– Systematyczne oddzielanie rodziców od dzieci wskazuje na to, że władze Sinkiangu próbują wychować nowe pokolenie w oderwaniu od korzeni, wierzeń religijnych i własnego języka. Należy nazwać to kulturowym ludobójstwem – mówi niemiecki badacz dr Adrian Zenz, którego obszerny raport opublikował właśnie „Journal of Political Risk”.

W największym regionie Chin władze trzymają w „obozach reedukacji” setki tysięcy dorosłych muzułmanów, przede wszystkim Ujgurów. Ile dokładnie – nie wiadomo, ONZ alarmował o milionie, amerykański Departament Stanu nawet o 2 mln. Oficjalnym powodem jest walka z radykalizacją religijną. Jednak do obozów bardzo często trafiają ludzie bez związków z ekstremistami, wystarczy nosić muzułmańską chustę, modlić się lub mieć kontakty z krewnymi za granicą.

Równolegle trwa kampania „odpowiedniego wychowania” dzieci. Niektóre są umieszczane w szkołach i przedszkolach na cały dzień w dni robocze, inne wracają do domów tylko na weekendy, jeszcze inne w ogóle są separowane od rodziców w budowanych na potęgę internatach.

ONZ