NA ŻYWO 21.00 - STREAM PIOTR RYBAK WIELOLETNI WSPÓŁPRACOWNIK POLITYCZNY PAWŁA KUKIZA - CAŁA PRAWDA O DZIAŁALNOŚCI POLITYCZNEJ PAWŁA KUKIZA !!22 sierpnia 2019
9 godzin pozostało.

M-forum A.V Live.

Najnowsze informacje , Polska i świat artykuły przedruki filmy zdjęcia i dokumenty.Unikatowe informacje i materiały które na innych portalach są cenzurowane z przyczyn politycznej poprawności.

polscy politycy nienawidzą Polaków ze Wschodu? nienawiść jest tak straszna, że potrafiła nawet połączyć endeków i piłsudczyków

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ

Odpowiedzi może być wiele, tak jak wiele jest odcieni zbioru osobników nazywających siebie „polską klasą polityczną”, bo ta nienawiść do kresowych Polaków jest zupełnym fenomenem, idącym ponad podziałami – i tymi rzeczywistymi i tymi fikcyjnymi, na użytek Publiczności przed kamerami i mikrofonami oferowanymi.

Ta nienawiść jest tak straszna, że potrafiła nawet połączyć endeków i piłsudczyków:

potrafiła zaakceptować wydanie bolszewikom na rzeź, zsyłkę, gehennę wegetacji pod Leninem i Stalinem endecką zdradą Traktatu Ryskiego minimum 2 milionów zakordonowych Polaków i zbyć sanacyjnym milczeniem (świeżo podpisany z Sowietami pakt o nieagresji i wizyta w tym czasie Becka w Moskwie) zamorzenie głodem 60 tys. Polaków na Ukrainie w latach 1933-34, jak również tzw. Operację Polską NKWD w latach 1937-38, w wyniku której sowieci rozstrzelali co najmniej 111 091 Polaków, a ponad 100 tysięcy wysłali na śmierć do łagrów.

Ta nienawiść przetrwała wojnę, komunę, okrągły blat i ma się świetnie w 21 wieku. Idzie jak perz przez środowiska polityczne udeków, postkomuchów, platformiarzy i pisowców i będzie kwitła, do ostatniego Polaka zza Buga, a może i później też, bo prawdziwa nienawiść, jak miłość, nigdy nie przemija.

Zanim jednak to zjawisko omówię dokładniej, wróćmy na chwilę do wczorajszego programu Jana Pospieszalskiego, poświęconego kwestii repatriowania do III RP góra 100 (stu) Polaków z Donbasu i zajęcia się przez państwo polskie (można się śmiać) ok. 50 (pięćdziesięciorgiem), którzy się już w III RP na wizach turystycznych znaleźli.

Bo III RP nie potrafi/nie chce/nie wolno jej/wszystko naraz sprowadzić w swoje granice i otoczyć opieką 100-150 (stu-stu pięćdziesięciu) Polaków najniższej, ostatniej kategorii, czyli tych ze Wschodu.

W programie Pospieszalskiego były łzy, wzruszenie, kolędy – nie było tylko ani przedstawiciela, ani tym bardziej realizacji obietnicy rządu p. Kopacz sprowadzenia tych Polaków na Boże Narodzenie (a jak serwis niezalezna.pl poinformował, powodem była „zbyt duża liczba ludzi starych” (?!).

Czy to prawda – nie wiem, w każdym razie kolejnym ruchem strony rządowej jest obietnica złożona przez zasłużonego czerskistę (konsekwentnie promuję określenie swojego autorstwa) Wojciechowskiego, który teraz robi za rzecznika MSZ, ewentualnej ewakuacji osób polskiego pochodzenia z Donbasu na Nowy Rok – „ewentualnej”, taki łaskawca!

Za to na który Nowy Rok – nie powiedział.

W sumie to nawet idiota zrozumie, że sprowadzenie 100 ludzi, z propagandowego punktu widzenia to jest żaden koszt a zysk spory, chyba, że mamy do czynienia z tytułową nienawiścią, wobec której jakiekolwiek racjonalne kalkulacje stają się bezprzedmiotowe.

Kiedy tak patrzę na ten horror z (nie)sprowadzeniem do Polski jednej setki Rodaków z objętego wojną Donbasu, tym łatwiej mi zrozumieć wydarzenia sprzed ponad 4 lat, których stałem się uczestnikiem:

pod koniec lipca 2010 roku, szef Press Clubu, a zawodowo znany pijarowiec, zwrócił się do mnie w takich mniej więcej słowach:

„Ewaryst, ty jesteś reklamiarz, do tego żywo zainteresowany sprawami kresowymi, a młody Płażyński chce kontynuować dzieło swojego ojca, prezesa Wspólnoty Polskiej, może mógłbyś opracować kampanię komunikacyjną wspierającą repatriację Polaków z Kazachstanu?”

W wyniku tej rozmowy, pomiędzy 21 sierpnia a 18 listopada 2010 prezentowałem trzykrotnie przed stosownymi czynnikami (ostatni raz przed Longinem Komołowskim – prezesem „Wspólnoty Polskiej”) przygotowaną przeze mnie kompletną kampanię komunikacyjną, wspierającą repatriację – uwaga: ponad 30 tys. (trzydziestu tysięcy) Polaków z Kazachstanu.

Kampania przygotowana dla komitetu „Powrót do Ojczyzny”, posługiwała się hasłem „Podnieś szlaban!”, skierowana była zarówno do obywateli III RP (obojętnych, a nawet niechętnych sprowadzaniu do Polski jakichś „obcych”, którzy nie dość, że zaciągają po rusku, to w dodatku dostaliby z budżetu państwa pomoc finansową, a nawet, o zgrozo! mieszkania) jak i do polityków, od których decyzji zależy w III RP wszystko:

ze zgodą lub odmową zgody na repatriację Polaków włącznie.

Głównym elementem graficznym, tzw key visualem kampanii był szlaban graniczny, składała się ona ze scenariuszy 4 spotów radiowych i 2 telewizyjnych i co najważniejsze – eventów (z podnoszeniem atrapy szlabanu na podjeździe do Sejmu włącznie), akcji komunikacji bezpośredniej, skłaniających konkretnych polityków do zajęcia się kwestią hańby III RP, jaką jest pozorowanie zainteresowania się fundamentalną dla Polaków w Kazachstanie sprawą – repatriacją do Polski.

Każdy poseł miał otrzymać (dostarczony osobiście, nie pocztą) spersonalizowany pakiet informacyjny, zatytułowany oczywiście „Podnieś szlaban!”, co w języku reklamowym nazywa się „call to action”.

Rzecz jasna, przygotowałem tę kampanię za darmo – bo tak się godzi.

Ostatnia prezentacja odbyła się przed obliczem prezesa Wspólnoty Polskiej, posła na sejm z listy PiS, Longina Komołowskiego.

Komołowski obejrzał i wyjąkał, że „tatakka kaampaania mooggłaaaby ziirytowawać maarszaałkaaa Scheetynę, a oon zaatwieerdza pieeeniądze nna dziaałaanie Wspóólnooty Poolskiej”.

I było po ptokach.

Pieniądze, ech, te pieniądze… Hehehe….

7 miesięcy później, „Fakt” w artykule pod uroczym zupełnie tytułem Super fucha przy korycie!poinformował, że w czasie, gdy prezentowałem Komołowskiemu tę kampanię, był on „doradcą zarządu PKP, odpowiedzialnym za współpracę i negocjacje ze związkami zawodowymi, analizy, rekomendacje i konsultacje w tym zakresie z miesięczną pensją 12 tysięcy złotych.”

No, wiedział cwaniura, z której strony chlebuś jest posmarowany i dlaczego nie można było taką kampanią „maarszaałkaaa Scheetyny” denerwować 🙂

Skutek jest taki, że Polacy z Kazachstanu, jak tam byli, tak i są (owszem, ci najstarsi wreszcie pomarli, no a wielu wyrepatriowało się do…. Rosji, troszkę do Niemiec).

Jedyną zdobyczą tych 3 miesięcy pracy było poznanie przeze mnie wspaniałych ludzi, którzy prywatnie/półoficjalnie/wbrew urzędnikom MSWiA i MSZ (taką kolejność mi przedstawili) sprowadzili z Kazachstanu do Polski po kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt osób.

Coś optymistycznego na Boże Narodzenie?
Ależ proszę bardzo!

PiS w swoim słynnym programie, na stronie nr 160 w jednym, jedynym zdaniu obiecał, że”Rozwinięciu ulegnie instytucja Karty Polaka i związane z tym ułatwienia w kontaktach z Macierzą.” – ale hojni!

Nooo… pewnie darmowy wstęp do muzeów zostanie wzbogacony o wstęp do akwaparków itp. przysłowiowe dzwonki na galotach.

Ustawy repatriacyjnej w pisowskim programie próżno szukać, podobnie jak zobowiązania nadania Polakom ze Wschodu polskich paszportów (jak to zrobił z Węgrami z diaspory, prawdziwy węgierski patriota Viktor Orban) – w końcu małpowanie piłsudczyków, doprawione trucizną doktryny Giedroycia zobowiązuje.

Ale na szczęście Fronda.pl donosi, że nieznający polskiego ni w ząb Izraelczycy, od ręki dostają polskie obywatelstwo, bez żadnych dupereli w rodzaju ustawy repatriacyjnej czy bzdetów typu „karta Polaka” itp.

W kolejkach do polskiego konsulatu w Tel Awiwie zaledwie jedna na 20 osób mówi w języku polskim. Dochodzi nawet do tego, że niektóre z nich nie wiedzą nawet… gdzie Polska leży !
Rozdajemy izraelskim Żydom obywatelstwa jak ulotki. Problem w tym, że miażdżąca większość nowych Polaków nie ma o naszym kraju bladego pojęcia.”

Taka informacja Frondy budzi moją najszczerszą radość:

wreszcie paszporty Polakom ze Wschodu nadawać zaczęto, a że zaczęto od Wschodu Bliskiego, to tylko dobrze, bo elementarny porządek musi być!

Zresztą, każdy rozsądny (a takich jest większość miażdżąca) obywatel III RP przyzna, że tacy nowi obywatele – jakże często potomkowie prokuratorów, sędziów, ubeków, cenzorów, milicjantów, politruków, komunistycznych aktywistów wszelkiej maści – to nieocenione wzmocnienie III RP!

A że potomkowie powstańców, żołnierzy wojny bolszewickiej i akowców, zamieszkali po złej stronie Bugu na tym cierpią?

A ch….(pardon, błąd klawiatury – miało być „Ach” ) kogo to obchodzi!

*http://www.fakt.pl/Super-fucha-przy-korycie-Doradza-PKP-i-bierze-za-to-,artykuly,107814,1.html

**http://www.fronda.pl/a/paszporty-gratis-zydzi-masowo-dostaja-polskie-obywatelstwo,35620.html

——————–

One thought on “polscy politycy nienawidzą Polaków ze Wschodu? nienawiść jest tak straszna, że potrafiła nawet połączyć endeków i piłsudczyków

  1. Gdzie tam nienawisc?.Populistyczne obiecanki ,jak prawie w kazdym innym przypadku.Robia tzw. polityczne gesty,za ktorymi kryja sie inne interesy duzo wieksze niz los Polakow gdzies tam.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: