• – Nie można wykluczyć, że działania Piebiaka mogły naruszać obowiązujące prawo – mówi Barbara Piwnik
  • – Zbigniew Ziobro powinien wyjaśnić sprawę i jak najszybciej podać ją do publicznej wiadomości – dodaje
  • – To wygląda na działalność zorganizowanej grupy przestępczej, która w sposób chuligański zniesławiała innych prawników – mówi z kolei prokurator Krzysztof Parchimowicz

Prawa ręka Zbigniewa Ziobry stoi za zorganizowanym hejtem wobec sędziów, którzy sprzeciwiają się wdrażanym przez PiS zmianom w wymiarze sprawiedliwości – ustalił Onet. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa największego sędziowskiego Stowarzyszenia „Iustitia”. O sprawie piszemy tutaj.

Według naszych ustaleń, w ramach skoordynowanej akcji anonimowych maili i listów z plotkami na temat szefa „Iustitii” rozesłano zostało łącznie ok. 2,5 tys. Jeden z nich trafił pocztą na domowy adres samego oczernianego Krystiana Markiewicza. Emilia – współpracowniczka Piebiaka – dostała adres od wiceministra Piebiaka, który bez oporów przekazał kobiecie także dane kontaktowe sędziów z warszawskiego oddziału „Iustitii”.

W rozmowie z Onetem sprawę skomentowała była minister sprawiedliwości, sędzie Barbara Piwnik. – Gdyby za mojej kadencji w ministerstwie sprawiedliwości zaistniała taka sytuacja, to niezwłocznie podjęłabym działania zmierzające do jej wyjaśnienia – i w zależności od wyników takiego postępowania podjęłabym stosowne decyzje. Oczywiście, w tym momencie nie jestem w stanie niczego przesądzać, bo opieram się tylko na doniesieniach medialnych, ale nie można wykluczyć, że działania Piebiaka mogły naruszać obowiązujące prawo – tłumaczy.

– Nie wiem czy minister sprawiedliwości jest teraz na urlopie, ale jest to niewątpliwe sytuacja, która wymaga podjęcia przez niego działań zmierzających do wyjaśnienia tej sprawy i jak najszybszego podania efektów tych działań do publicznej wiadomości. Pewne standardy powinny być zachowane. Od wiceministra i jednocześnie sędziego, którym jest pan Piebiak, mamy prawo tego wymagać – argumentuje.

Barbara Piwnik dodaje też, że Ziobro powinien porozmawiać szczerze z Piebiakiem, bo ta sprawa stawia w trudnej sytuacji również samego ministra. – To on jest w ministerstwie sprawiedliwości najważniejszy i sam dobiera sobie najbliższych współpracowników. Dlatego oczekiwałabym wyraźnego stanowiska z jego strony, bo ta sprawa uderza w wizerunek nie tylko jego urzędu, ale też nas sędziów. A jeśli sytuacja będzie wymagała podjęcia działań wyjaśniających, toczenia się jakiegoś postępowania, to człowiek honoru, jakim jest sędzia, powinien wiedzieć co w takiej sytuacji należy zrobić – podkreśla.

Parchimowicz: to wygląda na działalność zorganizowanej grupy przestępczej

W rozmowie z Onetem do sprawy odniósł się też Krzysztof Parchimowicz, szef Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” – Jest to bardzo ważny artykuł, bo działalności konta KastaWatch budziła od dłuższego czasu zaniepokojenie wszystkich środowisk prawniczych. Okazało się, że opinie, które wskazywały na powiązania tego portalu z ministerstwem sprawiedliwości były trafne. A podnoszono m.in. fakt, że portal ten dysponował informacjami pochodzącymi od rzeczników dyscypliny sędziowskiej szybciej, niż były one przez tych rzeczników upubliczniane – tłumaczy.

– To wygląda na działalność zorganizowanej grupy przestępczej, która w sposób chuligański zniesławiała innych prawników – głównie sędziów i liderów stowarzyszeń sędziowskich. Dlatego od wczoraj prokurator razem z policją powinni zabezpieczać w ministerstwie sprawiedliwości komputery, laptopy i telefony osób, które zostały wskazane w tym artykule – dodaje.

– Nie może być tak, że po zabójstwie prezydenta Adamowicza Prokuratura Krajowa razem z Prokuratorem Generalnym organizują konferencję, na której mówią, że powołano grupę 105 prokuratorów do zwalczania hejtu, a jednocześnie pod dachem ministerstwa sprawiedliwości panuje trąd. Trąd w pałacu sprawiedliwości. I to zdarzenie opisane przez Onet powinno skończyć się dymisjami wielu osób – nie tylko sekretarza stanu Piebiaka, bo on w jednej z wiadomości, które państwo cytują pisze o tym, że informacje przekaże swojemu szefowi. A to chyba oczywiste o kogo chodziło – argumentuje prokurator.

Krzysztof Parchimowicz podkreśla też, że postępowanie karne w tej sprawie powinno toczyć się od dawna. – W zasadzie od kiedy portal KastaWatch zaczął funkcjonować. Bo to nie był już zwykły hejt anonimowego posiadacza konta, tylko hejt zorganizowany, sterowany przez osoby, której mają dostęp do informacji służbowych o sędziach i innych prawnikach – zaznacza.

Rzecznik rządu: premier poprosił wiceministra Piebiaka o wyjaśnienia

– Pan premier poprosił o wyjaśnienia pana ministra, czekamy na nie. Dzisiaj muszą one być złożone – powiedział Müller dziś w TVP1. Dodał, że premier nie rozmawiał osobiście z wiceministrem Piebiakiem.

Müller pytany, czy możliwa jest dymisja wiceministra, odpowiedział: – Dymisja to jest zawsze narzędzie, które może dotykać każdego ministra, bez względu na to, czy pojawiają się takie artykuły, z różnych przyczyn. Ale na tym etapie jest za wcześnie, aby takie twierdzenie głosić, bo pan minister musi się odnieść do tego, co wczoraj Onet napisał.

Rzecznik rządu zapewnił, że premier wcześniej nie wiedział o sprawie opisywanej w artykule. – Absolutnie żadnych wcześniej sygnałów i tego typu informacji nie było. Jesteśmy zaskoczeni tym artykułem i dlatego dzisiaj dopiero będziemy mogli odnieść się do niego, gdy będziemy znali też informacje od pana ministra Piebiaka — powiedział.

Pytany, czy o sprawie mógł wiedzieć minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Müller powiedział: – Na pewno moim zdaniem nie wiedział, jeżeli coś takiego się działo. Natomiast ja bym nie chciał iść tezą, że to się działo, bo najpierw mamy artykuł i nie ma odniesienia się pana ministra. Ja już nieraz widziałem takie rzeczy w polityce, że duże tytuły, dużej wagi politycznej, okazywały się później nieprawdziwe, ale nie wiem, jak jest w tej sytuacji, dlatego też myślę, że ta sprawa będzie jasna, gdy te odniesienia się, będą za nami — stwierdził.

– Jak i w wymiarze sprawiedliwości, na początku mimo wszystko domniemanie niewinności, ale jeżeli się okaże, że wina jest, to oczywiście zawsze będzie kara — dodał Müller.

onet.pl