Rzeczpospolita ujawnia, że istnieje około 4 tysięcy nagrań, na których utrwalono popisy znanych polityków, policjantów a nawet arcybiskupa. Co gorsza, nagrania trafiły poza granice Polski i dzisiaj mogą być wykorzystywane do szantażowania tych osób. Skala procederu oraz bezradność państwa w tej sprawie jest szokująca!

Nagrania zagrażają więc bezpieczeństwu państwa, ale tego wątku zdaje się nikt nie badać. Wiele elementów sprawy utajniono, nakładając klauzulę ściśle tajne. Szokujące jest to, że w XXI wieku w Polsce dzieją się takie rzeczy a opinia publiczna epatowana jest kłamstwami, które mają ukryć aferę.