"Newsweek" opisuje, jak podwyżkami i nowymi miejscami pracy PiS kupuje lojalność administracji i służb, oraz zaspokaja głód wielkich pieniędzy wśród działaczy partii rządzącej.
„Newsweek” opisuje, jak podwyżkami i nowymi miejscami pracy PiS kupuje lojalność administracji i służb, oraz zaspokaja głód wielkich pieniędzy wśród działaczy partii rządzącej.

„Pomysł ogromnych podwyżek dla rządu i parlamentarzystów spalił na panewce, ale pieniądze dla ‚krewnych i znajomych’ PiS i tak płyną z budżetu szeroką rzeką” – czytamy w najnowszym wydaniu „Newsweeka”. Tygodnik kierowany przez Tomasza Lisa opisuje, jak podwyżkami władza kupuje sobie lojalność administracji i służb, a tworzeniem nowych państwowych etatów zaspokaja głód wielkich pieniędzy wśród partyjnych działaczy.

Okładkowy temat najnowszego „Newsweeka” to oczywiście pokłosie skandalu, który Prawo i Sprawiedliwość rozpętało proponując bardzo wysokie podwyżki dla ludzi władzy. Owszem, z większości tych planów partia rządząca już się wycofała. Jednak tygodnik przypomina, że podwyżki dla prezydenta, premiera, ministrów i posłów to nie jedyny sposób na drenowanie budżetu państwa w celu zaspokojenia potrzeb partii, która przez 8 lat zmuszona była żyć w opozycji, gdzie dostęp do wielkich pieniędzy miała utrudniony.

Pieniądze potrzebne są też do zapewnienia sobie lojalności podwładnych. Takie podłoże mają prawdopodobnie podwyżki, których już dokonano lub które planuje się w kluczowych resortach. „Newsweek” podkreśla, że dużo więcej zarobią pracownicy sądownictwa, a podwyżki szykują się też w prokuraturze. Podobnie jest z żołnierzami i cywilnymi pracownikami wojska, oraz funkcjonariuszami służb specjalnych, których objęły lub wkrótce mają objąć hojne podwyżki. Nie inaczej jest z tymi, którzy podlegają MSWiA.

Przede wszystkim „Newsweek” zwraca jednak uwagę na to, jak zatrudnia się w najbliższym otoczeniu premier Beaty Szydło. Jej rząd pobił bowiem rekord i powołał aż 95 wiceministrów, a kolejna rzesza całkiem nieźle opłacanych urzędników to wszelkiej maści pełnomocnicy. Poza tym, samych ministrów w obecnym rządzie też jest sporo.

Tygodnik Tomasz Lisa zwraca również uwagę, iż dla tych ludzi partii rządzącej, którzy nie załapali się na posady w administracji państwowej, atrakcyjne miejsca pracy organizowane są w licznych nowych agencjach i fundacjach rządowych. Za przykłady podane zostały Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”, czy Polska Fundacja Narodowa, oraz państwowe fundacje wspierające biznes, których stworzenie zapowiedział wicepremier Mateusz Morawiecki.