loading...
loading...
loading...
WESOŁYCH ŚWIĄT !! ŻYCZY ZESPÓŁ REDAKCYJNY M-forum WSZYSTKIM WIDZOM I CZYTELNIKOM ORAZ OSOBĄ WSPIERAJĄCYM ROZWÓJ I UTRZYMANIE STRONY NAJBLIŻSZY PROGRAM NA ŻYWO23 kwietnia 2019
2 dni pozostało.
WEJŚCIE KLIKNIJ W ILUSTRACJĘ – KANAŁ FILMOWY WSZYSTKIE NOWE MATERIAŁ FILMOWE ORAZ ZARCHIWIZOWANE VIDEO STREAM LIVE
WEJŚCIE KLIKNIJ W ILUSTRACJĘ -STREAM LIVE – NA ŻYWO OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU 20:30 + CHAT + PRIV. VIDEO ROZMOWY
ZOSTAŃ SAMODZIELNYM AUTOREM NA M-forum kliknij w poniższy obrazek dowiedz się jak i co ? DZIAŁAJ :-)

M-fo A.V Live. <<wróć do Nius<<rum

Jeśli chcesz wesprzeć finansowo rozbudowę i utrzymanie strony dowolnym datkiem poniżej panel Peypal nawet nie posiadając konta Peypal można dokonać wpłaty wprost z swojej karty .Jeśli chcesz wesprzeć wybranego autora wpisów w opcji wpłaty wpisz nick autora z dopiskiem "DAROWIZNA DLA ……… " wpłata zostanie automatycznie przesłana wskazanemu autorowi .M-forum AV Live jest w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów. WESPRZYJ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ DOWOLNĄ KWOTĄ DAROWIZNY – :-)

UKRAINA wybory , i śmiesznie i strasznie „Sługa narodu” a co będzie gdy ???

loading...
Our Reader Score
[Total: 5 Average: 5]

Jest coś uwłaczającego godności ludzkiej w tym, co dzieje się na Ukrainie. Słucham ukraińskich politologów, ekspertów i z każdej ze stron politycznego sporu wypływa przerażająca myśl, że wszyscy oni traktują istniejący stan rzeczy jako normę. Więcej, oni uważają, że ta norma jest godna naśladowania i co gorsza są przeświadczeni, że można się w niej urządzić.

Polski prozaik i publicysta Stefan Kisielewski podobny poziom intelektualnej degrengolady opisał tak:

To, że jesteśmy w d****, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.

System oligarchiczny, który ogarnął całą Ukrainę niczym hydra, został zaakceptowany przez społeczeństwo i jest traktowany jako standard.

Równie wielkim nieszczęściem dla tego kraju – oprócz oligarchów – jest to, że utrzymanie tego stanu rzeczy nie przeszkadza nawet tak oświeconym demokracjom jak amerykańska, francuska czy niemiecka.

Głoszą hasła o wolności, o demokracji, o prawach człowieka i swobodach obywatelskich, tworzą miraże przyszłości w zjednoczonej Europie, okraszonej bezpieczeństwem pod parasolem NATO, a w warstwie podskórnej Stany Zjednoczone i Europa wspierają oligarchów, wspierają grabież ukraińskiego majątku, dodatkowo sami uczestniczą w tym procederze na równych prawach z oligarchami.

Z dużą dozą pewności można skonstatować, że grabież dokonywana przez oligarchów dzieje się pod osłoną wartości europejskich, a oligarchowie kształtując politykę wewnętrzną Ukrainy, stwarzają prawne alibi dla siebie i dla zachodnich korporacji we wspólnym dziele łupienia.

Dla europejskich demokracji wydaje się nie mieć znaczenia, czego chcą Ukraińcy, priorytetem jest pozostawienie oligarchii w wersji, którą Arystoteles w swojej „Polityce” opisał tak:

„Czwarty, najbardziej zdegenerowany rodzaj oligarchii, występuje wtedy, gdy majątki ich i liczba zwolenników wzrosną nadmiernie, to będzie to panowanie wielmożów, które bliskie jest monarchii, i nie prawa wówczas, lecz ludzie są wszechwładnymi panami”.

Gdzie w tym wszystkim jest ukraiński naród?

Tak postawione pytanie jest z gruntu banalne, naiwne i bezsensowne. Interesu narodu, w sensie definicyjnym, nie reprezentuje nikt spośród tych, którzy mają teraz wpływ na władzę. Naród otrzymał tzw. „bezwiz” do Unii Europejskiej  i sam ma się zatroszczyć o swoją przyszłość.

Otworzyliśmy wam drzwi i adijo – to wszystko co mogliśmy dla zrobić i wszystko na co zasługujecie – tak mogłaby brzmieć odpowiedź na powyższe pytanie.

Ukraińcy okazali się być domyślnym narodem i to co nie zostało wypowiedziane, zostało usłyszane. W krótkim czasie „wyeksportowało się” kilka milionów  Ukraińców, którzy nawet nie mogą narzekać na swój los za granicą, ponieważ z „wolności” skorzystali na zasadach dobrowolności.

Prawdziwe oblicze europejskich demokracji wyszło na jaw przed pierwszą turą wyborów, kiedy Donald Tusk w imieniu Unii Europejskiej przyjechał do Kijowa wspierać urzędującego prezydenta Poroszenko oraz tuż po wyborach, kiedy Poroszenko otrzymał gratulacje i wyrazy wsparcia – od Merkel, Macrona – z okazji awansu do drugiej tury wyborów z mizernym – jak na prezydenta – wynikiem 15,95%.

Zdecydowany zwycięzca I tury Wołodymyr Zełenski wydawał się być „przeźroczysty” dla zachodnich polityków, ponieważ „stawkę postawili” na Poroszenkę i dopiero po 10 dniach od pierwszej tury  Zełenski, w oczach zachodnich polityków, zaczął przybierać  realne kształty.

Jego poparcie wyborcze, 30,24% z pierwszej tury, czyni go zdecydowanym faworytem II tury, o ile Poroszenko nie otrzyma carte blanche ze strony Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, a wtedy zacznie być głośno o ruskich hakerach, rosyjskim mieszaniu w wyborach, uaktywnianiu się tzw. separatystów z Doniecka i Ługańska, co w efekcie doprowadzi do tego, że Poroszenko do wygranej nie będzie potrzebował nawet Ukraińców przy urnach wyborczych. Sponsorzy „Majdanów”: USA i UE uznają wybory, więc nie ma komu finansować „trzeciego Majdanu” i problem prezydencki na najbliższe 5 lat zostanie rozstrzygnięty.

Niezatapialna Julia Tymoszenko musi powstrzymać swoje emocje polityczne do jesiennych wyborów.

Nasz – polski – eurodeputowany i obserwator z ramienia Parlamentu Europejskiego podczas wyborów na Ukrainie Dariusz Rosati prewencyjnie zakomunikował na konferencji prasowej w Kijowie po pierwszej turze:

Chciałbym również podkreślić, że dezinformacja odegrała ważną rolę w tej kampanii, chociaż trudno jest jednoznacznie określić wpływ dezinformacji na wyborców. Wiemy, że wewnętrzna i zewnętrzna ingerencja odegrały rolę w sposobie przedstawiania kandydatów oraz w sposobie przedstawiania ich planów i programów. Te kampanie informacyjne w połączeniu z ukierunkowanymi atakami hakerów służyły temu samemu celowi – delegitymizacji wyborów, a tym samym podważeniu legitymizacji zwycięzcy i przyszłego prezydenta oraz jego decyzji.

W czasie innej konferencji prasowej ten sam Dariusz Rosati poza oceną prawidłowości przeprowadzonych wyborów, jako „niezależny obserwator” postanowił dokonać „niezależnej” oceny zwycięzcy I tury Wołodymyra Zełenskiego :

„…pierwszą rundę wygrał kandydat bez doświadczenia w polityce, jest aktorem serialowym..”

Wyborcy ukraińscy i ludzie znający współczesne realia polityczne znają tę prawdę, a opinia deputowanego Rosatiego jest skierowana do widza europejskiego, którego także prewencyjnie trzeba uprzedzić, że Zełenski to kandydat niepoważny, bo przecież status quo w tych okolicznościach może zapewnić tylko Poroszenko.

Polska klasa rządząca, która od dawna predestynuje do rola adwokata Ukrainy, choć w rzeczywistości jest tylko pożyteczna lub użyteczna, jak kto woli, raz dla jednych, raz dla drugich, nie potrafi, nie może, a tak naprawdę nie otrzymawszy zezwolenia na ingerencję w sprawy ukraińskie, miota się między Rzezią Wołyńską, Banderą, cmentarzem Orląt Lwowskich, a rolą chłopca na posyłki w amerykańskim interesie.

Społeczeństwo polskie, także to z dyplomami wyższych uczelni, niewiele wie o Ukrainie, a to czym się posługuje – to hasła, podrzucane przez różnej maści funkcjonariuszy partyjnych.

Praktycznie w przestrzeni partyjno – politycznej, która posiada jakieś wpływy na to, co dzieje się i może się dziać na Ukrainie, nie ma sił, które objaśniałyby w racjonalny sposób to, co dzieje się w kraju ze stolicą nad Dnieprem.

Brak realnej oceny i jakiejkolwiek wariantowości sprawia, że nie tylko społeczeństwo, ale i elity polityczne nie zakładają, że poza Proszenko, który ledwie, ledwie załapał się do drugiej tury i Tymoszenko, która przegrała wybory prezydencie z kretesem jest ktoś taki jak Zełenski, którego nazwisko nawet nie wiedzą jak dokładnie zapisać. Nie mówiąc już o tym, że cokolwiek wiedzą o jego planach w przypadku wygranej, bo nie mąci ich myśli nawet to, że kandydat Zełenski , który w pierwszej turze uzyskał 30,24% głosów za kilkanaście dni może być prezydentem.

Oczywiście są, pojedyncze osoby, w sferze publicznej, choćby Ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski, który z uwagą śledzi zmiany na Ukrainie, ale jego odbiór społeczny jest niewielki i w żadnym stopniu nie wpływa na opinię społeczną. Ks.Isakowicz-Zalewski w telewizji internetowej wPolsce.pl , w kilka dni po I turze wyborów zwycięstwo Zełenskiego skomentował tak:

Jest jedna rzecz, które ośrodki państwowe polskie nie powiedzą, bo ich obowiązuje poprawność polityczna, że to są przedstawiciele wspólnoty żydowskiej. Ihor Kołomyjski, który jest obywatelem Izraela i także Ukrainy, i Cypru, w ogóle rezyduje w Szwajcarii… który znalazł nową twarz, Zełenskiego, który pochodzi z rodziny żydowskiej i co więcej mówiącej po rosyjsku…

W 2015 roku, na Ukrainie pojawia film „Sługa narodu” bez jakichkolwiek politycznych (no może kabaretu politycznego) przesłanek, a jedyną rolą scenarzystów było opisywanie politycznej rzeczywistości. To coś w rodzaju dziennika osoby, która opisuje to, co widzi i nawet nie wysila się na interpretacje. Bo to, co widać i słychać jest tak straszne, że wszelka ingerencja w temat mogłaby tylko zepsuć obraz.

Obserwacja też nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów, nie trzeba podsłuchów, tajnych operacji, tajnych informatorów i potajemnych spotkań, słowem ukraińska polityka nie potrzebuje Boba Woodwarda i Carla Bernsteina.

Tu wszystko jest transparentne, przejrzyste i jasne.

Petro Poroszenko – „króluje w słodyczach” i hobbystycznie zajmuje się polityką, którą gdyby traktował jako misję i miejsce pracy byłaby mu „kulą u nogi”, Rinat Achmetow, Dmytro Firtasz, Ihor Kołomyjski, Hiennadij Bogolubow , Wiktor Pinczuk i Wadim Nowinski i inni – to współcześni właściciele Ukrainy i zarządzający duszami. Wcale nie martwymi jak u Gogola, które opuszczają ten padół rozpaczy szukając schronienia i „lepszego jutra” w Rosji, Polsce i tam, gdzie istnieje możliwość zaczynania życia od nowa.

Film „Sługa narodu” o tym wszystkim opowiada, a jego główny bohater jest lekarstwem na bolączki, które dręczą innych bohaterów filmowej opowieści.

W jednej ze scen filmowy Prezydent Wasyl Gołoborotko, nie chce podpisać porozumienia z MFW, ponieważ jednym z warunków jest zgoda na nieograniczony wyrąb i eksport nieprzetworzonego drewna na Zachód.

Wszyscy na Ukrainie wiedzą, że był to jeden z podstawowych warunków na jaki musiał zgodzić się Poroszenko, aby została podpisana umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską.

Film „Sługa narodu” tylko przypomniał Ukraińcom o tym warunku, a na co dzień kwestie te poruszają ekolodzy, którzy widzą w jak zastraszającym tempie „łysieją” Karpaty, Bukowina i Wołyń oraz obwody tarnopolski, żytomierski i kijowski.

Według danych Państwowej Służby Statystyki Ukrainy znad Dniepru rocznie eksportuje się drewno o wartości 1,1 mld dolarów.

Na eksport w formie nieprzetworzonego surowca trafia 70 proc. wycinanych drzew.

Serial „Sługa narodu” jest swego rodzaju brykiem z historii Ukrainy ostatnich lat.

O tym, że Ukraińcy zapoznali się z jego treścią świadczy wynik wyborczy Zełenskiego.

Natomiast to czy Zełenski stanie przed problemami filmowego Gołoborotko rozstrzygnie się 21 kwietnia.

Jeśli scenariusz filmu zamieni się w rzeczywistość dla Zełenskiego, to jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.

Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Warszawa

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

loading...
loading...
LIVE AKTYWNY KLIKNIJ ABY WYŚWIETLIĆ
TRANSMISJA ZAKOŃCZONA
%d bloggers like this: