Michał Kałużny, obrońca skazanego na dożywocie Arkadiusza Kraski, nazwał „bulwersującym” oświadczenie o cofnięciu wniosku o wznowienie postępowania w sprawie jego klienta.

We wtorek Prokuratura Krajowa podała, że nie uzyskano żadnego dowodu wykluczającego dotychczasowe ustalenia sądu w sprawie Kraski. W materiale dowodowym brakuje faktów i dowodów, które pozwalałyby na wznowienie postępowania. Z kolei w poniedziałek do Sądu Najwyższego wpłynęło pismo od Prokuratora Regionalnego w Szczecinie w sprawie Kraski. Zawierało ono oświadczenie o cofnięciu wniosku o wznowienie postępowania.

Na początku lipca Sąd Najwyższy odroczył sprawę wznowienia postępowania wobec skazanego 18 lat temu na dożywocie Kraski. Sąd zobowiązał prokuraturę do przedstawienia w ciągu miesiąca „jednolitego i wewnętrznie niesprzecznego” stanowiska co do nowych faktów lub dowodów w tej sprawie.

„Niezrozumiałe, bardzo zaskakujące, wręcz bulwersujące”

„Jeśli faktycznie doszło do złożenia przez prokuraturę oświadczenia o cofnięciu wniosku o wznowienie postępowania to jest to dla mnie po pierwsze niezrozumiałe, a po drugie bardzo zaskakujące, a wręcz bulwersujące” – powiedział w środę Kałużny.

„Mając na uwadze materiał dowodowy zgromadzony w aktach sprawy, wysuwanie w tej chwili innych wniosków niż te, które płyną z pierwotnego wniosku o wznowienie postępowania złożonego w marcu jest dla mnie czymś całkowicie niezrozumiałym” – dodał obrońca Kraski.

Kałużny zaznaczył, że „na pewno nie będzie zgody skazanego na cofnięcie tego wniosku, a więc SN będzie musiał rozpoznać tę sprawę, a my będziemy oczywiście podtrzymywać wniosek o wznowienie postępowania i uniewinnienie pana Arkadiusza Kraski”.

Kluczowy dowód: nagranie z kamer na stacji paliw

Jak powiedział Kałużny, wniosek o wznowienie postępowania liczy 60 stron. „Wskazano w nim szereg dowodów, również nowych, które całkowicie podważają wcześniejsze ustalenia sądów orzekających w tej sprawie. Już po wpłynięciu wniosku do akt sprawy został dołączony dowód chyba kluczowy w tej chwili to jest nagranie z kamer na stacji paliw” – dodał.

Jak kontynuował, to nagranie znajdowało się przez 20 lat w magazynie dowodów rzeczowych sądu okręgowego. W toku postępowania „pierwszoinstancyjnego” ten dowód nie był okazany sądowi.

„Jedynie została wówczas sporządzona opinia biegłych, którzy stwierdzili, że nagranie jest na tyle słabej jakości, że nie można na nim nic zobaczyć. W aktach sprawy są klatki, na których faktycznie niewiele widać, natomiast po obejrzeniu nagrania mamy zupełnie inny obraz. Bardzo wiele rzeczy widać i jest też sam moment postrzału obu ofiar” – dodał obrońca Kraski.

Według niego, na nagraniu widać miejsce, w którym doszło do postrzelenia obu mężczyzn i jest to miejsce zupełnie inne od tego, na które wskazywali świadkowie.

Pytany czy wiadomo, kto oddał strzał Kałużny odpowiedział, „to nagranie powinno być jeszcze poddane analizie, czy obróbce. Być może wtedy jeszcze więcej będzie można z niego wyczytać. Natomiast to, kto mógł ewentualnie stać za tymi zabójstwami to też wynika niejako z innych dowodów, które zostały przedłożone Sądowi Najwyższemu”.

Podczas śledztwa mogło dojść do popełnienia przestępstwa?

Wniosek o wznowienie sprawy i – pierwotnie – uniewinnienie Kraski złożyła w marcu tego roku Prokuratura Regionalna w Szczecinie. We wniosku tym wskazywano, że podczas śledztwa mogło dojść do popełnienia przestępstwa między innymi preparowania dowodów i mataczenia, co wpłynęło na orzeczenie sądu.

Po wpłynięciu wniosku o wznowienie sprawy Kraski, SN na początku maja wstrzymał wykonywanie wyroku z 2001 r. wobec niego, a mężczyzna wyszedł na wolność. Łącznie z okresem aresztu był pozbawiony wolności przez niemal 20 lat.

Na początku lipca do SN wpłynęło kolejne pismo prokuratury, w którym zmieniono wniosek w sprawie Kraski i zwrócono się o wznowienie sprawy oraz przekazanie jej sądowi I instancji do ponownego rozpoznania zamiast uniewinnienia.

Sprawa Kraski była szeroko opisywana w mediach. Mężczyzna 7 marca 2001 r. został skazany przez Sąd Okręgowy w Szczecinie na dożywocie za przypisane mu podwójne zabójstwo we wrześniu 1999 r. Wyrok ten utrzymał 3 lipca 2001 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

Jak pisały media, do zabójstwa w 1999 r. doszło na tle porachunków między grupami przestępczymi – od ran postrzałowych w pobliżu jednej ze szczecińskich stacji benzynowych zginęli Marek C. i Robert S.