O Andrzeju Lepperze, lobby LGBT i taniej sile roboczej z Azji: zachęcamy do przeczytania wywiadu Autonom.pl z Piotrem Kołodziejczakiem, przedstawicielem struktur agroUNII. Rozmowa została przeprowadzona pod koniec marca, już po wydarzeniach na warszawskim placu Zawiszy, po których organizacja przeniknęła do szerokiej świadomości społeczeństwa, jakkolwiek jej podstawowe postulaty zostały zniekształcone na fali negatywnego dyskursu rządzących oraz massmediów, zarzutów o chuligaństwo oraz wyliczeń rzekomych zniszczeń w infrastrukturze.

Jaką alternatywę dla działań mainstreamowych partii może zaproponować rolnikom agroUNIA?

agroUNIA jest organizacją apolityczną i apartyjną. Skupiamy rolników, by zjednoczeni wywierać presję na partie polityczne niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi. Jako środowisko rolnicze musimy mieć wpływ na politykę, która nas dotyczy.

Jakie inne formy protestów przygotowujecie? Zapowiadano formę francuską – czy nadal jest rozważana?

Taką formę protestu obraliśmy 13 marca – zablokowaliśmy w Warszawie plac Zawiszy, były palone opony oraz rozsypywane jabłka, które się nie sprzedają, ponieważ nie ma kto ich kupić. Takie formy protestu są jak najbardziej brane pod uwagę w przyszłości. Dzisiaj rozdajemy jabłka. Jest to inny obraz nas, rolników. Chcemy wyjść do społeczeństwa, łączyć środowisko rolnicze ze środowiskiem konsumenckim. Chcemy, aby konsument nie był oszukiwany i wiedział, co kupuje – obecnie pod polską flagą często sprzedawany jest produkt zagraniczny. Na opakowaniach umieszczane jest biało-czerwone oznakowanie, podczas gdy na etykietach, które niewiele osób czyta, małymi literami opisany jest faktyczny kraj pochodzenia produktu.

Jak Pan się odnosi do faktu, że obecnie władze Warszawy skupiają się na poszerzaniu praw osób LGBT, zamiast pomóc rozwiązać problemy rolników? Można odnieść wrażenie, że politycy, a przynajmniej ci warszawscy, bardziej skupiają swą uwagę na czymś zupełnie innym, przez co Wasze protesty przechodzą bokiem.

Wpływ lobby LGBT na partie polityczne zasiadające w sejmie rzeczywiście jest odczuwalny – na jedne mniej, na drugie bardziej i to, co się dzieje, w Warszawie jest dużo bardziej widoczne. Nie wiadomo, komu te rozwiązania mają służyć, ale z pewnością nie zwykłemu obywatelowi, gdyż nastawione są na rozkład społeczeństwa.

Polska prowincja wydaje się wycofana z życia gospodarczego i publicznego, wyludnia się. Jakie macie pomysły na zatrzymanie urbanizacji i degradacji polskiej wsi?

Przede wszystkim należy poprawić warunki życia na wsi. Dzisiaj nie mamy zapewnionych godnych warunków bytu, a młodzi uciekają do większych ośrodków. Obserwujemy też, że wiele osób sprowadza się na wieś, jednak nie są to osoby de facto związane z rolnictwem. Ten trend należy odwrócić tak, aby na wsi żyli głównie rolnicy – ci, którzy się z tej ziemi utrzymują, którzy rozumieją pracę na roli. Lekarza czy prawnika można wykształcić, natomiast by pracować jako rolnik trzeba urodzić się na wsi, trzeba to czuć i kochać.

Jak Unia Europejska wpłynęła na polskie rolnictwo? Jakie widzicie tego skutki?

Wiele mówi się o dotacjach z UE, jednak w rzeczywistości są to pieniądze polskich podatników, które wpłacamy do wspólnej kasy, a później trzeba się postarać, aby je odzyskać. Polskie rolnictwo po wejściu do UE wizualnie zyskało dzięki nowoczesnym maszynom, które widać w wielu gospodarstwach, oraz nowym technologiom, jednak nie oznacza to, że jakość życia na wsi się poprawiła. W tym momencie jesteśmy odcięci od rynków zbytu, zarówno krajowych, jak i tych na wschodzie – tam rynek zbytu jest olbrzymi, ale utraciliśmy do niego dostęp. UE nakłada sankcje, a my, jako państwo, nie mamy bezpośredniego wpływu na jej politykę zagraniczną, przez co sytuacja się pogarsza. Na nasz rodzimy rynek wkroczyły zagraniczne sieci i zdominowały go. Jednocześnie UE wprowadza kontyngenty bezcłowe na produkty z Ukrainy, w efekcie czego obecnie zalewani jesteśmy obcymi produktami rolnymi ze wschodu i z zachodu.

Jakie widzicie skutki napływu taniej siły roboczej, głównie z Azji, na polski rynek? Czy w związku z tym napływem sytuacja rynku rolnego w Polsce może się pogorszyć?

Prawdą jest, że w rolnictwie potrzebnych jest wiele rąk do pracy, jednak skutki napływu taniej siły roboczej z Azji będą niestety długofalowe i na pewno nie pozytywne. Polityka państwa powinna umożliwiać polskiemu rolnikowi, by godnie zarabiał i mógł godnie płacić – tak, aby do pracy mógł zatrudnić swoich sąsiadów, którzy nie posiadają własnych gospodarstw.

Czy możliwa jest ochrona polskiego rynku przed konkurencją z zachodu poprzez przymusową budowę wielkich ośrodków agrarnych, przekształconych w spółki akcyjne, w których państwo miałoby większość udziału?

Przede wszystkim przedsiębiorstwa przemysłu rolno-spożywczego powinny należeć do rolników. Podczas złodziejskiej prywatyzacji po roku ‘89 takie zakłady należało sprywatyzować w ich ręce tak, aby rolnicy mieli wpływ na to, co się dzieje. Spółki akcyjne skarbu państwa niestety niekoniecznie biorą pod uwagę interes obywatela, a zamiast tego raczej ogólny zysk – prezes musi się przecież rozliczyć, więc wszystko musi się zgadzać przede wszystkim na papierze i w kasie.

Jaki macie stosunek do narodowców czy nacjonalistów, którzy chcieliby Was wesprzeć w protestach, nawet tych bardziej radykalnych, w formie francuskiej?

Nie odcinamy się od żadnego środowiska, chcemy łączyć Polaków. W naszych szeregach znajdują się zarówno ludzie związani z PiS czy PSL, jak i narodowcy, którzy są tak samo mile widziani.

Czy na fali akcji protestacyjnych planowane są również posunięcia polityczne, np. powołanie partii?

Nie, tak jak już wspomniałem, agroUNIA ma być organizacją apolityczną i apartyjną. Jako rolnicy, ale również jako konsumenci, musimy mieć wpływ na politykę niezależnie od tego, kto zasiada w ławach sejmowych. Na przykładzie Samoobrony w czasach, gdy była jeszcze związkiem zawodowym oraz aktywnie działającą partią, historia pokazała, że interesy partyjne niekoniecznie się przekładały na polepszenie sytuacji na wsi.

Jak oceniacie dokonania Andrzeja Leppera wobec nasuwanych w prasie porównań?

Andrzej Lepper to dla rolników oczywiście pozytywna postać, jest już legendą. Niestety sprawa jego śmierci pozostaje niewyjaśniona.