NA ŻYWO 2 STRAMY 20.00 MACIEJ MACIAK CW24 TV NAJNOWSZE INFORMACJE O AFERZE SKOK WOŁOMIN - 21.00 RELACJA PIOTRA RYBAKA ZE SPRAWY SĄDOWEJ Z GODZINY 9.00 26.08.2019 - WYROK26 sierpnia 2019
8 godzin pozostało.

M-forum A.V Live.

Najnowsze informacje , Polska i świat artykuły przedruki filmy zdjęcia i dokumenty.Unikatowe informacje i materiały które na innych portalach są cenzurowane z przyczyn politycznej poprawności.

Polski misjonarz został „żywym inkubatorem”. Brat Maciej Jabłoński ocalił życie noworodka z Afryki

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ

Polski Misjonarz Maciej Jabłoński ocalił życie noworodka w hipotermii, który przyszedł na świat w szpitalu w środkowej Afryce i początkowo nie dawał żadnych oznak życia. Żeby utrzymać chłopca przy życiu, ogrzewał go własnym ciałem, z którego uczynił prowizoryczny „inkubator”. Dziecku nadano imię „Cud Boży Maciej”.

Brat Maciej Jabłoński prowadzi ostry dyżur pediatryczny w mieście Ngaoundaye w Republice Środkowoafrykańskiej. Szpital, w którym pracuje, jest utrzymywany wyłącznie z datków darczyńców i zajmuje się ratowaniem dzieci i noworodków. Jabłoński należy do zakonu kapucynów, a do Afryki wyjechał w 2018. Wcześniej – jak opisuje TVN 24 – pracował jako fizjoterapeuta drużyny juniorów WKS-u Śląska Wrocław.

Misjonarz z Polski ocalił noworodka. „Wpadłem na pomysł, że moje ciało podziała jak inkubator”

Brat Maciej opisał na Facebooku jedną z akcji ratunkowych, w których uczestniczył. „Dziś około 7:00 zostałem wezwany do szpitala, by pomóc rodzącej kobiecie. Okazało się, że trzeba przeprowadzić ‚cesarkę’. Około 9:00 na świat przyszedł mały chłopczyk. Nie dawaliśmy mu wielkich szans na przeżycie” – relacjonował zakonnik. Jak dodał, w trakcie operacji wyszło na jaw, że niemowlę jest owinięte pępowiną. Początkowo chłopiec nie dawał oznak życia. Później rozpoczęła się żmudna akcja ratunkowa.

Po przecięciu pępowiny i dłuższej reanimacji zaczął oddychać. Gdy skończyliśmy z mamą, zająłem się bardziej malcem. Dostał potrzebne leki, ale [jego stan] dalej był kiepski

O 14:00 telefon ze szpitala, że nie da się oznaczyć temperatury – hipotermia. Zawinęliśmy go w dodatkowy koc, obłożyliśmy butelkami z gorącą wodą, dodatkowo folia IRC

– opisywał.

Jak dodał, mimo zabiegów lekarzy temperatura ciała niemowlęcia wciąż nie wzrastała. Wtedy wpadł na pomysł, żeby uczynić ze swojego ciała żywy inkubator.

Dogrzewanie nie szło najlepiej, wówczas wpadłem na pomysł, że moje ciało podziała jak inkubator. Tak więc maluch na brzuch, zawijamy w folie i grzejemy

– relacjonował. Dzięki temu zabiegowi chłopca udało się uratować. „Udzieliłem mu Chrztu Świętego, ma na imię Merveille de Dieu Mathias, czyli Cud Boży Maciej. Cud Boży – bo to cud że żyje. Maciej, no wiadomo, że po mnie” – opisał misjonarz. Do wpisu dołączył też zdjęcia, na których widać ogrzewanego przez niego chłopca.

Jak dodał, szpital, w którym pracuje, potrzebuje sprzętu medycznego. „Żebrać się nie wstydzę, to proszę z grubej rury. Lista życzeń do św. Mikołaja jest taka: inkubator, defibrylator z monitorem – wersja z karetki, USG, RTG, koncentrator do tlenu x2” – wymienił, prosząc o pomoc internautów. „Wiem, że proszę o wiele, ale wiem też, że wszystko jest możliwe” – napisał na Facebooku.

Apel nie przeszedł bez echa. Zaangażowana w akcję Paulina Szubińska-Gryz doprowadziła do utworzenia subkonta na potrzeby szpitala w Ngaoundaye w ramach Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”. Wiadomo, że udało się już zakupić część sprzętu i jest on w drodze do Afryki.

Dzieci uratowanych przez brata Macieja jest więcej. Mężczyzna opisuje realia pracy w afrykańskim szpitalu na swojej stronie na Facebooku.

zrodlo:http://wiadomosci.gazeta.pl

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: