Internet – czyli jak was śledzą szpiegują i…

SUMA OCEN
Our Reader Score
[Total: 0 Average: 0]

Czy zdarzyło się wam, że Internet proponował reklamę dotyczącą na przykład niedawno odbytej przez was rozmowy telefonicznej? To tak naprawdę nic nowego – historia szpiegostwa cybernetycznego w przeglądarkach internetowych liczy ponad dziesięć lat.

Jeszcze w 2007 roku wykryto, że samochody Google śledziły radary pogodowe zainstalowane na ulicach. Teraz do wiadomości publicznej dotarło, że służby Google w iPhone i Android przechowują dane na temat lokalizacji użytkowników na urządzeniu mobilnym, nawet gdy geolokalizacja jest wyłączona. Profesor katedry bezpieczeństwa cybernetycznego wydziału informatyki, inżynierii i środowiska antropogenicznego Uniwersytetu w Ulsterze Kevin Carran podzielił się z agencją Sputnik swoim zdaniem w tej sprawie.

Wszystko przez reklamę. W minionym kwartale Google zarobił na niej 32 miliardy dolarów. Bardzo ważne znaczenie dla tej przeglądarki ma śledzenie waszej lokalizacji, w ten sposób zapewnia się reklamodawcom dane demograficzne i na temat regionów, co pozwala im na opracowywanie reklamy przeznaczonej specjalnie dla mieszkańców określonych terenów. W rezultacie zwiększają się zyski. Firma będzie was zapewniać, że za pomocą geolokalizacji będziecie otrzymywać reklamę kontekstową i usługi wyższej jakości, i w pewnej mierze jest to prawdą. W rzeczywistości jednak problem polega na tym, że w waszym urządzeniu jest możliwość wyłączenia geolokalizacji.

— Do czego może doprowadzić nadużycie informacji? Czy może to narazić ludzi na niebezpieczeństwo?

— Zdecydowana większość urządzeń mobilnych korzysta z usług i aplikacji Google —  są to zarówno Android, jak też iOS. Pozwala to na śledzenie lokalizacji użytkowników. Ta funkcja Google działa absolutnie nie tak, jak sobie wyobrażacie, zwłaszcza gdy ją wyłączycie. Najprawdopodobniej niektórzy nigdy nie przeglądali swojej historii lokalizacji w Google. Można tam zobaczyć, gdzie przebywaliście, z dokładnością co do ulicy, a także jakie zdjęcia były robione w tym czasie. W rozdziale „Moja aktywność” przechowywana jest historia wyszukiwań, dane dotyczące tego, ile razy korzystaliście z WhatsAppa i innych aplikacji. Czyli jest to bardzo szczegółowa, poufna informacja o was, do której żadne osoby trzecie nie powinny mieć dostępu. Nikt, rzecz jasna, nie życzy sobie śledzenia swej lokalizacji, jednak w tym przypadku należy pamiętać, że nieważne, z jakiego urządzenia korzystacie: jeśli posługujecie się usługami Google, jesteście śledzeni — podsumował ekspert.

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

I MIĘDZY INNYMI DLA TEGO TWIERDZĘ KATEGORYCZNIE ŻE „INTERNET ” POWINIEN ZOSTAĆ ZNISZCZONY

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

całkiem nie dawno na Y.T zamieściłem film o tym kogo najbardziej na świecie ścigaja i tropia służby największych potęg gospodarczych i militarnych …….. NIESTETY KONTO ZOSTAŁO ZLIKWIDOWANE A FILMY SKASOWANE I TO TAK SKUTECZNIE ZE NAWET W PAMIĘCI PRZEGLĄDAREK INTERNETOWYCH NIEMA ANI ŚLADU 🙂

między innymi również film o tematyce powyższej

ALE DZISIAJ ZROBIĘ PRZYPOMNIENIE TEGO TEMATU NA MOIM KANALE ZAPRASZAM

https://jackcaleib.com/kanal/jackcaleib

32 komentarze do “Internet – czyli jak was śledzą szpiegują i…”

  1. „Innymi słowy pisząc Polacy Słowianie m.in. Lech, Czech i Rus zamieszkiwali oraz rozmnażali się przez okres 4931 lat przed stworzeniem świata zanim ich bożek jahwe miał to uczynić !!! Teraz rozumiem dlaczego wielu Słowian posiada niebieskie oczy. Otóż wykształciły się one w ciemności gdy przyszło szukać partnerki po omacku, bo przecież dopiero ich jahwe zapalił światło.” :
    https://rafzen.wordpress.com/2018/08/20/legenda-stala-sie-prawda-a-prawda-legenda/

    1. Trochę bredzisz ale coś w tym jest. Odkąd jestem na tym świecie zawsze czułam się Polką i Słowianką, w mojej rodzinie wszyscy rodzą się jako blondyni i mają niebieskie oczy, mamy silne geny słowiańskie. Wiem, że jest Bóg i zostałam stworzona, Jego ręce utworzyły mój mózg i pamiętam Jego głos. Nie, nie było tam ciemności, widziałam Jego postać. Niestety nie znam Jego imienia, zapomniał się przedstawić :))) Pamiętam co powiedział, „to ostatnie ogniwo”. ON zawsze mówi krótkimi słowami i rzeczowo, jest ekstra mądry. Coś jeszcze – albo mówi po polsku albo tak, że Polak rozumie co ON mówi, ja słyszałam po polsku. Może np. Francuz słyszałby po francusku. Bóg przemawia do nas tak abyśmy rozumieli Jego słowa. Tęsknię za Nim.

  2. Więc trzeba im tych informacji dostarczać jak najwięcej, kto czytał Lema wie o co chodzi:
    Wyprawa szósta, czyli jak Trurl i Klapaucjusz demona drugiego rodzaju stworzyli, aby zbójcę Gębona pokonać

    1. Poszedł zbójca z dyplomem do drugiej piwnicy, nałomotał tam blachami, naklął się,nakopał żelastwa, nabrodził w nim, aż wyciągnął spod blach starą beczkę pustą, żelazną,zrobił w niej malutką dziurkę i wraca, a właśnie nadchodzi Trurl z Demonem w ręku. Beczka była pełna zgniłego powietrza, że nos chciał odpaść, gdy się go do otworka zbliżyło, ale Demonowi nie robi to żadnej różnicy; posadził Trurl tę okruszynę okrakiem nad dziurką, na beczce, założył u góry wielki bęben z taśmą papierową, podprowadził ją pod pisaczek brylantowy, który z ochoty już się trzęsie, i zaczęło się wystukiwanie—stuk— — puk, stuk— puk, jak w jakim urzędzie telegraficznym, lecz milion razy szybciej. Tylko drżało i wibrowało maleńkie pióreczko z brylancikiem na koniuszku, a wstęga z informacją jęła powoli spływać, zapisana, na bardzo brudną i wyjątkowo zaśmieconą podłogę piwnicy. Siadł obok beczki zbój Gębon, podnosi do stu oczu wstęgę papierową i odczytuje, co też tam wyławia Demon, jako sitko informacji, z atomowego podskakiwania wiecznego; i tak zaraz pochłonęły go te ważkie treści, że ani widział, jak obaj konstruktorzy czym prędzej wyszli z piwnicy, wzięli statek swój za stery, szarpnęli raz, drugi, trzeci, aż wydobyli go z owej zapadni, w którą ich zbój wtrącił, wskoczyli do środka i pomknęli przed siebie tak szybko, jak się tylko dało, albowiem wiedzieli, że choć ich Demon działa,domyślali się zarazem, że działania tego rezultaty obdarzą Gębona bogactwem większym od upragnionego. Ów zaś siedział o beczkę oparty i w popiskiwaniu pisaka brylantowego,którym Demon spisywał na wstędze papierowej wszystko, czego się od atomów drgających dowiadywał, czytał o tym, jak się wije arlebardzkie wiją i że córka króla Petrycego z Labaudii zwała się Garbunda, i co jadł na drugie śniadanie Fryderyk II, król bladawców, nim wojnę wypowiedział Gwendolinom, i ile powłok elektronowych liczyłby sobie atom termionolium, gdyby taki pierwiastek był możliwy, i jakie są wymiary dziurki tylnej małego ptaszka, zwanego kurkucielem, którego na swych rozamforach malują Marłajowie Wabędzcy, jak również o trzech smakach poliwonnych szlamu oceanicznegona Wodocji Przyzrocznej, i o kwiatku Łubuduku, który myśliwych staromalfandzkich walisiarczyście na odlew, świtem wzruszony, i jak wyprowadzić wzór na dostawę kątapodstawy wieloboku, ikoseadrem zwanego, i kto był jubilerem Fafucjusza, rzeźnikamańkuta Buwantów, i ile pism filatelistycznych będzie wychodziło w roku siedemdziesięcio tysięcznym na Morkonaucji, i gdzie znajduje się trupek Cybrycji Kraśnopiętej, którą gwoździem przebił po pijanemu niejaki Malkonder, i czym się różniMaciąg od Naciągu, a także kto ma najmniejszą w Kosmosie pielownicę wzdłużną idlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą, i na czym polega gra zwana BalansyerZadni Ściągany, i ile było ziarenek lwichwostu w tej kupce, co ją Abrukwian Polistny nogątrącił, kiedy się pośliznął na ósmym kilometrze szosy albacjerskiej w Dolinie WzduchówSzedziwych— i pomału diabli go zaczynali brać, bo już mu świtało, że wszystkie owe całkiem prawdziwe i ze wszech miar sensowne informacje zupełnie nie są mu potrzebne,gdyż robił się z tego groch z kapustą, od którego głowa pękała, a nogi drżały. A DemonDrugiego Rodzaju działał z szybkością trzystu milionów informacji na sekundę i milamiskręcała się już papierowa taśma, i z wolna pokrywała zwojami zbója dyplomowanego, omotując go jakby białą pajęczyną, a brylancik pisaka drgał jak szalony i wydawało się zbójowi, że zaraz już dowie się rzeczy niesłychanych, takich, które mu oczy na Istotę Bytu otworzą, więc wczytywał się we wszystko, co leciało spod brylancika, a były to pieśni opilcze Kwajdonosów i rozmiary pantofli nocnych na kontynencie Gondwana, z pomponami, i grubość włosów, które rosną na czole miedzianym paciornika węburczego, i szerokość ciemiączka mowląt pasiebnych, i litanie zaklinaczy harmęckich dla obudzenia wielebnego Ćpiela Grosipiulka, i owerdiery diukońskie, i sześć sposobów warzenia zupki grysikowej, i trutka dobra na stryjny, i sposoby łechtania ckliwego, i nazwiska obywateliBałowierni Cimskiej na literę M się zaczynające, i opisy smaku piwa grzybkiem nad—psutego…Aż mu w oczach zamrowiło i wrzasnął wielkim głosem, bo miał dość, lecz już go Informacja trzystu tysiącami mil papierowych spowiła i spętała, że nie mógł się ruszyć i musiał czytać dalej, o tym, jaki początek drugiej „Księgi dżungli” napisałby RudyardKipling, gdyby go wtedy brzuch bolał, i o czym myśli zmartwiony niezamęściem wieloryb,i jakie są zaloty miłosne muchatek trupnych, i jak można załatać stary worek, i co to jeststrzybło, i czemu się mówi szewc i krawiec, a nie krawic i szewiec, a także ile możnanaraz mieć siniaków. Potem zaś przyszła długa seria rozróżnień między trelami imorelami: że pierwsze są łyse, a drugie mają włoski, a dalej— jakie są rymy do i jakimi słowy obraził papież Ulm z Pendery antypapieża Mulma, i kto magrajnicę grzebienną. Wtedy bardzo już rozpaczliwie usiłował się wydobyć z matni papierowej, lecz rychło osłabł; odpychał taśmy, darł je i odrzucał, lecz miał zbyt wiele oczu, aby się chociaż przed niektóre jakieś nowe nie dostały informacje, więc z musu się dowiedział, jakie są kompetencje stróża domowego w In— dochinach i dlaczego Nadojderowie z Flutorsji wciąż mówią, że ich zawiało. Lecz wtedy zamknął oczy i znieruchomiał, przywalony lawiną informacyjną, a Demon dalej owijał go i spowijał papierowymi bandażami, karząc straszliwie zbója Gębona dyplomowanego za jego łapczywość bezmierną wiedzy wszelakiej.Po dzisiaj siedzi tak ów zbójca na samym dnie swoich śmieciar i śmietnic, górami papieru nakryty, a w półmroku piwnicznym najczystszą iskierką drży i trzęsie się pisaczek brylantowy, notując wszystko, co Demon Drugiego Rodzaju wyłuskuje z pląsów atomowych powietrza, które płynie przez dziurkę starej beczki; i dowiaduje się, gwałcony informacji potopem, Gębon nieszczęsny różności nieskończonych o pomponach, karakonach i o własnej przygodzie tu przedstawionej, bo i ona znajduje się na którymś kilometrze wstęg papierowych— jak również innych historii oraz przepowiedni losów wszelkiego stworzenia aż po zagaśnięcie Słońc; i nie ma dlań ratunku, gdyż tak go srodze konstruktorzy ukarali za napaść zbójecką— chyba że się wreszcie kiedyś wstęga skończy,bo papieru zabraknie.Библиотека «Артефакт»—

  3. „inwigilacja jest produktem, wytworzonym. Pytanie przez co. Terroryzm nie jest jedynym środkiem na który odpowiedzią jest inwigilacja. NWO, nie obywatele mają głos a rządzący i ich naczelni. coś nie podoba się obywatelom, i tu przychodzi inwigilacja. Kradzieże, kłamstwa rządowe, inwigilacja. Opinia publiczna ma się niczego nie dowiedzieć. Inwigilacja jest po to by zataić prawdę, i trzymać obywateli w kłamstwie. czyż nie tak?” „powiedzmy że ktoś podsłuchał rozmowę na jego temat, rozmawiający nie wiedzieli że ktoś ich podsłuchuje. Więc dowiedziawszy się o czym rozmawiają, ta osoba może zaprzeczyć przedwcześnie przygotowując przemówienie i trzymać zdanie w kłamstwie. to też jest inwigilacja, czyż nie?” „przestępcy nie są tylko na ulicy. Przestępcami nie są tylko obywatele. Przestępcami nie są tylko cywile. Dajcie mi wgląd we wszystko na świecie a udowodnię o czym mówię.”

  4. „gdy osoba zejdzie na drogę przestępstwa, z automatu jest przestępcą. pytanie kto, i kiedy. i czy będzie mówić prawdę gdy dokona czegoś niezgodnego z prawem.”

    1. „możecie sobie z tego sprawy nie zdawać, ale ci którzy inwigilują to dla nich każdy jest potencjalnym przestępcą”

      1. „czyli dokładnie każda osoba dla nich jest przestępcą, bo gdyby nie inwigilowali nie było by właśnie tak”

          1. och, to już w komunizmie mówili „dajcie nam kogoś a paragraf się na niego znajdzie”, nic nowego nie wymyślili

    1. Nigdzie nie zniknęli.
      Po prostu rejestrowali się kilka razy na różne dane.
      Frajerów do strzyżenia w podatkach nigdy nie zabraknie.

        1. Frajerami są ci, którzy pracują i płacą podatki dla Niemców i imigrantów na terenie Niemiec.
          Frajerami są państwa kolonialne Niemiec (np. Polska).
          Niemcy mogą sobie zaprosić nawet miliard imigrantów.
          Jeśli reszta Europy zasponsoruje bez problemów to tak będzie.

            1. Nie Niemcy zapraszają tylko władze Niemiec.
              Władze Niemiec chcą imigrantów do roboty, bo rdzenni mieszkańcy chcą coraz więcej zarabiać.
              Będzie kryzys imigracyjno-socjalny.
              Na YT:
              Kryzys imigracyjny niemiecki polityk wygadał się o co tu chodzi Low, 480×360

              To samo mamy w Polsce.
              Ludzie chcieli więcej zarabiać to władza w Polsce sprowadziła sobie imigrantów z Ukrainy.

              Mądrych i kumatych ludzi zastępujesz głupkami i rządzisz dalej ciemnym ludem.
              O to chodziło, chodzi i będzie chodzić.
              Kontrola i regulacja wszystkiego działa najlepiej na otępiałych osobnikach.

  5. 30 lat temu człowiek kartofle motyką redlił i proszę jakich czasów dożył. Pozdrawiam Państwa.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!