DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
    UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

ZASŁUŻONY „BENEFICJENT” UKRAIŃSKIEJ SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA OSKARŻA PRZECIWNIKÓW ACT 447 I TYPUJE Z POŚRÓD NICH „RUSKICH AGENTÓW” WSPOMAGA GO MARIAN KOWALSKI

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Witam niżej wymieniony został niedawno odznaczony jednym z najwyższych odznaczeń przyznawanych za pracę agenturalną na rzecz ukraińskiej służby bezpieczeństwa……….

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/sakiewicz-odznaczony-przez-sluzbe-bezpieczenstwa-ukrainy/40591

Wprogramie „Minęła 20” Michała Rachonia na antenie TVP Info, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz krytykował protestujących przeciwko ustawie 447 i sugerował, że są oni opłacani przez amerykańską lewicę. W kuriozalny sposób zaatakował m.in. prof. Włodzimierza Osadczego, nie wymieniając go z nazwiska. W programie wypowiedział się też Marian Kowalski, według którego Konfederacja dąży do stworzenia w Polsce „opcji prorosyjskiej”.

W czwartek wieczorem w programie „Minęła 20” prowadzonym przez Michała Rachonia, jednym z tematów była Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy, która stała się obiektem ataków ze strony prowadzącego i jego gości, podobnie jak protestujący przeciwko amerykańskiej ustawie S.447.

Punktem wyjścia był artykuł, który w ostatnim numerze „Gazety Polskiej” zamieścił redaktor naczelny tej gazety, Tomasz Sakiewicz. W tekście zatytułowanym „Narodowcy w służbie lewactwa” atakuje polityków związanych z Konfederacją, krytykując m.in. ich zdecydowany sprzeciw wobec amerykańskiej ustawy S.447 ws. żydowskich roszczeń majątkowych, a także to, że krytykują rząd PiS.

„Pseudonarodowcy stają się dzisiaj wielką nadzieją liberalnej lewicy. W USA prowokując konflikt pomiędzy Polakami i Żydami, mogą doprowadzić do zwycięstwa demokratycznego kandydata. W Polsce odbiorą PiS-owi parę procent i dzięki temu powstanie pierwszy po 1989 roku rząd liberalno-lewicowy. Z punktu widzenia światowego lewactwa” – twierdzi Sakiewicz. Samą ustawę 447 redaktor naczelny „Gazety Polskiej” kolejny raz bagatelizuje, gdyż, jak pisze, dotyczy ona kilkudziesięciu krajów i „nie obowiązuje w Polsce”. Użył też jako argumentu twierdzenia, że „mimo upływu ponad roku, na jej podstawie polski rząd nie oddał ani grosza i oświadczył, że nie zamierza tego robić”.

W programie Michała Rachonia Sakiewicz mówił, że Konfederacja nie przejmie władzy, „tylko odda ją PO”, która według niego byłaby skłonna realizować żydowskie roszczenia majątkowe. Według niego, sprawa ustawy 447 to „ustawka” środowisk lewicowych, mająca na celu skłócenie Polaków i Żydów, a sama ustawa „politycznie nie działa, dopóki się o niej nie mówi”.

– Zastanawiam się, czy część tych ludzi nie jest opłacana przez lewicę amerykańską –powiedział Sakiewicz odnosząc się do liderów protestów przeciwko tej ustawie.

Zdaniem naczelnego „GP”, ustawa 447 jest niebezpieczna dlatego, że pozwala psuć stosunki polsko-amerykańskie. – Coraz częściej pojawia się zbitka: „Nie chcemy wojsk amerykańskich [w Polsce] – nie chcemy [ustawy] 447”.

Sakiewicz zaznaczył, że obserwuje liderów protestów przeciwko ustawie 447. – Liderami tych protestów są ludzi, którzy jeździli na Krym, popierają wyjście Polski z NATO, popierają Putina… Jeden z liderów protestu, dzisiaj się okazało, służył w armii sowieckiej i do tego się radośnie przyznał! Że on jest, che che, że był uczestnikiem wojsk sowieckich! – powiedział wyraźnie rozbawiony Tomasz Sakiewicz.

Dziennikarz najpewniej odnosił się do opublikowanego dziś przez portal Niezalezna.pl artykułu nt. prof. Włodzimierza Osadczego, urodzonego we Lwowie i wychowanego w Łucku na Wołyniu, który jeszcze w czasach sowieckich służył w armii radzieckiej.

„Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego nabiera rozpędu i na jaw wychodzą coraz ciekawsze informacje. Chociażby o kandydacie startującym z listy KWW Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy. Okazuje się, że prof. Włodzimierz Osadczy w przeszłości służył w… Armii Radzieckiej. Jest nawet archiwalne zdjęcie w mundurze. On sam to potwierdził!” – pisze niezalezna.

Tekst ten powstał na podstawie artykułu portalu Kresy.pl, w którym prof. Osadczy zdementował kłamstwa ws. jego zdjęcia, rzekomo „z interwencji sowieckiej w Afganistanie”, rozpowszechnianego w mediach społecznościowych.

– Rzeczywiście, to moje zdjęcie, które swoją drogą bardzo mnie bawi. Zostało mi ono zresztą kiedyś udostępnione przez mojego kolegę z czasów służby w armii sowieckiej, Polaka z Krzemieńca, który również jest na tym zdjęciu. Dla mnie to piękne wspomnienie pewnego środowiska, które się wówczas w armii radzieckiej zawiązało i które jest utrwalone na tym zdjęciu: „polskiego i katolickiego grona młodzieży armii sowieckiej”. Tworzyliśmy tam pewną zaufaną wspólnotę.

Odnośnie twierdzeń, jakoby zdjęcie zostało wykonane podczas interwencji ZSRR w Afganistanie prof. Osadczy zaznacza, że to zupełna nieprawda. – To jakiś absurd. Zdjęcie zrobiono w Woli Wysockiej koło Żółkwi, przy trasie do Lwowa. (…) Natomiast próby kłamstwa w takiej sprawie pokazują, jakich metod chwyta się polityczna konkurencja.

Czytaj więcej: Prof. Osadczy dementuje kłamstwa ws. rzekomego zdjęcia „z interwencji sowieckiej w Afganistanie”

W dalszej części programu Rachonia krytycznie opisano udzielenie przez wiceszefa Ruchu Narodowego i jednego z liderów Konfederacji wywiadu rosyjskiej stacji Sputnik. Podkreślono, że wywiad przeprowadzał Leonid Swirydow, który w 2014 roku został wydalony z Polski na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. O skomentowanie w tej sprawie poproszono byłego polityka Ruchu Narodowego i kandydata na prezydenta Polski Mariana Kowalskiego, przez długi czas związanego ze znanym z antykatolickich i skrajnie proizraelskich poglądów pastora Roberta Chojeckiego.

– W Polsce jest konstytuowanie opcji prorosyjskiej. (…) Z przykrością muszę stwierdzić, że bardzo wielu moich dawnych kolegów z Ruchu Narodowego przyłączyło się do sitwy Grzegorza Brauna i innych, którzy chcą założyć w Polsce opcję prorosyjską. (…) To takie nowoczesne towarzystwo przyjaźni polsko-radzieckiej – powiedział Kowalski. Jego zdaniem, polityków Konfederacji charakteryzuje „jasna niechęć do sojuszu z USA” i traktowanie Donalda Trumpa o wiele gorzej niż poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamę. Dodał, że ustawa 447 i „straszenie Polaków Żydami” są przez nich wykorzystywane jako „paliwo polityczne”.

.@_KOWALSKIMARIAN: W POLSCE KONSTYTUUJE SIĘ OPCJA PROROSYJSKA. Z PRZYKROŚCIĄ MUSZĘ STWIERDZIĆ, ŻE BARDZO WIELU MOICH DAWNYCH KOLEGÓW Z RUCHU NARODOWEGO PRZYŁĄCZYŁO SIĘ DO SITWY G. BRAUNA I INNYCH. TO TAKIE NOWOCZESNE TOWARZYSTWO PRZYJAŹNI POLSKO-RADZIECKIEJ.#TVPINFO #MINĘŁA20PIC.TWITTER.COM/VME5GKXCCJ

— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) 18 KWIETNIA 2019

TVP Info / Kresy.pl /M-forum

=================

p.s materiał jest dosyć rozwlekły więc napiszę o co chodzi tak na serio

PROFESOR OSADYCZY JEST DZIAŁACZEM KRESOWY !! WYCIĄGAJĄCYM NA ŚWIATŁO DZIENNE ZBRODNIE UKRAIŃCÓW Z LAT 1939 – 1956 , ORAZ PRZESTĘPCZE POSUNIĘCIA NEOBANDEROWCÓW KTÓRE WSPÓŁCZEŚNIE SĄ REALIZOWANE W CELU ZACIERANIA ŚLADÓW LUDOBÓJSTWA W LATACH II Ws POPEŁNIONYCH PRZEZ UKRAIŃCÓW NA CONAJMNIEJ 4 GRUPACH NARODOWOŚCIOWYCH

WIĘC NIE DZIWI ATAK UKRAIŃSKIEGO BEZPIECZNIAKA NA PROFESORA ………

Prof. Osadczy dla Kresów.pl: pamięć zbiorowa stała się przedmiotem targów i negocjacji

Aktualizacja: 2017-06-21 3:25 pm

Od państwa, w którym na szczeblu państwowym czci się zbrodniarzy i warunkuje się pochówek ponad 100 tys. zwłok ludzkich od jakichś ustępstw państwa polskiego, nie należy niczego oczekiwać – powiedział Kresom.pl profesor KUL Włodzimierz Osadczy komentując sprawę ukraińskiego ultimatum ws. polskich upamiętnień.

Doktor habilitowany prof. KUL Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, skomentował dla Kresów.pl fiasko rozmów, które odbyły się w poniedziałek pomiędzy przedstawicielami polskiego IPN i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego a przedstawicielami IPN Ukrainy i ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych. Jak pisaliśmy, strona ukraińska podtrzymała podczas nich swoje wcześniejsze stanowisko, z którego wynika, że prace poszukiwawczo-archeologiczne szczątków polskich ofiar oraz polskie upamiętnienia na terytorium Ukrainy zostaną odblokowane dopiero po „zalegalizowaniu” bezprawnie postawionych pomników UPA w Polsce oraz odbudowaniu zburzonego pomnika UPA w Hruszowicach w pierwotnej formie. Zdaniem prof. Osadczego taki stan rzeczy jest konsekwencją ponad dwudziestoletnich zaniedbań państwa polskiego, społeczeństwa i Kościoła.

Prof. Włodzimierz Osadczy: Jest to sytuacja jak najbardziej logiczna i uzasadniona, wynikająca z tego, żestrona polska na własne żądanie uczyniła coś, co w głowie się nie mieści, co nie mieści się w kategoriach jakiejkolwiek normalności. Mianowicie uczyniła z podstawowego czynnika pamięci, z zadośćuczynienia wobec ofiar II wojny światowej, narzędzie pewnych targów politycznych i dyplomatycznych. Chodzi o to, że ponad 100 tysięcy ofiar tzw. ludobójstwa wołyńskiego nie doczekało się pochówku. Przez 26 lat i więcej tolerowano tę sytuację. Ba, ta sytuacja nigdy nie zaistniała w świadomości publicznej jako olbrzymie zaniedbanie. Mówi się, że wojna nie jest skończona dla narodu, dla państwa, dopóki nie zostaną pogrzebane szczątki ostatniego żołnierza. Wiemy, że z wielką pompą odbywają się pochówki szczątków żołnierzy rosyjskich, które strona rosyjska odnajduje i czyni to z honorami wojennymi. Natomiast Polska jako bodajże jedyny kraj na świecie ze zdumiewającym spokojem toleruje stan rzeczy, kiedy ponad 100 tysięcy szczątków ofiar dotychczas nie tylko, że nie doczekało się pochówku, ale ustawicznie są narażone na poniewieranie i bezczeszczenie. Przypomnę, że niejednorazowo na miejscach tych tak zwanych trupich pól urządzane są wysypiska śmieci, stawiane są pomniki oprawcom. Czyli jest to zaniedbanie, powiem raz jeszcze, na skalę globalną. Każdy normalny naród świata w takiej sytuacji by wołał, czułby pewny dyskomfort, jeśli chodzi o funkcjonowanie społeczeństwa. W Polsce tego nie widzimy. Ani na szczeblu publicznym, ani na szczeblu politycznym, ani na szczeblu religijnym nie pojawia się ten problem w należytej trosce i świadomości majestatu cierpienia doświadczonego przez współrodaków, jak powiedziałem, bezprecedensowy na skalę światową. W tej chwili Rzeczpospolita Polska jest państwem jedynym na świecie, który to toleruje, dopuszcza i też wchodzi w jakieś negocjacje i niegodziwe targi dyplomatyczne. Nie powinien to być przedmiot żadnych negocjacji. Jest to obowiązek zadośćuczynienia, który powinien dokonać się natychmiast z całą stanowczością i z zaangażowaniem całej dyplomacji, całej machiny państwowej.

Krzysztof Janiga: Jakie teraz jest wyjście z sytuacji? Bo to jest ultimatum postawione przez urzędników średniej rangi. Czy tu nie powinna zostać przeprowadzona interwencja na jakimś wyższym poziomie?

Prof. Osadczy: To że sprawa została zdegradowana do sprawy, która pojawia się na szczeblu urzędników średniej rangi to świadczy o kondycji państwa polskiego i społeczeństwa polskiego. Jest to ogromne zaniedbanie.To jest sprawa, która powinna wybrzmieć z najwyższą siłą z ust prezydenta Rzeczypospolitej, z ust parlamentu Rzeczypospolitej, z ust Konferencji Episkopatu Polski, na wszystkich szczeblach najwyższych uwrażliwiając i pobudzając społeczeństwo polskie. Społeczeństwo polskie należy obudzić.(…) tutaj mamy do czynienia z ogromnym zaniedbaniem, które zostało zdegradowane do elementu jakiejś bieżącej polityki, polityki drugo- czy trzeciorzędnej, o której nic się nie mówi, która nie jest poruszana. Jeszcze raz powiem, dla mnie jest to sprawa nie mieszcząca się w kategoriach normalności jakiejkolwiek. Nie mówię o chrześcijaństwie, nie mówię o cywilizacji zachodniej, europejskiej. Mówię o jakiejś normalności ludzkiej, bo nawet barbarzyńcy grzebią szczątki swoich umarłych. Narody znajdujące się na najbardziej prymitywnym poziomie rozwoju zadość czynią względem pamięci umarłych. Natomiast Polska jest jedynym krajem na świecie, który nie uczynił zadość względem ponad 100 tysięcy swoich współobywateli. Jest to rzecz ze wszech miar niezrozumiała, ze wszech miar karygodna. I oczywiście, Polska ponosi konsekwencje swojej polityki, czy braku polityki, nie wiem jak to nazwać. Nie wiem, jak to nazwać, bo jest to sytuacja ze wszech miar nienormalna.

Krzysztof Janiga: Czy to nie jest jakiś dowód na to, że nieprawdą są słowa polskich i ukraińskich polityków, że między Polską a Ukrainą istnieje jakieś strategiczne partnerstwo? Przecież taka sytuacja nie powinna występować pomiędzy strategicznymi partnerami.

Prof. Osadczy: Zgadza się. Mamy identyczną sytuację strategicznego partnerstwa, które było pomiędzy PRL a ZSRR. Identyczne było partnerstwo, partnerstwo deklarowane, partnerstwo w czasie którego spotykali się liderzy, w czasie którego były powielane kłamliwe hasła w gazetach i środkach masowego przekazu, natomiast te społeczeństwa były od siebie bardzo dalekie i były nacechowane wielką i dalece posuniętą nieufnością przeradzającą się we wrogość. W tej chwili mamy podobną sytuację, kiedy prezydent Rzeczypospolitej jako jedyny jedzie do Kijowa na obchody, kiedy są w nocy podejmowane jakieś uchwały o pojednaniu w Sejmie Rzeczypospolitej, natomiast społeczeństwa coraz bardziej oddalają się od siebie. Świadectwem tego, że partnerstwo strategiczne między ZSRR a PRL było jednym wielkim kłamstwem, było ukrywanie prawdy o zbrodni katyńskiej. Ta prawda wyszła na jaw i położyła kres temu zakłamaniu. Natomiast ustawiczne zakłamanie prawdy o jakże bardziej dramatycznej sytuacji, jeśli chodzi o rozmiar tragedii humanitarnej, z którą mamy do czynienia w przypadku kłamstwa wołyńskiego, świadczy o tym, że to partnerstwo [między Ukrainą a Polską – red.] jest bardzo podobne do tego, co było za czasów niesławnej pamięci ZSRR i PRL. Stąd można powiedzieć, że każda konstrukcja polityczna, geopolityczna, wybudowana na kłamstwie i krzywdzie, bo to jest wielka krzywda, jest czymś, co nie wytrzyma próby czasu. Widzimy, że społeczeństwa w tej chwili od siebie się oddalają i wszystko o tym świadczy, chociażby komunikaty wiadomości, które non-stop docierają do nas, świadczące o tym, że Ukraińcy, którzy przybywają do Polski, w znacznej mierze nie zachowują się w sposób taki, jak przewiduje braterstwo i znajdowanie się w przyjaznym środowisku. Również wyczulenie społeczeństwa polskiego na różnego rodzaju przejawy tego, co w prasie polskiej jest nazywane banderyzmem (…). Znaczny element nieufności w relacjach pomiędzy społeczeństwami jest pochodną stanu, który obecnie mamy na szczeblu pamięci. Pamięć zbiorowa stała się przedmiotem targów i negocjacji. Powoduje to dewaluację takich pojęć jak etyka, honor, standardy normalności w kategoriach cywilizacji europejskiej i historii państwa o tysiącletniej historii. Nie wiem czy to jest tylko zaniedbanie czy to jest zbrodnia. Mi się wydaje, że skala zaniedbania zasługuje na jak najmocniejsze określenie i potępienie tego, co się dzieje. Wcale tutaj nie obarczam strony ukraińskiej jakąkolwiek winą, wiemy jaka jest kondycja społeczeństwa ukraińskiego, wiemy jaka polityka jest prowadzona, wiemy, jaka determinacja jest po tamtej stronie. Jest konsekwentnie realizowany jakiś program. Od państwa, w którym na szczeblu państwowym czci się zbrodniarzy i warunkuje się pochówek ponad 100 tys. zwłok ludzkich od jakich ustępstw państwa polskiego nie należy niczego oczekiwać i spodziewać się. Natomiast strona polska to toleruje, przyzwala na to, przyzwala w różnych odsłonach sceny politycznej – od postkomunistycznej do postsolidarnościowej, rządy PO, rządy PiS, wszystko niestety utrzymuje tą samą linię – linię zapomnienia, linię obojętności, linię ogromnego zaniedbania względem pamięci wobec dziesiątków tysięcy ofiar, wobec społeczeństwa polskiego. Za to będziemy mieli Międzymorze, a cel, jak mówił Machiavelli a potem w praktyce realizowali Hitler i Stalin, uświęca środki. W tym duchu jest serwowana i tzw. myśl Giedrojciowska – dogmat polskiej polityki wschodniej.

Krzysztof Janiga: czy sądzi Pan, że to się teraz zmieni, a może ta sytuacja się utrwali?

Prof. Osadczy: Nie możemy liczyć na cud. Wiemy, jaka jest linia konsekwentnie prowadzona przez partię rządzącą, wiemy jaka linia jest prowadzona przez media głównego nurtu, wiemy jaka jest polityka prowadzona przez media opozycyjne – czyli polityka ta sama, nie wchodzić, nie poruszać. Wiemy, jaka polityka jest prowadzona przez Kościół w postaci głosu Konferencji Episkopatu czy media wiodące. Cały czas temat funkcjonuje w środowiskach kresowych, w środowiskach pewnych mediów katolickich. Zresztą Państwa portal też jest tutaj jednym z niewielu chlubnych wyjątków. Stąd też w sytuacji społeczeństwa medialnego, kiedy w znacznej mierze środki przekazu masowego tworzą świadomość, mamy teraz niekorzystną sytuację. Skala zaniedbania, skala zbrodni popełnionej wymaga, jak to mówię, powszechnego, pospolitego ruszenia społeczeństwa. Musi być powszechna mobilizacja. Musi być ocknięcie się, obudzenie się z letargu. Każdy musi zdać sobie sprawę, że przekraczając granicę wschodnią wjeżdża się na tereny, które są nasiąknięte krwią niewinnych ofiar, które nie doczekały się pochówku. Że lasy pola, czy ugory, które znajdują się na terenie dawnych polskich miejscowości, są usiane kośćmi, które wychodzą na wierzch i są ustawiczne bezczeszczone. Jest to chyba sytuacja, która nie powtarza się nawet w krajach afrykańskich, w krajach o bardzo niskiej kulturze cywilizacyjnej. Przed oczyma staje mi Kambodża i sterty tych czaszek i kości. Nawet tam dokonuje się jakiegoś zadośćuczynienia, natomiast Polska konsekwentnie na to przyzwala. Uczyniła pamięć ofiar swoich narzędziem jakichś targów politycznych. Opuściła to do szczebla negocjacji, jak pan wspomniał, średniej rangi urzędników. Tutaj trudno liczyć na jakąś poprawę, opamiętanie się i trudno liczyć, że Polska będzie liczącym się partnerem dla kogokolwiek. W racji stanu każdego państwa polityka pamięci zajmuje ważne miejsce. Natomiast Polska jest tym niechlubnym wyjątkiem, kiedy polityka pamięci nie odgrywa żadnego znaczenia. Kiedy ambasador Rzeczypospolitej w Kijowie nie przywiązuje najmniejszej wagi do tego, o czym rozmawiamy. Żadna z placówek o tym nie mówi. Jest bardzo gęsta sieć konsulatów polskich na Ukrainie. Żaden z konsulatów nie alarmował, żaden z konsulatów nie podejmował akcji związanej z wyszukiwaniem, upamiętnianiem i należytym pochówkiem ofiar ludobójstwa. W tej sytuacji mamy to, na co państwo polskie zasłużyło i mi się wydaje, ze to nie jest ostanie słowo. Wpisuje się to w politykę rewizji II wojny światowej uprawianą przez państwo niemieckie na dość szeroką skalę, uprawianą przez inne środowiska, także przez niektóre środowiska żydowskie, które próbują wyłączną winą za Holokaust obarczyć Polaków, więc postrzegam to co się dzieje w kategoriach bardzo dramatycznych.

Kresy.pl

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: