Marek Kuchciński pseud.

Portal „Money.pl” donosi jakie prezenty zbierał marszałek Marek Kuchciński podczas swoich służbowy podróży: „węgierskie wino tokaj za kilka tysięcy złotych, ozdobna porcelana za kilkaset złotych, talerz ozdobny za dodatkowy tysiąc złotych”. Do tego przysługiwała mu masa luksusów. I na co mu była ta afera? Teraz to wszystko straci.

Afera Marka Kuchcińskiego może być początkiem pogorszenia notowań PiSu, a na pewno jest upadkiem samego polityka. Wielu zastanawia się po co tak ryzykował? Po co mu była ta afera? Jako marszałek miał zapewnione luksusy, o których zwykły polityk czy obywatel może tylko pomarzyć.

Marszałkowi przysługuje luksusowe mieszkanie w Warszawie w prezydenckiej willi przy ul. Bacciarellego – jej utrzymanie to według „Wirtualnej Polski” ok 4 tys. złotych.

Sąsiadami marszałka byli prezydencki szef gabinetu Krzysztof Szczerski i szefowa Kancelarii Prezydenta Halina Szymańska.

Dodatkowo miał mieszkanie w hotelu poselskim, największe z możliwych, około 50-cio metrowe.

Kuchciński mógł korzystać również z takich wygód jak służbowy samochód, ochrona oraz – o czym wszyscy Polacy dowiedzieli się w ostatnich dniach – marszałek może za darmo latać samolotami rejsowymi, i samolotem rządowym.

Oprócz tych wszystkich luksusów praca marszałka przynosi również całkiem dobre korzyści finansowe. Pamiętać należy również o tym, że gdy marszałek już wyląduje to na ziemi zazwyczaj czekają na niego urzędnicy, politycy, ważne osobistości etc. z podarkami.

„Węgierskie wino tokaj za kilka tysięcy złotych, ozdobna porcelana za kilkaset złotych, talerz ozdobny za dodatkowy tysiąc złotych” – portal „Money.pl” donosi, że to zdobycze z zaledwie dwóch podróży służbowych.

Chce się aż zaśpiewać za Niemenem „miałeś chamie złoty róg…”.

Źródło: wp.pl