Znaczna część naszego społeczeństwa wciąż marzy, żeby w Polsce było jak na Zachodzie. Gonimy ten Zachód i gonimy, a jesteśmy daleko w tyle. Dlaczego Polska jest państwem peryferyjnym?

Rozmowa na temat tego, w jakim miejscu znajduje się nasze państwo, jak funkcjonują jego instytucje publiczne, co myślimy o otaczającej rzeczywistości, powinna się zaczynać od refleksji na temat naszego miejsca w światowym podziale pracy. Ta nieustająca licytacja, komu zawdzięczamy wzrost gospodarczy i kto najbardziej przyczynił się do tak dynamicznego rozwoju, nie powinna przesłaniać zasadniczej kwestii – strukturalnie, a więc w skali czasowej liczonej stuleciami, znajdujemy się w pozycji podporządkowanej.

Co to znaczy?

[the_ad id=”47093″]

Obecnie się rozwijamy, ale ten proces jest związany z rynkiem niemieckim i naszą rolą podwykonawcy. Teraz ta współpraca wygląda dobrze: jest przepływ kapitału, a nawet w pewnym zakresie nowych technologii oraz innowacji. Ale w tym układzie bierzemy to, co zaawansowane, a dajemy to, co niskoprzetworzone. Konkurujemy ciągle tanią siłą roboczą, jesteśmy kapitałowo i technologicznie uzależnieni. Dziś nie przeszkadza nam to we wzroście, ale w długiej perspektywie to sytuacja ryzykowna.

„SPOWOLNIENIE GOSPODARCZE W EUROPIE JEST JUZ FAKTEM”