Dziennikarz Mariusz Zielke oskarżył znanego, polskiego muzyka o pedofilię. Historię molestowania opisała jedna z jego ofiar w książce „Bejbi”.

Dziennikarz śledczy Mariusz Zielke ujawnił aferę pedofilską. O molestowanie nieletnich dziewczynek oskarża znanego, polskiego muzyka. Jego ofiarami miały być uczestniczki programów telewizyjnych „Tęczowy Music Box” oraz „Co jest grane?”. Zielke w rozmowie z WP.pl poinformował, że wie o trzech dziewczynkach. Miały one wówczas więcej niż 10 lat, ale mniej niż 15.

Z jedną z nich rozmawiałem. Opowiedziała mi o tym, jak była gwałcona przez tego człowieka. Te kobiety są dziś dorosłe, ale nadal zmagają się z ogromną traumą. Twierdzą, że do molestowania i gwałtów dochodziło przy realizacji programów „Tęczowy Music Box” i „Co jest grane?”, a także przy organizacji wielu występów zespołu muzycznego „Tęcza”. Dziewczynki miały być też gwałcone w siedzibie fundacji finansującej działania zespołu. To był dom oskarżanego znanego artysty. Kobiety twierdzą, że zamykano je tam w piwnicy na noc. Sprawca miał je krzywdzić także we własnym samochodzie oraz w siedzibie jednego z najważniejszych polskich stowarzyszeń muzycznych – powiedział Mariusz Zielke dla WP.pl.

Tęczowy music box© mat. prasowe Tęczowy music box

Ofiarą molestowania znanego muzyka była Monika M., anonimowa autorka książki „Bejbi”

Niedawno miała miejsce premiera książki „Bejbi”, która ukazała się nakładem wydawnictwa P&K. Powstała na podstawie prawdziwej historii młodej kobiety, która świadczyła luksusowe usługi seksualne. Wszystkie opisane wydarzenia w książce miały miejsce w rzeczywistości. Okazuje się, że Monika M. (przyjęła taki pseudonim, aby nie zostać rozpoznaną), zanim stała się prostytutką, przez wiele lat była ofiarą pedofila. Mężczyzną, który ją molestował, był znany, polski muzyk, którego sprawę teraz nagłośnił Mariusz Zielke. Dziennikarz zajmował się redakcją książki „Bejbi”, dlatego z relacji Moniki zna tak wiele szczegółów w sprawie.

Mariusz Zielke spisał relacje Moniki M. W trakcie pracy nad książką zaczęły wypływać inne, dodatkowe rzeczy, m.in. zeznania dwóch kobiet, które również były ofiarami pedofila. Monika jest anonimowa, nie chce być kojarzona ani ujawniona w całej tej sprawie. Mariusz oczywiście, musiał się na to zgodzić – twierdzi informator Plotka.

W „Bejbi” mężczyznę nazwano „Koneserem”. Kobieta ze szczegółami opisała, jak „Koneser” wielokrotnie wykorzystywał ją seksualnie, kiedy była jeszcze dzieckiem. Wątek pedofilski niezależnie od publikacji książki już wcześniej był badany przez prokuraturę.

Justyna Piąsta