim, a przed posiedzeniami politbiura wnoszono go półżywego na salę obrad. W ostatnich miesiącach swojego życia i panowania Czernienko skończył w tym samym szpitalu co wcześniej Andropow i zmarł rok po nim, w marcu 1985 r.

W okresie gaśnięcia schorowanych sowieckich dygnitarzy Angela Merkel była częstym gościem w Związku Sowieckiem. Pierwsza publiczna informacja o jej pobycie w Moskwie sięga roku 1977 r. Legenda głosi, że wtedy poznała innego studenta z NRD, Ulricha Merkela, który został jej pierwszym mężem. W 1985 r. Merkel odbyła intrygującą wydłużoną „prywatną podróż” po ZSRS, a w 1986 r., po zdobyciu doktoratu, powróciła do ZSRS, według oficjalnej informacji na „kurs językowy” w Doniecku. Zakładając, że Merkel uczyła się języka rosyjskiego w szkole i liceum w NRD, i pamiętając, że odbyła wcześniej szereg podróży do ZSRS, jej dodatkowy „kurs językowy” w Doniecku w 1986 r. brzmi raczej intrygująco. 1986 to rok, w którym KGB wysłało młodego Władimira Putina na placówkę do Drezna, gdzie, jak podaje oficjalna legenda, podobno nie robił nic ważnego przez pięć lat.

Ciszej nad tą chorobą

Nasączona za młodu sowiecką kulturą Angela Merkel może zakładać, że tak jak w czasach ZSRS ciemny lud w demokratycznych Niemczech nie musi nic wiedzieć o stanie jej zdrowia, stąd jej narracja, że „nie ma nic specjalnego do zgłoszenia”. No tak, ale niemiecka demokracja powinna jednak różnić się od sowieckiego braku transparentności, przynajmniej w teorii. Jak na razie informacja o stanie zdrowia Merkel jest skromna i hipotetyczna. Oficjalnie urząd kanclerza (Kanzleramt) milczy. Nic się nie stało. Z braku oficjalnych informacji niemiecki portal Onet Axela Springera zapytał się neurologa, prof. Bogusława Paradowskiego, co myśli o drgawkach Merkel, sugerując, że: „pierwsze skojarzenie przywodzi na myśl chorobę Parkinsona”. Prof. Paradowski skłania się raczej ku diagnozie zespołu pozapiramidowego, twierdząc, że jest to jedno z najczęstszych zaburzeń neurologicznych wieku podeszłego (z tym, że Angela Merkel nie jest w podeszłym wieku, ma tylko 63 lata). Prof. Paradowski podkreślił, że w przypadku choroby Parkinsona drgawki są asymetryczne, występują po jednej stronie ciała, podczas kiedy u Merkel były one, jak widzieliśmy, obustronne, na całej górnej części ciała. Prof. Paradowski chyba miał na myśli drżenie samoistne, nazywane chorobą Minora. Według Wikipedii do tej pory nie zidentyfikowano nieprawidłowości strukturalnych w układzie nerwowym osób z drżeniem samoistnym. Jednak gdyby chodziło tylko o relatywnie banalne „drżenie samoistne”, dlaczego Merkel nie przyznaje się do tego, zamiast ucinać dyskusje i pytania mówiąc, że „nie ma nic specjalnego do zgłoszenia”? Kiedy Aleksander Kwaśniewski cierpiał na dolegliwości związane z wypowiadaniem się i chodzeniem, co mogło nasunąć spekulacje o stanie jego układu nerwowego, odpowiednie medyczne wyjaśnienia szybko docierały do mediów: raz chodziło o „wirus filipiński”, innym razem wystąpiła „dolegliwość goleni”. To pokazuje, że można informować opinie publiczna szybko i sprawnie. Dlaczego Kanzleramt w Berlinie tego nie robi?

Medialne wiosłowanie w bok

Lekarze wypowiadający się w niemieckich mediach są ostrożni i trzymają się z daleka od układu nerwowego Merkel. Autocenzura to najlepsza cenzura w słynnych ze swojej politycznej poprawności niemieckich mediach. Na serwisie niemieckiej stacji RTL pojawił się krótki wywiad z korespondentem medycznym stacji, prof. Christophem Spechtem, który wysunął akrobatyczną hipotezę, że Merkel „trzęsła się z zimna” z powodu infekcji, a infekcja może być oznaką innej choroby, na przykład zapalenia nerek lub sepsy. Prof. Specht, który nie jest neurologiem, wysnuł dalsze hipotezy, że być może chodzi o cukrzycę i bardzo stanowczo wykluczył hipotezę choroby Parkinsona. Kilka lat temu prof. Specht powiedział w wywiadzie, że lubi „atmosferę cyrkową” w mediach i chyba faktycznie obserwujemy cyrk z wypowiedziami o stanie zdrowia Merkel, a raczej jesteśmy świadkami operacji medialnego wiosłowania na bok, tak by odsunąć jak najdalej od Merkel jakiekolwiek spekulacje dotyczące choroby neurologicznej. Światły i nieomylny lider Europy nie może mieć choroby neurologicznej. Podobnie było w latach 1944–45. Pierwszy niemiecki lider zjednoczonej Europy Adolf Hitler zmagał się z parkinsonem w ostatnich miesiącach swojego życia. Trzęsącą się lewą rękę chował za siebie. Istnieją tylko nieliczne zachowane filmy pokazujące jego chorobę.

Do czego doprowadzi „efekt Merkel”

W odróżnieniu od niemieckich mediów, służby specjalne wszystkich krajów pochylają się nad drgawkami Merkel. Amerykański wywiad wydał dziesiątki milionów dolarów na studiowanie mimiki twarzy Włodzimierza Putina, aby w ten sposobi znaleźć informacje na temat jego zdrowia fizycznego i psychicznego (operacja „Body Leads”). Można sobie łatwo wyobrazić, że nad drgawkami Merkel pracują teraz najwybitniejsi specjaliści w swoich dziedzinach w każdym poważnym kraju na świecie, że budżety operacyjne są uruchamiane bez limitów i że powstają całe tomy dokumentów opisujących możliwy wpływ drgawek Merkel na światową politykę. Skoro według tzw. „efektu motyla” trzepot skrzydeł motyla np. w Ohio może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową, to pomyśleć tylko, jakie dramatyczne skutki może mieć „efekt Merkel”, biorąc pod uwagę, że waży ona tyle co miliony motyli?

Historia naszych sąsiadów wydaje się powtarzać. Tak jak fizyczny upadek przywódców ZSRS szedł w parze z upadkiem komunistycznego imperium, tak drgawki Merkel idą w parze z drgawkami systemu politycznego całego kraju. Po latach głupich kroków, wiodąca wcześniej przez dekady oligarchia polityczna partii CDU-CSU i SPD traci procenty w sondażach i głosy w wyborach na rzecz innych, młodszych partii – Zielonych i AfD. Patrząc na ostatnia dekadę, Merkel przesunęła CDU ideologicznie na lewo i stała się grabarzem tej potężnej niegdyś politycznej formacji. Niemcy drżą w posadach. Przyczynia się do tego także sztucznie wywołany kryzys migracyjny, który od pamiętnego roku 2015 ubogacił Niemcy dwoma milionami nielegalnych muzułmańskich migrantów, nazywanych początkowo „uchodźcami”. Wszystko przez kuriozalną decyzję Merkel o otworzeniu granic. Decyzję arbitralną, podjętą bez konsultacji wewnętrznej w Niemczech i zewnętrznej w Unii Europejskiej. Być może z czasem niemieccy historycy zwalą wszystko na (nierozpoznaną wtedy) chorobę neurologiczna Merkel. Stwierdzą, że tak jak Adolf Hitler nie wiedział nic o Holokauście (eksterminacji Żydów), bo doradcy nic mu nie powiedzieli, tak Angela Merkel nie wiedziała nic o zagrożeniach dla swojego kraju spowodowanych wpuszczeniem do kraju 2 milionów osób, przeważnie bez dokumentów lub z fałszywymi tożsamościami, bo miała akurat wtedy atak „pomroczności jasnej drgającej”. Choroba, faktyczna czy wyimaginowane, to idealne alibi.

g.warszawska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: