Dwanaście strasznych dni…!! dowiedzcie się katolicy i bezbożnicy !!!

SUMA OCEN
Our Reader Score
[Total: 0 Average: 0]

Pogląd o ubogim Jezusie przywędrował do Polski wraz z zakonami franciszkańskimi. To one ukazały Jezusa jako ubogiego syna ludu – mówi prof. Zbigniew Mikołejko.

– Panie profesorze, Jezus jest postacią biblijną czy historyczną?

*Prof. Zbigniew Mikołejko: – Od chrztu w Jordanie, czyli podjęcia przez Jezusa działalności publicznej, znamy fakty przemawiające za tym, że istniał naprawdę. Z drugiej strony ewangelie opisujące życie Jezusa mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, ich autorzy przecież go nie znali. Nasza wyobraźnia bożonarodzeniowa i obrzędowość wywodzi się przy tym m.in. z ewangelii, które nie zostały uznane za kanoniczne. Mam na myśli choćby tradycje związane z szopką i osiołkiem. Ewangelii w ogóle nie można traktować jako kronik życia Jezusa – to teksty religijne operujące językiem symboli zrozumiałym dla ludzi żyjących w czasach i miejscach, w których powstawały.

– Kościół nie ukrywa, że ewangeliczne opowieści o Jezusie mają charakter umowny. Podobnie jak data jego urodzenia. W wydanej przed dwoma laty książce „Jezus z Nazaretu” Benedykt XVI potwierdził, że podawana data urodzin Jezusa jest błędna.

– Mnich Dionizy Mniejszy (Mały), który na polecenie papieża Jana I układał w VI w. kalendarz, pomylił się przy obliczaniu roku urodzenia Jezusa. I można przyjąć, że Jezus urodził się sześć-siedem lat wcześniej. Nieznana jest też długość jego życia. Obecnie twierdzi się, że umarł w wieku 36-37 lat, a więc zgodnie z kalendarzem chrześcijańskim ok. 29 r. „po narodzeniu Chrystusa”. Największy szkopuł jednak tkwi w dniu i miesiącu urodzenia Jezusa. Zgodnie z przekazami urodził się – według kalendarza żydowskiego – w miesiącu nisan, czyli w marcu-kwietniu. Przyjęcie tej daty spowodowałoby jednak nałożenie się Bożego Narodzenia na okres paschalny, wielkanocny. Aby rozdzielić te dwa momenty, zaczęto poszukiwać bardziej stosownego dnia. Pojawiały się różne pomysły. Ostatecznie wybrano na datę narodzin Chrystusa dzień święta Mitry, który miał się urodzić 25 grudnia – ten dzień obchodzono w Rzymie jako święto Słońca Niezwyciężonego. Mitraizm był zarazem największym konkurentem chrześcijaństwa, a kult Mitry w pierwszych wiekach naszej ery był znacznie bardziej rozpowszechniony niż kult Jezusa.

Dwanaście strasznych dni

– Wyznaczenie na soborze w Nicei w 325 r. daty narodzenia Jezusa na 25 grudnia miało wymazać pamięć o Mitrze?

– Nie tylko o nim, ale także o urządzanych w okresie przesilenia zimowego w Rzymie Saturnaliach – karnawale ku czci boga Saturna, kiedy obdarowywano się prezentami. 25 grudnia jest zresztą bardzo ważny we wszystkich religiach. To bowiem pierwszy dzień, w którym za sprawą obrotu ciał niebieskich przybywa światła. Ciemność zaczyna być przezwyciężana przez światło, zło przez dobro, materia zaś przez to, co duchowe. Do dziś w starych kulturach europejskich zachowała się pamięć o tzw. 12 strasznych dniach – okresie między 25 grudnia a 6 stycznia. Właśnie wtedy rozgrywa się najzacieklejsza walka życia i śmierci, światła i mroku, demonii i boskości. Złe moce i ciemność zaczynają co prawda ustępować, ale wciąż stawiają zacięty opór. W Polsce świętowanie Bożego Narodzenia zachowało to bardzo archaiczne podglebie. Siedzimy obok zielonego drzewka, w kręgu światła, a na zewnątrz szaleją złe moce. Symbolizujące życie zieleń i iluminacja mają je odpędzić. Podobną funkcję spełniają fajerwerki w sylwestra (święto ustanowione w IV w. przez papieża Sylwestra) – pierwotnie nie symbolizowały one radości z nadejścia nowego roku, lecz odstraszały zło. Ten okres kończy 12. noc, podczas której odbywały się szalone zabawy karnawałowe i maskarady. W tę noc dzieje się dramat Szekspira „Wieczór Trzech Króli” – w oryginale nosi on tytuł „Twelfth Night, or What You Will („Dwunasta noc, czyli co chcecie”). W 12. noc w wywróconym na opak świecie wszystko jest dozwolone: chłopiec jest dziewczyną, dziewczyna chłopakiem, książę wygnańcem, wygnaniec księciem, kapłan błaznem, a błazen kapłanem.

– Ten kalendarz bożonarodzeniowy wygląda na bardzo pogmatwany.

– Jest bardziej pogmatwany, niż myślimy. Święta stanowią wyrwę w chronos, czyli czasie wyznaczanym przez ruchy ciał niebieskich: wszystko się rodzi, rozwija i przemija. Święta są wyrwą w tym czasie linearnym, wyznacza je kairos – szczególny moment w czasie, zastygnięcie przeszyte świętością. Ten czas nie płynie linearnie, lecz biegnie po kole, obraca się w cyklu rocznym, powtarzając wydarzenia – także te z Betlejem i Nazaretu. Nie ma tu czasu przeszłego, jest wyłącznie czas teraźniejszy. Nieprzypadkowo śpiewamy: „Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina”, „Jezus malusieńki leży wśród stajenki”, „Aniołowie się radują”. W tym czasie cyklicznym dochodzi do otwarcia wielkiego przestworu (przestrzeni) znoszącego wszelkie granice. Umarli mieszają się z żywymi – mamy tego liczne ślady w polskim świętowaniu Bożego Narodzenia. Choćby pusty talerz, o którym mówimy eufemistycznie, że jest przeznaczony dla osoby w podróży. O jaką podróż chodzi? Ano o tę, do której stroiły się w sute futrzane czapy panie uwiecznione na XVII-, XVIII-wiecznych portretach trumiennych. Na świątecznym stole mamy mak, który kojarzy się ze snem, śmiercią, podobnie jak grzyby i susz. W tym czasie zawieszenia bogowie, ludzie i zwierzęta mówią jednym głosem, jak było w mitycznych początkach. Nawiązuje do tego zwyczaj podawania zwierzętom domowym opłatka. Święta to także czas niegotowości – pełnego paradoksów i sprzeczności procesu stawania się. Genialnie opisuje to Franciszek Karpiński w kolędzie: „Bóg się rodzi, moc truchleje, / Pan niebiosów obnażony! / Ogień krzepnie, blask ciemnieje, / Ma granice Nieskończony. / Wzgardzony, okryty chwałą”. Tym stanem niegotowości świata Karpiński objął również dzieloną przez zaborców Polskę – pobłogosławiona przez boże dziecko wyjdzie z opresji.

Ubogi syn ludu

– W tej samej kolędzie są słowa: „Śmiertelny Król nad wiekami! / A Słowo Ciałem się stało / I mieszkało między nami”. Połączenie w postaci Jezusa boskości i cielesności nie było dla wczesnych chrześcijan oczywiste.

– Wokół tej sprawy toczyły się nieustannie zażarte spory. Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola, który dał początek nestorianom, przekonywał, że nie da się pogodzić w Jezusie dwóch natur: boskiej i ludzkiej, bo one występują osobno. Z kolei arianie twierdzili, że Jezus ma tylko jedną naturę – ludzką, do rangi Boga został podniesiony przez ojca. Adopcjanie traktowali Jezusa jako człowieka adoptowanego przez ojca, gnostycy uważali go za niższego Zbawcę, różnego od czysto duchowego Chrystusa. Kościół ormiański i inne Kościoły monofizyckie widziały w Jezusie jedną naturę – monos physis – bosko-ludzką, zmieszaną jak światło. Dopiero po soborze nicejskim zaczyna się upowszechniać idea współistnienia w Jezusie dwóch natur – boskiej i ludzkiej.

– Od kiedy zaczęto świętować Boże Narodzenie?

– Pierwsi chrześcijanie świętowali tylko agapę – wspólny posiłek niedzielny. Przez 300 lat chrześcijanie nie obchodzili Bożego Narodzenia. Jego świętowanie ma związek z uznaniem chrześcijaństwa za równoprawną religię w Cesarstwie Rzymskim, a następnie podniesieniem jej do rangi religii państwowej i zakazaniem kultów pogańskich. Te wydarzenia odnoszą się do IV w. Jednak musimy pamiętać, że w tamtych czasach Kościół nie funkcjonował jako jedna hierarchiczna struktura. Istniało pięć patriarchatów i wiele rozproszonych Kościołów czy wręcz grup lokalnych, które posługiwały się różnymi ewangeliami, różnymi opisami życia Jezusa, ustanawiały własne porządki i kalendarze świąteczne. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero od soboru nicejskiego. Pod koniec IV w. – po ostrych sporach i walkach – uzgodniono kształt Nowego Testamentu.

– Te spory i walki ominęły ziemie polskie, na które chrześcijaństwo dotarło w drugiej połowie X w. Urodzony w stajence, ubogi Jezus był postacią bardzo bliską ludowi polskiemu, co znalazło odbicie w kolędach.

– Pogląd o ubogim Jezusie przywędrował do Polski wraz z zakonami franciszkańskimi, np. bernardynami i kapucynami. Franciszkanie dali bliskie pogańskim mieszkańcom naszych ziem poczucie jedności świata kosmicznego, boskiego, ludzkiego i przyrodniczego. Św. Franciszek ukazywany jest do dziś w otoczeniu zwierząt, które – jak nauczał – są równie miłe Bogu jak ludzie. I to franciszkanie ukazali Jezusa jako ubogiego syna ludu, którym on nie był. Jezus i jego uczniowie pochodzili – mówiąc dzisiejszym językiem – z klasy średniej. Jezus nie był synem cieśli – faceta z hebelkiem, lecz architekta i budowniczego domów o konstrukcji drewnianej, człowieka wysokiej specjalizacji. Franciszkanie zaś upowszechnili obraz Jezusa w żłobie, urządzili szopki przedstawiające stajnię betlejemską z Jezusem, Marią, Józefem, pasterzami, bydłem i owcami. Szukali skutecznych form zbliżenia ludu i Boga – musiały one być proste i dopasowane do poziomu wiernych.

Symbol chłopskiego losu

– Spis ludności mojej wsi z 1849 r. uwzględnia lokatorów kurnika. Urodzenie się dziecka w stajni w Polsce przez wieki nie budziło zdziwienia.

– To się odnosi nawet do wieku XX, warunki życia na wsi były koszmarne. Ale uludowienie Chrystusa – to trzeba wyraźnie podkreślić – jest wtórne. Nie byłoby go pewnie, gdyby w Polsce nie została zaszczepiona religijność typu franciszkańskiego. Zresztą ta religijność franciszkańska najpierw została przekazana szlachcie, a potem – w XVIII-XIX w. – zeszła do chłopów. Religijność ludowa miała charakter naśladowczy, nie była wytworem oryginalnym. Pokazał to w swoich pracach wybitny socjolog kultury i religii Stefan Czarnowski. Wcześniej chłop przychodził do kościoła, niewiele rozumiejąc z tego, co mówił ksiądz. Przeceniamy zresztą religijność średniowiecza. Przeciętny rycerz krzyżacki – członek zakonu zaliczanego do elity intelektualnej Europy – był niepiśmienny, znał na ogół jedynie dwie modlitwy: „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”. Nie możemy dziś zrozumieć, jak niski był poziom wiedzy i wyobraźni ludu.

W „Chłopach” Reymonta, których akcja toczy się w czasach dość nam bliskich, bo w ostatniej dekadzie XIX w., wędrowny dziad opowiada mieszkańcom Lipiec o Jezusie, który ma psa Burka i chodzi na odpust do pobliskiej miejscowości. A oni w to wierzą.

– Chłop do czasu zniesienia pańszczyzny – w zaborze rosyjskim dokonanego dopiero w 1864 r. – żył w przestrzeni o średnicy 14 km. Jego horyzont nawet w sensie dosłownym był bardzo ograniczony. Chłopi byli niepiśmienni, odcięci od świata i kultury. To, co nazywamy tradycyjnymi polskimi kolędami, jest wytworem miast i szlachty, dopiero potem nastąpiło ich uludowienie.

Drewniane figurki Chrystusa Frasobliwego uchodzą za oryginalny wytwór kultury ludowej.

– Nic bardziej błędnego. Wizerunek Chrystusa Frasobliwego upowszechnił się w Kościele po czarnej zarazie w 1348 r., która doprowadziła do śmierci co najmniej 30% mieszkańców Europy. Chrystus Frasobliwy – umęczony, biczowany, ociekający krwią – zastąpił dominujący wcześniej obraz Pantokratora, Chrystusa rządzącego światem, wielkiego sędziego, zwycięzcy grzechu i śmierci. Natomiast symbolem chłopskiej troski i współczucia, chłopskiego losu stał się kilka wieków później. Było to związane z pogorszeniem się sytuacji chłopów. W XVI w. niektórzy chłopscy synowie mogli skończyć Akademię Krakowską, zostać jak Klemens Janicki poetami, a nawet biskupami. To jednak się kończy, narasta zniewolenie chłopa. W XVIII w. jada on gorzej niż 200 lat wcześniej. Chłop spada na sam dół drabiny społecznej, towarzyszy temu narastające zniewolenie i rasizm społeczny ubrany w teorię „chama” wywiedzioną z Biblii.

– Chłop chamem jest i basta…

– Zgodnie z biblijnym przekazem, cała Ziemia zaludniła się potomkami Noego, który miał trzech synów: Sema, Jafeta i Chama. Za przewinienie wobec ojca Cham wraz z potomstwem zostali przeklęci i wyznaczono im rolę najniższych sług potomków pozostałych braci. Sprowadzeni do roli „chamów” chłopi nie mieli szans na poprawę swego losu. Dawano ją potomkom Sema – kiedy Żydzi, np. frankiści (członkowie żydowskiej grupy religijnej kierowanej przez Jakuba Franka, opisanej przez Olgę Tokarczuk w „Księgach Jakubowych”), przechodzili na katolicyzm, stawali się automatycznie szlachtą. Cham pozostawał chamem. To z czasem wywołało dzikie bunty chłopskie połączone z rzezią i pożogą, takie jak rabacja galicyjska z 1846 r. pod wodzą Jakuba Szeli. Towarzyszył jej przy tym przekaz, że Najjaśniejszy Pan, czyli wiedeński cesarz, w zapusty zawiesił na trzy dni dziesięć przykazań i można rżnąć „ciarachów” powyżej 12. roku życia: szlachtę, mieszczan, księży, pracowników dworów (tylko mężczyzn, z kobietami, jak planował Szela, chłopi mieli się pożenić i stworzyć nową rasę).

– Rżnęli ich nawet piłami.

– Ten obraz przywołuje Pan Młody w „Weselu”: „Myśmy wszystko zapomnieli; mego dziadka piłą rżnęli…”. Skazani na bydlęcy los chłopi dawali upust swoim uczuciom i emocjom najczęściej w wyobraźni religijnej. Chrystus Frasobliwy – cierpiący, współczujący, dający pocieszenie i nadzieję odtrąconym – przemawiał do nich, dodawał otuchy.

Spór o koronę

– „Chrystus się rodzi, nas oswobodzi”.

– No właśnie.

– Z drugiej strony w XIX w. pojawia się odwołujące się do Jezusa hasło z zupełnie innego pnia społecznego: „Polska Chrystusem narodów”.

– Mesjanizm miał korzenie w średniowiecznych ruchach milenarystycznych, które głosiły, że wraz z rokiem 1000 nadejdzie okres panowania Boga na Ziemi. Teolog Joachim z Fiore (zm. w 1202 r.) przekształcił je w całą teorię, przesuwając termin nadejścia Królestwa Bożego. Z dokonanego przez niego podziału na trzy epoki historyczne (Ojca, Syna i Ducha Świętego) skorzystał Hegel w rozważaniach nad tym, czym są dzieje – chaotyczną chmarą faktów pozbawionych logosu, duchowego rdzenia, czy też pewnym porządkiem. W tym problemie zawiera się także pytanie o sens cierpienia w historii. Hegel uznał, że w historii jest porządek religijny, zawiera się on w rozwoju absolutnego ducha. Gdy przejdzie przez fazę ducha subiektywnego i obiektywnego, gdy się wypełni, nastąpi koniec historii – wypełni Absolut, co w religijnych wizjach odpowiada Królestwu Niebieskiemu. Te poglądy oddziaływały na Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego i Augusta Cieszkowskiego, którzy dostrzegli w Polsce cierpiącego Jezusa, mogącego zbawić narody Europy. Mesjanizm polski był mesjanizmem elit. Ale nie byliśmy wyjątkowi, co pokazał w pracach sprzed ponad 100 lat Marian Zdziechowski – w Europie Środkowo-Wschodniej mieliśmy całe mnóstwo mesjanizmów, m.in. mesjanizm litewski, rosyjski, ukraiński.

– Jeśli nie „Polska Chrystusem narodów”, to może „Chrystus królem Polski”? Wciąż aktywne są ruchy intronizacyjne, które domagają się koronacji Jezusa na króla Polski. Nawoływał do tego z trybuny sejmowej w 2006 r. poseł Prawa i Sprawiedliwości. Dwa lata temu we wszystkich kościołach odczytano list biskupów sprzeciwiających się intronizacji.

– To oczywiste stanowisko, bo koronacja oznaczałaby wpisanie Jezusa w konkretny porządek polityczny. Tymczasem od czasu Soboru Watykańskiego II katolicyzm nie utożsamia się z żadną opcją społeczną, polityczną czy światopoglądową ani z żadną partią. Rzeczywistość świecka nie da rady zawłaszczyć Jezusa, nawet podnosząc Chrystusa do roli monarchy.

*Prof. Zbigniew Mikołejko – filozof i historyk religii, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk

14 komentarzy do “Dwanaście strasznych dni…!! dowiedzcie się katolicy i bezbożnicy !!!”

  1. http://niewygodne.info.pl/index.htm

    POLECANE INFORMACJE i OPINIE:
    Władza sporo nas kosztuje. Na funkcjonowanie prezydenta, premiera i parlamentu wydamy w tym roku aż 851,2 mln zł

    2015 rok będzie rekordowy pod względem wydatków na władze. Utrzymanie kancelarii prezydenta, premiera i Sejmu będzie kosztowało polskiego podatnika aż 851,2 mln zł, czyli o ponad 57 mln zł więcej niż w roku ubiegłym.
    źródło: money.pl
    (2/01/2015)

    W 2015 roku znowu przybędzie urzędników. Wydamy na nich o 500 mln zł więcej. By żyło się lepiej!

    Rok 2015 będzie kolejnym, w którym przybędzie urzędników w administracji publicznej. Władza ma coraz więcej pomysłów na różnego rodzaju nowe instytucje, agencje i fundusze działające na koszt podatników. Dzięki temu na urzędnicze wypłaty wydamy o 500 mln zł więcej, niż w roku ubiegłym, a średnia pensja pracownika administracji przekroczy 4,8 tys. zł. By żyło się lepiej!
    źródło: rp.pl
    (2/01/2015)

    Dlaczego obecny prezydent dobrowolnie spotykał się z ludźmi szkolonymi przez sowieckie KGB i GRU? Dlaczego głosował przeciwko rozwiązaniu WSI?

    Na wizerunku Bronisława Komorowskiego pojawia się coraz więcej pęknięć i czarnych plam. Dobrowolnie spotykał się z ludźmi szkolonymi przez sowieckie KGB i GRU, a następnie jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciwko likwidacji WSI. Taka osoba nie może wzbudzać zaufania.
    źródło: fronda.pl
    (30/12/2014)

    Nagłe odwołanie kompetentnego członka zarządu PGNiG. Czyżby któraś z koleżanek pani premier była szykowana na jego miejsce?

    Rada nadzorcza PGNiG (zdominowana przez przedstawicieli rządu) nagle odwołała wiceprezesa Jerzego Kurellę, któremu przypisywane jest uchronienie spółki przed zapłatą gigantycznej kary umownej za fiasko kontraktu katarskiego związane z opóźnieniami budowy gazoportu w Świnoujściu. Plotki głoszą, że na jego stanowisko już czeka któraś z psiapsiółek pani premier. I nie jest przy tym istotne to, że nie będzie miała bladego pojęcia o zarządzaniu największą spółką gazową w Polsce.
    źródło: wyborcza.biz
    (30/12/2014)

    Skandaliczne zachowanie rządu Ewy Kopacz! Wstrzymuje ewakuację Polaków z objętego wojną Donbasu!

    Niekompetencja i nieudolność ekipy Kopacz sięga zenitu. Okazało się, że planowana na dzisiaj ewakuacja Polaków z objętego działaniami wojennymi Donbasu została wstrzymana. Z nieoficjalnych informacji wynika, że decyzję taką podjęła Ewa Kopacz po namowach byłej katechetki stojącej obecnie na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. To kolejny skandal obrazujący jacy nieudacznicy nami rządzą.
    źródło: niezalezna.pl / polskieradio.pl
    (29/12/2014)

    Unia Europejska zaniepokojona skalą korupcji w Polsce

    W raporcie na temat korupcji w Unii Europejskiej przygotowanym przez Komisję Europejską nasz kraj wypadł bardzo słabo. Gorzej jest tylko w Rumunii i Bułgarii. Z drugiej strony nie powinno to nas dziwić, skoro władza od kilku lat sama konsekwentnie zmiata pod dywan największe przekręty pokroju afery hazardowej, taśmowej czy stoczniowej.
    źródło: rmf24.pl
    (29/12/2014)

    L a w M a s t e r . p l

    To niesamowite! Banki o wartości 66 mld dolarów zostały sprzedane za… 2 mld!? Kto za to odpowie??!
    Sektor bankowy w Polsce na początku lat 90-tych był warty dziesiątki miliardów dolarów. Dzika prywatyzacja doprowadziła do sytuacji, w której zostały one sprzedane za ledwie ułamek swojej wartości. Warto podkreślić, że nadal żyją osoby (czasem nami rządzą), które są za to odpowiedzialne. Czy powinniśmy spróbować postawić je przed sądami za defraudacje majątku narodowego?
    źródło: wzzw.wordpress.com
    (28/12/2014)

  2. „Cham pozostawał chamem. To z czasem wywołało dzikie bunty chłopskie połączone z rzezią i pożogą, takie jak rabacja galicyjska z 1846 r. pod wodzą Jakuba Szeli. Towarzyszył jej przy tym przekaz, że Najjaśniejszy Pan, czyli wiedeński cesarz, w zapusty zawiesił na trzy dni dziesięć przykazań i można rżnąć „ciarachów” powyżej 12. roku życia: szlachtę, mieszczan, księży, pracowników dworów (tylko mężczyzn, z kobietami, jak planował Szela, chłopi mieli się pożenić i stworzyć nową rasę).

    – Rżnęli ich nawet piłami.”

    – Jakób Szela czyżby kastrowany bo dokonania i wyznawane poglądy miał czysto semickie (dokłądnie takie jak w ST jak zydzi wymordowywali Kaanan jako swoją „ziemię obłąkanych”).

    „Pomimo że Jakub Szela był analfabetą, w imieniu gminy Smarzowa, jako jej reprezentant (deputowany, plenipotent), ”

    – zbyt lukrowany życiorys ma ten degenerat na wiki by był tylko zwykłym chłopem. On bardziej na życiorys bolszewickiego rewolucjonisty wygląda żeby jewrogejsrtow użałało się nad jego losem „biednego dręczonego przez polskie kułactwo (szlachte) ….”.

  3. „Jezus i jego uczniowie pochodzili – mówiąc dzisiejszym językiem – z klasy średniej. Jezus nie był synem cieśli – faceta z hebelkiem, lecz architekta i budowniczego ”

    – jezus, prawdziwy, nie był ani żadnym zydem ani tym bardziej synem cieśli. Był bóstwem LUNARNYM znanym jako INDRA czy MARDUK jaki zstąpił z nieba by wyzwolić Narody od pożerającego świat nazizmu/ terroryzmu żydów.

    Dokładniej ujmując nazwa IESU (od jakiej się wziął jezus) pochodzi:

    „(wiki)(Marduk do pomocy w walce z Tiamat (żydostwem) (1400 pne)) pomocy miał siedem wiatrów i podarowane mu przez Anu cztery wichry.”

    od imion 4 podarowanych mu do pomocy WICHRÓW i jest IMIONAMI własnymi tych Wichrów.

    To imię a dokładniej symbolika związana z tym imieniem widoczna jest w godle(tamdze) POGAŃSKIEGO

    http://mistykabb.files.wordpress.com/2014/04/asparuch.jpg

    wtedy chana Asparuch (proszę nie dawać łapać na przymiotnik „bułgarski” to celowa sztuczka mająca rozczłonkować i odciąć Słowian od ich Huńskich przodków podobna tej z mieszkiem 1 odcinająca naszych przed przodków sprzed „nawrócenia” Polski na pustynny nazizm) którego syn Terwel znany jako Król Krak (tarcza, do czasu wyrżnięcia Piastów malowano KRUKA (też symbol ODYNA) nie orła jako godło Polski)) osiadł na tronie w Polsce (wakat po najeździe nazistów znanych jako żydzi, ashkenazi yude czy awarzy czy teraz kłamliwie chazarzy (kradzież nazwy uzywanej wczesniej przez Kaganat Słwoian)).

    Ten sam emblemat z imieniem jezusa widać także:

    http://mistykabb.files.wordpress.com/2014/04/zagadka.png

    w pogańskim do dziś TENGRYŹMIE, wierze jaka była wyznawana na terenach Słowian i wierze pokazującej dobitnie kto komu UKRADŁ skrót IESU wraz całym „jezusowym bajzlem”.

    Żeby był jeszcze ciekawiej to od tych 4 nazw Wichrów pochodzi SŁOWIAŃSKIE PRZYMIERZE – braterstwo 4 nacji tworzące „Ashina Dynasty” rządzące do najazdu Awarów na Europę całym antycznym światem

    http://s155239215.onlinehome.us/turkic/btn_GeographyMaps/MapsBulgaria500ADEn.htm

    Dopiero od najazdu Awarów na Europe i kreciej, wywrotowej roboty „bizantyjskich MYSZY” (czyli mnichów to oni zjedli Popiela wzniecając bunt w jego państwie) można mówić o pojawieniu się w niej jakichkolwiek niemców bo to z awarów i wynaradawianych najazdem Słowian wzięła się ta banda.

    PS.
    Słowiańskie „Kingdom of Balhara” – to Valhalia znana z mitów podobno „nordyckich”.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!