​Emigranci jak zagraniczni inwestorzy. Tylko tak można ich skusić do powrotu do Polski

Coraz lepsza sytuacja na polskim rynku pracy sprawia, że polscy emigranci zaczynają zastanawiać się nad powrotem do kraju. Co może ich przekonać?

Zdjęcie ilustracyjne /123RF/PICSEL

Jak wynika z raportu NBP, emigranci wyraźnie rzadziej niż dwa lata wcześniej deklarowali chęć pozostania za granicą na stałe.

Osoby, które nie deklarowały pozostania na stałe na emigracji, były pytane o dalsze plany wyjazdowe. 30-40 proc. osób z tej grupy wskazywało, że chcą powrócić do Polski bez względu na okoliczności, a kolejne 20 proc. w każdym z krajów deklarowało powrót do Polski pod warunkiem braku trudności w znalezieniu odpowiedniej pracy.

Z kolei od 30 do ponad 40 proc. deklarowało, że jeszcze nie wie, co będzie robić dalej po wyjeździe z aktualnego kraju emigracji.

– Badanie NBP powinniśmy traktować jako jaskółkę, która pokazuje potencjał drzemiący w grupie emigrantów. Dotychczas Polacy nie mówili o chęci powrotu do kraju, dlatego wyniki badania NBP są zaskakujące. 10-15 proc. osób, które wyjechało za granicę, deklaruje chęć powrotu do Polski niezależnie od poziomu wynagrodzeń. To dość duża grupa. Jeśli przełożymy to na ogół emigrantów, czyli ok. 2,5 mln osób, to ok. 250-300 tys. naszych rodaków jest skłonna do powrotu – mówi Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

– Oczywiście trzeba pamiętać, że to są tylko deklaracje, które nie muszą przekładać się na realne działania. Niemniej jednak widzimy tutaj potencjał, który moglibyśmy wykorzystać. Jeżeli połowa osób, które deklarują chęć powrotu, zdecydowałaby się na przyjazd do Polski, wówczas zyskalibyśmy ok. 100-150 tys. rąk do pracy, tym samym zlikwidowalibyśmy pulę wakatów (w tej chwili mamy ok. 140 tys. wolnych miejsc pracy) – dodaje.

Gdy Polacy zaczęli migrować, główną przyczyną wyjazdów był brak pracy. Ten obszar udało nam się poprawić, dlatego w tej chwili kluczowym powodem, dla którego rodacy wyjeżdżają, są pieniądze (ponad 50 proc. odpowiedzi). Jednocześnie zarobki są najważniejszym czynnikiem, który mógłby ich skłonić do powrotu (30 proc. wskazań).

Emigranci zostali zapytani o wysokość wynagrodzenia netto, które skłoniłoby ich do powrotu do Polski. 10-15 proc. osób zadeklarowało chęć powrotu niezależnie od warunków w Polsce. Jeśli uwzględnimy osoby, które wróciłyby do Polski przy wynagrodzeniu niższym niż 4 tys. zł, to odsetek emigrantów mówiących o powrocie zwiększyłby się do 24-34 proc. – w zależności od kraju emigracji.

Polscy pracodawcy nie są w stanie sprostać finansowym oczekiwaniom emigrantów i zapłacić tyle, ile otrzymują w Wielkiej Brytanii, Holandii, Norwegii czy w Niemczech. Według Andrzeja Kubisiaka, aby przekonać Polaków do powrotu, powinniśmy traktować ich tak samo jak zagranicznych inwestorów.

– Pamiętajmy, że emigrant chcący opuścić dany kraj ma do wyboru kilka opcji – podobnie jak inwestor. Moim zdaniem Polska może zawalczyć o rodaków na poziomie ulg podatkowych. Jeśli dana osoba udokumentowałaby kilkuletni pobyt za granicą (można to zrobić za pomocą deklaracji PIT), wówczas mogłaby być zwolniona przez rok czy dwa z podatku dochodowego. Tym samym jej zarobki byłyby wyższe, a pokusa powrotu większa. Jeśli złożymy to tylko i wyłącznie na barki pracodawców, to nie uda nam się stworzyć atrakcyjnej oferty finansowej dla emigrantów – mówi Kubisiak.

Pieniądze to tylko jeden z czynników, które wpływają na decyzję Polaków o powrocie do kraju. Często o powrocie decydują kwestie niematerialne – duże znaczenie mają sprawy rodzinne.

– Polacy wracają do swojej rodziny czy też do rodziców lub dziadków, którymi nie ma kto się zająć.

Zdarza się również, że dzieci emigrantów nie potrafią odnaleźć się w nowym kraju. Powodów emocjonalnych może być sporo, to złożony problem. Niemniej jednak dobra sytuacja na rynku pracy i atrakcyjna oferta finansowa może być dodatkowym argumentem za powrotem do Polski – tłumaczy ekspert PIE.

Z raportu NBP wynika, że 6-10 proc. Polaków miało w gospodarstwie domowym na emigracji niepełnoletnie dziecko, co w znaczący sposób może utrudniać powrót z emigracji w najbliższej przyszłości. Natomiast 40 proc. emigrantów w krajach takich jak Holandia, Wielka Brytania oraz 60 proc. emigrantów w Niemczech to samotni emigranci.

– Nie wszyscy Polacy mają swoje rodziny i mieszkania na emigracji. Jak pokazuje badanie NBP, 40-60 proc. osób wyjechało za granicę w pojedynkę. Szanse na to, by ściągnąć ich do kraju są dużo większe niż w przypadku pracowników posiadających rodzinę za granicą. O nich możemy i powinniśmy powalczyć – zaznacza Andrzej Kubisiak.

To szczególnie istotne, ponieważ możliwości na polskim rynku pracy się wyczerpują. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przyznaje, że w 2030 r. pracodawcy będą mieli problemy z obsadzeniem co piątego stanowiska pracy. Póki co lukę kadrową uzupełniają obcokrajowcy – głównie z Ukrainy.

Justyna Koc