Eutanazja - zdjęcie ilustracyjne / foto: pixabay
Eutanazja

W Australii dokonano pierwszej w historii tego kraju eutanazji. 61-letniej Kerry Robertson podano śmiercionośną dawkę leków. Sąd 26 dni rozpatrywał wniosek chorej na raka kobiety, po czym wydał zgodę na przerwanie życia.

Lekarze w 2010 roku zdiagnozowali u Robertson raka piersi, jednak później przerzuty objęły także jej kości, płuca, mózg oraz wątrobę. Jak poinformowała jej rodzina, w marcu br. kobieta zadecydowała o przerwaniu chemio- i radioterapii, gdy ich efekty uboczne oraz ból stały uniemożliwiały codzienne funkcjonowanie.

Córka zmarłej Nicole Robertson w oświadczeniu opublikowanym przez organizację charytatywną Go Gentle Australia podkreśliła, że jej matka zmarła godnie, w otoczeniu rodziny i miłości, gdy „w tle leciał David Bowie”. – Dla mnie to najważniejsze: wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, by uczynić ją szczęśliwą za życia i spokojną w chwili śmierci – dodała.

Rodzina Robertson poinformowała ponadto, że kobieta poprosiła o możliwość zakończenia życia w dniu wejścia w życie nowych przepisów.

Te obowiązują od 19 czerwca, gdy australijski stan Wiktoria zatwierdził ustawę zezwalającą na eutanazję. Trzech doktorów otrzymało oficjalne uprawnienia do wykonywania zabiegu.

Obowiązujące w Wiktorii regulacje mają 68 różnych zabezpieczeń. Osoba, która chce zakończyć swoje życie, m.in. musi mieć przynajmniej 18 lat, mieć przed sobą zgodnie z diagnozą mniej niż pół roku życia i musi trzykrotnie zwrócić się z prośbą o to do specjalnie wyszkolonych lekarzy. Ustawa w tej sprawie została przyjęta w 2017 roku po ponad 100-godzinnej debacie w parlamencie, która głęboko podzieliła lokalnych deputowanych. Podobne rozwiązania rozważają władze stanów Queensland i Australia Zachodnia.

Prawo pozwalające śmiertelnie chorym pacjentom na zakończenie życia pod nadzorem lekarzy zostało oprócz Australii obowiązuje również w Kanadzie, Belgii i Holandii.

Źródło: BBC/PAP