Screenshot_8.png
Autor: East NewsBartłomiej M.

Jeśli były rzecznik MON Bartłomiej M. (29 l.) wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, będzie mógł opuścić areszt! Tak zdecydował sąd. Odkąd M. wylądował za kratkami, pomóc próbował o. Tadeusz Rydzyk (74 l.), który poręczył za „Miśka”. Ojciec dyrektor uległ namowom rodziny 29-latka. Prokuratura zarzuca współpracownikowi Antoniego Macierewicza (70 l.) przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

– Najbliższa rodzina zwróciła się z prośba o poręczenie. Ojciec dyrektor go udzielił i od razu upublicznił sprawę – zdradził nam w lutym Andrzej Jaworski (49 l.), były poseł PiS nazywany „toruńskim łącznikiem”. Jak pisaliśmy, o pomoc poprosiła siostra Bartłomieja M. Ojciec Tadeusz Rydzyk zdecydował się na poręczenie, bo były rzecznik MON był jednym ze studentów WSKSiM w Toruniu. Nie bez znaczenia były także namowy Antoniego Macierewicza, który blisko współpracował z  „Miśkiem”.

Skoro ojciec dyrektor poręczył w prokuraturze za Bartłomieja M. to czy pomoże zorganizować potrzebne pieniądze? Nasze źródła w Toruniu twierdzą, że nie. – Na ten moment to wykluczone. Zresztą, rodzina M. z pewnością nie była do pory u Rydzyka – zdradza nam współpracownik słynnego redemptorysty. O poręczeniu majątkowym dla M. jako pierwszy napisał portal Onet.

Były rzecznik MON został zatrzymany przez CBA w styczniu na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Według śledczych, M. wraz z byłą pracownicą MON Agnieszką M. doprowadził do wyrządzenia szkody spółce w wysokości blisko pół miliona złotych. To nie wszystko, bo Bartłomiej M., wraz z byłym posłem PiS Mariuszem K. usłyszał także zarzut „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

se.pl