NA ŻYWO DZIŚ !! 21.00 GOŚĆ SPECJALNY21 października 2019
-141441 sekund temu.

M-forum A.V Live.

Najnowsze informacje , Polska i świat artykuły przedruki filmy zdjęcia i dokumenty.Unikatowe informacje i materiały które na innych portalach są cenzurowane z przyczyn politycznej poprawności.

POLSKA RZECZPOSPOLITA ZŁODZIEI I BANDYTÓW – CZYLI CO SIĘ ZMIENIŁA ZA RZĄDÓW PIS ?? W T/Z WIELKICH AFERACH

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ

Leszek Szymowski: Księgowi kontrwywiadu

Oskarżenia o poważne przestępstwa, wyłudzanie pieniędzy, tajne gry operacyjne, znajomości z pierwszoligowymi gangsterami i wpływowymi politykami – to wspólne elementy biografii dwóch głównych oskarżonych w aferze SKOK-u Wołomin – wynika z akt sprawy, do których udało nam się dotrzeć.

pobrane

Powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych w celu przyjęcia korzyści majątkowej, oraz trzykrotne wyłudzenie pożyczek na łączną kwotę 10 milionów złotych –takie cztery zarzuty postawiła pod koniec października Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim Adamowi Ch. (20 października 2017 został zatrzymany przez CBA). Na jej wniosek, sąd tymczasowo aresztował Adama Ch. – zdaniem śledczych jednego z dwóch głównych oskarżonych w tej sprawie.

Miliony za „ochronę”

Adamowi Ch. (13 stycznia Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim przedłużył mu areszt) prokuratorzy zarzucili, że powołując się na wpływy w instytucjach państwowych obiecywał prowadzenie tzw. „działań osłonowych”, czyli ochronę przed negatywnymi skutkami kontroli działalności wołomińskiego SKOK. Z akt sprawy wynika, że powoływał się na swoje znajomości w licznych instytucjach państwowych i zaręczał, że jest w stanie stworzyć dla Kasy nieformalny „parasol ochronny”. Zdaniem prokuratury nie było to jedyne wyłudzenie. W dotychczas prowadzonym śledztwie, prokuratorzy udowodnili wyprowadzenie pieniędzy na łączną kwotę prawie 800 milionów złotych. Wśród podejrzanych są m.in. członkowie zarządu SKOK-u: Joanna P. i Marcin G. (opuścili areszt po wpłaceniu kaucji) oraz były kapitan Wojskowych Służb Informacyjnych – Piotr P. Czy aresztowanie Adama Ch. będzie przełomem w sprawie? Wątpliwe, bo podejrzany konsekwentnie milczy i do niczego się nie przyznaje. A pobyt za kratkami nie jest dla niego niczym nowym.

Narkotyki „Baraniny”

Przestępcza kariera Adama Ch. rozpoczęła się na początku lat 90. Ten młody człowiek, syn funkcjonariuszki MSW PRL miał 19 lat, gdy zaczął pracować dla WSI. W ramach tej współpracy, związał się ze zorganizowanymi grupami przestępczymi handlującymi narkotykami. Główną postacią w tym procederze był Jeremiasz Barański ps. „Baranina” – rezydent mafii pruszkowskiej w Wiedniu, powiązany z ówczesnymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. „Baranina” uzyskał status dyplomaty po tym jak prezydent Liberii Charles Taylor mianował go konsulem honorowym swojego kraju na Słowacji. Jako dyplomata, „Baranina” nie podlegał prawu, nie mógł zostać aresztowany, a jego pojazdy i nieruchomości nie mogły zostać przeszukane. Dzięki temu, „Baranina” kupił luksusowy jacht i nie niepokojony przez nikogo na jego pokładzie przewoził narkotyki z Ameryki Południowej do portu w Marsylii. W podróżach towarzyszyła mu zakochana w nim Halina G. ps. „Inka” – później skazana w związku z zabójstwem b. ministra sportu Jacka Dębskiego. W porcie w Marsylii, paczki z narkotykami ładowane były do samochodów na numerach dyplomatycznych i przewożone do Wiednia i Bratysławy. Stamtąd odbierali je kurierzy i dostarczali do innych, europejskich krajów. Główny szlak przemytu narkotyków wiódł przez Czechy i Polskę do Europy Zachodniej. I za ten właśnie szlak odpowiedzialny był Adam Ch. W 1994 r. Ch. został za to zatrzymany w Czechach i trafił do więzienia. Był to jego pierwszy pobyt za kratkami. Nie trwał długo. Ch. wyszedł szybko na wolność i wrócił do narkotykowego procederu. W 2002 r., przed śmiercią „Baraniny” znowu został aresztowany w Czechach i znowu trafił do więzienia. Także i tym razem udało mu się szybko wyjść. Jak to się stało, że Adam Ch. tak szybko odzyskał wolność i czy miało to związek z jego relacjami z WSI – to jedna z wielu zagadek w jego pełnej tajemnic biografii. Tak samo jak znajomość z Włodzimierzem K. – wspólnikiem na trasie przemytu narkotyków. K. – w 1985 roku skazany za udział w gwałcie zbiorowym na żonie milicjanta – podejrzanie szybko wyszedł z więzienia i wyjechał z Polski. Wrócił w 2005 roku i został prezesem zarządu spółki powiązanej z Prawem i Sprawiedliwością.

Konsorcjum tajnych służb

Wiosną 2001 r., gdy powoli kończyła się czteroletnia kadencja rządu Jerzego Buzka, Adam Ch. zarejestrował w podwarszawskiej Kobyłce spółkę akcyjną pod nazwą „Konsorcjum Victoria”. Z jej akt wynika, że miała się zajmować handlem paliwami. Jak wynika z ustaleń ówczesnej sejmowej komisji ds. służb specjalnych, kilka dni później, kontrwywiad WSI dostarczył Ch. dowody na to, że dwaj młodzi ludzie z otoczenia wicepremiera rządu AW ”S” handlują tajnymi dokumentami służb specjalnych. Ch. przekazał to Pawłowi Pruszyńskiemu – byłemu esbekowi, potem bliskiemu współpracownikowi Leszka Millera. Miller wykorzystał całą sprawę do skompromitowania wspomnianego wicepremiera i całej AW ”S”. Gdy został premierem, odwdzięczył się Pruszyńskiemu i mianował go wiceszefem Urzędu Ochrony Państwa (przekształconego później w Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego), choć Pruszyńskiego nie chcieli w służbach ani Andrzej Barcikowski, ani Zbigniew Siemiątkowski. Pruszyński odwdzięczył się Ch. i załatwił jego spółce koncesję na produkcję komponentów do produkcji paliwa dla jednej z głównych polskich rafinerii. W ten sposób Konsorcjum Victoria stało się jedyną spółką, która mogła legalnie sprzedawać komponenty do produkcji paliwa. Działo się to w czasie, gdy na rynku paliwowym trwała nieoficjalna wojna o pieniądze i wpływy pomiędzy wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi.

Sam Ch., dzięki generałowi Pruszyńskiemu, został Tajnym Współpracownikiem ABW. ABW wykorzystywała go do penetracji rynku paliw płynnych i nie przeszkadzała interesom jego spółki. Ta zarabiała ok. 3 mld złotych rocznie. Aby jeszcze bardziej się uwiarygodnić w oczach ABW, Ch. (cały czas pracując dla WSI) złożył aplikację o przyjęcie do służby w ABW. Dopiero na ostatnim etapie rekrutacji, w lutym 2005 r., poddano go badaniom na wykrywaczu kłamstw i wówczas okazało się, że pracuje dla WSI. Ch. został aresztowany, a jego spółka straciła koncesję. Później okazało się, że w zamian za opiekę ze strony WSI i ABW, przekazywał służbom informacje o nieprawidłowościach na rynku paliwowym. O skali tych nieprawidłowości wiadomo z zeznań Andrzeja Z. – byłego ochroniarza, któremu Adam Ch. pomógł uniknąć kary za pobicie. Już po aresztowaniu Ch., Andrzej Z. złożył w prokuraturze obszerne zeznania, w których opowiadał o nieprawidłowościach na rynku paliwowym. Jednak i tym razem niedługo siedział za kratkami. Teraz szczęście może go opuścić. Sąd, decydujący o tymczasowym areszcie, zwracał uwagę, że obciążające go dowody są bardzo poważne. Kwoty wyłudzone ze SKOK przyprawiają o zawrót głowy. Dodatkowy pech Adama Ch. polega na tym, że zmieniła się w Polsce władza. Ta nowa słynie z chęci rozliczania aferzystów, a w dodatku nienawidzi Wojskowych Służb Informacyjnych. I chce zatrzeć w oczach opinii publicznej wszystkie ślady wiążące ją z aferą w SKOK Wołomin. To oznacza, że Adam Ch. może teraz więcej czasu spędzić w więziennej celi.

429 zarzutów

Równie ciekawy jest życiorys drugiego głównego oskarżonego w sprawie – Piotra P. Ten były kapitan kontrwywiadu WSI (od kwietnia 2014 przebywa w areszcie), zdaniem gorzowskiej prokuratury był głównym pomysłodawcą wyłudzeń pieniędzy ze SKOK. Piotrowi P. postawiono w sumie 429 zarzutów – mówi prokurator Dariusz Domarecki z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie. – Zarzuty te dotyczą założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą a także współudziału w wyłudzeniu 428 pożyczek na łączną kwotę 650 milionów złotych. Mechanizm polegał na znalezieniu tzw. „słupów” czyli osób, które na podstawie sfałszowanych dokumentów o zarobkach uzyskiwały pożyczki. Pieniądze trafiały do ludzi Piotra P., a „słupy” otrzymywały skromne gratyfikacje.

Piotr P. zaczął swoją wielką karierę w 1991 roku. Jako młody i ambitny kapitan kontrwywiadu WSI, został skierowany do Wojskowej Akademii Technicznej na warszawskim Bemowie, gdzie objął stanowisko „oficera obiektowego” odpowiedzialnego za bezpieczeństwo kontrwywiadowcze uczelni. Równocześnie, rozpoczął operację inwigilacji działaczy politycznych skupionych wokół Jana Parysa – późniejszego szefa MON. W 1994 roku powstała fundacja „Pro Civili” (jej założyciel jest dziś ścigany międzynarodowym listem gończym). Piotr P. został przewodniczącym rady nadzorczej fundacji (w radzie zasiadł również znany polityk „Samoobrony”), a jego żona – z zawodu opiekunka do dzieci – dyrektorem generalnym fundacji. „Pro Civili” szybko zamieniła działalność charytatywną na gospodarczą. Zaczęła podpisywać umowy z WAT na świadczenie usług, które wykonywano jedynie na papierze. W ten sposób, w ciągu następnych lat, WAT niesłusznie zapłaciła fundacji prawie 400 milionów złotych za fikcyjne usługi. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że w „Pro Civili” działali oficerowie oficjalnie zatrudnieni na WAT. Przestępczego procederu nie widzieli kolejni szefowie WAT i kolejni ministrowie obrony. Zdaniem warszawskiej prokuratury, mózgiem procederu wyłudzenia pieniędzy był właśnie Piotr P. Dziś, wraz z 10 innymi osobami odpowiada za to w procesie przed Sądem Okręgowym w Warszawie (sygn. akt XVIII K 180/14). Z kolei w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Mokotowa (sygn. akt XIV K 646/15) toczy się proces, w którym P. oskarżony jest o zlecenie pobicia wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego. Tego, który chciał wyjaśnić nieprawidłowości w SKOK Wołomin. Były kapitan kontrwywiadu wojskowego, który kochał wystawne życie, wielkie pieniądze i luksusowe podróże, teraz podróżuje między celą aresztu a salami rozpraw. I on i jego kolega Adam Ch. mogą w więzieniu spędzić nawet 8 lat.

LESZEK SZYMOWSKI

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: