• Pod naciskiem USA ze współpracy z Iranem zaczęli wycofywać się klasyfikatorzy statków z Europy, Panamy i Korei Południowej. Koło ratunkowe Teheranowi rzucił Polski Rejestr Statków – firma należąca do Skarbu Państwa, kontrolowana przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej
  • Firma przekonuje, że zarówno resort dyplomacji, jak i Ministerstwo Gospodarki Morskiej wiedzą o posunięciach Rejestru. Tyle, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych twierdzi, że „nie było informowane o działaniach PRS-u i również nie opiniowało decyzji PRS-u”
  • Sprawa może mieć swoje reperkusje w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Gdy kilka miesięcy temu pod nadzorem doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona przywracano sankcje wobec Iranu, padły wyraźne przestrogi wobec międzynarodowej branży transportu morskiej

Wbrew sankcjom

Jest ich w sumie sześć: to supertankowce „Deep Sea”, „Felicyty”, „Hilda I”, „Herby”,” Starla”, a także tankowiec klasy suezmax „Salina”. Każdy z nich niedawno otrzymał świadectwo klasy nadane przez Polski Rejestr Statków z Gdańska. Problem w tym, że statki te transportują irańską ropę. Jeszcze większy problem jest taki, że USA nałożyły sankcje na Iran i kraje z nim współpracujące, właśnie m.in. przy eksporcie irańskiej ropy.

Aby zrozumieć całą historię, musimy się cofnąć o prawie rok. Jest 8 maja 2018 r. Prezydent Donald Trump wchodzi do sali konferencyjnej w Białym Domu. Na tle portretu Jerzego Waszyngtona ogłasza, że Stany Zjednoczone wycofują się z porozumienia nuklearnego z Iranem, zawartego zaledwie trzy lata wcześniej, gdy na czele amerykańskiej administracji stał Barack Obama.

Kandydat Trump już w kampanii wyborczej atakował to porozumienie, dlatego decyzja prezydenta Trumpa nie zaskakuje. – Reżim irański jest wiodącym sponsorem terroryzmu, ograbia własny naród, produkuje rakiety i zachowuje się złowrogo w Syrii i Jemenie – grzmi prezydent Trump. Dodaje, że porozumienie jest „fikcją”, które de facto pozwala Teheranowi wejść w posiadanie broni atomowej.

Konsekwencją tej decyzji jest przywrócenie sankcji wobec reżimu ajatollahów, co stało się w listopadzie 2018 r. Na czarnej liście znalazło się 700 osób, samoloty, statki, banki, firmy transportowe i eksporterzy ropy naftowej. Wśród tych firm znalazł się także jeden z największych armatorów na Bliskim Wschodzie – National Iranian Tanker Co. (NITC)

Firmy wycofują się z Iranu

Aby statki mogły legalnie pływać po morzach i oceanach, a także wpływać do portów, potrzebują tzw. świadectwo klasy, czyli potwierdzenie, że dana jednostka spełnia odpowiednie wymogi techniczne zapewniające bezpieczeństwo żeglugi. Certyfikaty wydają towarzystwa klasyfikacyjne. Po zapowiedzi przywrócenia sankcji wspomniany irański armator NITC wpadł w kłopoty.

Ze współpracy z nim zaczęli wycofywać się klasyfikatorzy z Europy, Panamy i Korei Płd. Iran zaczął więc szukać klasyfikatorów w Chinach. Okazało się, że koło ratunkowe Persom rzucił również Polski Rejestr Statków – firma należąca do Skarbu Państwa, kontrolowana przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

PRS przyjął do swojego rejestru sześć irańskich tankowców, o czym pierwszy poinformował branżowy portal o żegludze morskiej „Lloyd’s List”.

Dlaczego państwowa firma zdecydowała się na taki krok pomimo amerykańskich sankcji? – Działania PRS nie naruszają sankcji USA, gdyż nie stanowią istotnej pomocy materialnej, finansowej czy też technologicznej dla irańskiego sektora naftowego i żeglugowego. Działania PRS zmierzają wyłącznie do zapewnienia minimalnego poziomu bezpieczeństwa statków i środowiska morskiego – tłumaczy Onetowi Dariusz Rudziński z zarządu PRS.

I dodaje, że nie zgadza się z taką interpretacją sankcji, która doprowadziłaby do „braku profesjonalnego nadzoru technicznego”, bo jego zdaniem to może spowodować „katastrofy morskie i ekologiczne”: – Irańskie statki i tak wbrew sankcjom będą uprawiały żeglugę – podkreśla. PRS zaznacza, że podporządkowywała się sankcjom ONZ i Unii Europejskiej wobec Iranu w latach 2012-2015.

PRS: ministerstwa wiedzą o naszych działaniach

Firma przekonuje również, że zarówno resort dyplomacji, jak i Ministerstwo Gospodarki Morskiej wiedzą o posunięciach PRS. Tyle, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych twierdzi, że „nie było informowane o działaniach PRS-u i również nie opiniowało decyzji PRS-u”. W odpowiedzi MSZ-u na nasze pytania czytamy też, że „Ministerstwo (…) wraz z Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej sprawdza i wyjaśnia aktualny stan faktyczny sprawy”.

Próbowaliśmy również uzyskać komentarz w resorcie gospodarki wodnej kierowanym przez ministra Marka Gróbarczyka. Pytania wysłaliśmy 3 kwietnia. Dwa dni później otrzymaliśmy odpowiedź, że nasza prośba została przekazana do departamentu merytorycznego. 11 kwietnia wysłaliśmy e-mail z prośbą o przesłanie nam odpowiedzi. Zapewniono nas, że stanie się to jeszcze tego samego dnia. Kolejnego maila wysłaliśmy w piątek, 12 kwietnia. Odpowiedź brzmiała dokładnie tak samo jak tydzień wcześniej: „Przekazaliśmy Pańskie zapytanie prasowe do departamentu merytorycznego, który przygotowuje odpowiedź na Pańskie zapytanie prasowe”.

Co zrobią Amerykanie

Sprawa może mieć swoje reperkusje w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Gdy kilka miesięcy temu pod nadzorem doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona przywracano sankcje wobec Iranu, padły wyraźne przestrogi wobec międzynarodowej branży transportu morskiej. Departament Skarbu USA oświadczył wówczas, że „Iran wznowił praktykę zmiany nazwy i przeniesienia własności swoich statków, aby utrzymać płynność handlu, tak jak to miało miejsce w poprzedniej rundzie sankcji”. Amerykańska administracja jednocześnie zaapelowała o to, by uniemożliwić wszelkimi sposobami stosowanie przez Iran „przykrywek” i „formalnych sztuczek”.

Rafał Zahorski, pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej uważa, że decyzja Polskiego Rejestru Statków o kontynuowaniu współpracy z Iranem wynika z chęci przetrwania PRS na trudnym rynku.

– Firma szuka po prostu nowych klientów w czasie, gdy coraz mniej przedsiębiorstw klasyfikuje u nich statki – twierdzi Zahorski, który nie wierzy w motyw związany z bezpieczeństwem żeglugi: – Gdyby PRS nie klasyfikował irańskich statków, to nie mogłyby one wpłynąć do jakiegokolwiek cywilizowanego portu na świecie. To jak z naszym autem. Bez badań technicznych możemy tylko zaparkować z boku i popatrzyć na auto, gdyż po pierwsze nie jest dopuszczone do ruchu, a po drugie nie dostaniemy ubezpieczenia OC – tłumaczy ekspert.

I dodaje: – To, że tylu klasyfikatorów się wycofało z Iranu świadczy o tym, że świat akceptuje sens amerykańskich sankcji, tymczasem my jako Polska idziemy pod wiatr. Narażamy się na niebezpieczeństwo, bo w czarnym scenariuszu grozi nam wyrzucenie PRS z IACS. Amerykanie niestety są potęgą i są w stanie nas ukarać wtórnymi sankcjami.

IACS to organizacja skupiająca towarzystwa klasyfikacyjne, której celem jest współpraca, konsultacja i koordynacja działań w branży okrętowej. Siedzibę ma w Londynie, a w jej skład wchodzi 12 firm z całego świata, w tym z USA. Polski Rejestr Statków już raz, w 2000 r., został wykluczony z organizacji. Oficjalnym powodem była katastrofa greckiego masowca „Leader L”, który posiadał świadectwo klasyfikacyjne wystawione właśnie w Polsce. Firma powróciła do IACS dopiero w 2011 r.

Według informacji Onetu Amerykanie bardzo interesują się działaniami Rejestru. Jeśli rząd nie zdecyduje się na interwencję w podległej mu firmie, by postawić tamę irańskiemu eksportowi ropy, Polsce mogą grozić rozmaite konsekwencje dyplomatyczne i polityczne – twierdzą nasi rozmówcy z kręgów dyplomacji USA.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/panstwowa-firma-mimo-sankcji-wspolpracuje-z-iranem-msz-o-niczym-nie-wie-usa-czekaja/0nqks99